Ten hit lat 60. był zakazany za granicą. To hymn rewolucji
Jane Birkin i Serge Gainsbourg spotkali się w studiu, by nagrać "Je t'aime... moi non plus". Sukces tego utworu przerósł samych autorów. Piosenka wywołała wiele kontrowersji, zakazano ją w kilku państwa za granicą, a utwór potępił nawet Watykan w osobie papieża Pawła VI. Hit szybko stał się hymnem rewolucji seksualnej, która przetoczyła się pod koniec lat 60. Mimo szokującego nagrania, singiel sprzedał się na świecie w siedmiu milionach egzemplarzy.
- Piosenka "Je t'aime... moi non plus" została nagrana w 1968 roku.
- Singiel odniósł międzynarodowy sukces mimo licznych kontrowersji i zakazów.
- Serge Gainsbourg i Jane Birkin zszokowali świat muzyczny.
Ten kontrowersyjny utwór napisany był dla Brigitte Bardot
"Je t’aime… moi non plus” to jeden z najsłynniejszych utworów w dziejach muzyki, który wzbudzał kontrowersje od samego początku. Zanim Serge Gainsbourg nagrał go z Jane Birkin, swoją ówczesną partnerką, próbował przekonać do wykonania piosenki inne kobiety, które go fascynowały. Pierwotnie napisał ten utwór z myślą o Brigitte Bardot, uznawanej za ikonę francuskiego kina i jedną z najpiękniejszych aktorek swojego pokolenia.
Quiz: Jak dobrze znasz muzykę z czasów PRL? 15/15 tylko dla mistrza
W 1967 roku Brigitte Bardot zwróciła się do Gainsbourga z prośbą o stworzenie romantycznej piosenki, czego dotąd nie miał w zwyczaju robić, jednak się przełamała Utwór miał ukazać się jako singiel, choć od początku budził kontrowersje ze względu na sugestywne szepty i erotyczne dźwięki, które aktorka nagrała w studiu. Gdy jej ówczesny mąż, fotograf Gunter Sachs, dowiedział się o istnieniu nagrania, zareagował bardzo impulsywnie, ponieważ uwierzył w romans wspomnianej dwójki. W rezultacie piosenka nie została wtedy opublikowana.
Później Gainsbourg proponował nagranie nowej wersji tego utworu wokalistce Marianne Faithfull. Ona jednak odrzuciła propozycję ze względu na swój wiek i kontrowersyjny tekst. W późniejszych latach żałowała swojej decyzji, bo z chęcią podjęłaby się teraz tego nagrania. - Teraz przyjęłabym tę propozycję, a wtedy... będąc prawdziwym aniołkiem, to mogłoby wyjść jeszcze zabawniej. Żałuję, że tego nie zrobiłam - mówiła w wywiadzie.
To ona rozsławiła ten utwór, który później stał się hymnem rewolucji
Dwa lata po zakończeniu romansu z Brigitte Bardot, Serge Gainsbourg zaproponował nagranie „Je t’aime… moi non plus” swojej nowej partnerce, 20-letniej angielskiej aktorce Jane Birkin, którą poznał na planie filmu "Slogan". Birkin, będąca w trakcie rozwodu i samotnie wychowująca dziecko, przyjęła rolę głównie ze względów finansowych. Początkowo nie planowała wiązać się z dużo starszym, ekscentrycznym artystą, słynącym z hulaszczego trybu życia i trudnego charakteru. Jednak z czasem, poznając Gainsbourga bliżej, zmieniła zdanie. Zaintrygowana jego osobowością, poprosiła nawet reżysera filmu, Pierre’a Gimbalta, by zaaranżował wspólną kolację i dyskretnie się z niej ulotnił. Gdy Birkin nagrała z Gainsbourgiem kontrowersyjny utwór, podobnie jak Bardot wcześniej, spotkała się z zarzutami, że erotyczne dźwięki w piosence były efektem rzeczywistej namiętności w studiu.
Gainsbourg zdecydował się wypróbować nagraną piosnkę w studio na niczego nie podejrzewających klientach jednej z londyńskich restauracji. Ludzie zamarli i zatrzymali się na moment. Byli zszokowani. - Myślę, że mamy hit - ocenił tę próbę Serge Gainsbourg. Prezes wytwórni Fontana Records, zachwycił się utworem i poprosił kompozytora o napisanie kolejnych dziesięciu utworów, aby stworzyć album. Po opublikowaniu nagrania, piosenka wywołała wiele kontrowersji wśród opinii publicznej i została zakazana w Hiszpanii, Szwecji i we Włoszech, a we Francji można było ją słuchać dopiero po godz. 23. Hit potępił nawet Watykan w osobie papieża Pawła VI, którego Birkin nazwała "naszym najlepszym specem od PR-u". "Je t’aime… moi non plus” szybko stał się hymnem rewolucji seksualnej, która przetoczyła się pod koniec lat 60. Mimo szokującego nagrania, singiel sprzedał się na świecie w siedmiu milionach egzemplarzy, będący jedynym utworem Gainsbourga popularnym poza granicami Francji, gdzie uważany był on za geniusza.
To nie była nieprzyzwoita piosenka. Nie wiem, o co była ta cała awantura. W Anglii po prostu jej nie zrozumieli. Nawet teraz nie jestem pewna, czy złapali jej sens - tak o piosence wypowiadała się po latach Jane Birkin.
Źródło: Radio ZET/Onet