Tak legendarny muzyk oszukał cenzurę w PRL. „To był czas walki z Kościołem”
Ta piosenka nie miała szans w PRL-u na przejście przez cenzurę. A jednak - legendarnym muzykom udało się przeskoczyć zasady i wydać utwór, który dziś ma miano kultowego. Jak to zrobili? Poznajcie wzruszające przesłanie i historię “Białego Krzyża” Czerwonych Gitar.
- Krzysztof Kleczon chciał napisać utwór, w którym odda hołd zmarłemu tacie.
- Słowa do piosenki napisał Janusz Kondratowicz.
- Szanse na wydanie piosenki z nawiązaniami, jakie chciał zawrzeć w niej Kleczon, były niskie z powodu cenzury.
- Muzykom udało się “oszukać” ograniczenia.
Dziś artyści mogą tworzyć, co chcą i jak chcą, a jedyne co ich może ograniczać, to albo fundusze, albo gusta odbiorców. W PRL-u było zupełnie inaczej - wszystko musiało przejść przez dłonie cenzorów, czasami nawet kilkukrotnie. Czasami jednak odrobina sprytu i kreatywności sprawiały, że to, co wydawało się niedozwolone, przechodziło przez cenzurę, która dopiero później orientowała się, z czym ma przyjemność. Krzysztofowi Kleczonowi z Czerwonych Gitar oraz tekściarzowi Kondratowiczowi w 1968 roku udało się przeskoczyć ograniczenia i przemówić do rodaków piosenką, która teoretycznie z cenzorami nie miała szans. A chodzi o kultowy dzisiaj utwór “Biały Krzyż”.
Historia piosenki “Biały krzyż” Czerwonych Gitar
Krzysztof Kleczon “Białym krzyżem” chciał upamiętnić ojca, Czesława Kleczona, który był żołnierzem AK oraz członkiem polskiego podziemia antykomunistycznego w okresie powojennym. To jednak z powodu cenzury nie mogło wybrzmieć z piosenki, należało posługiwać symbolami. Janusz Kondratowicz, który stworzył tekst do kultowego dziś utworu, napisał więc o białych krzyżach, ponieważ mogiły partyzantów były oznaczane krzyżami z brzozy.
Quiz: Tylko „dzieci PRL” będą pamiętać wszystkie hity muzyczne
O ile w 1968 roku władze zaczęła pozwalać na promowanie wątków partyzanckich w kulturze, o tyle mowa o krzyżu była bardzo ryzykowna.
Nie zapominajmy, że to był czas walki z Kościołem. Kiedy po Polsce jeździła kopia cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, władze, by odciągnąć młodzież organizowały w miejscach pielgrzymki, koncerty najlepszych zespołów. Cenzura, nie da zgody na krzyż, powiedziałem Klenczonowi. A on na to: „Czy myśmy tam pod Reglami zobaczyli, jak zapłonął świat czy biały krzyż? Nie ma mowy, musi być “Biały krzyż”
Tak Czerwone Gitary przeskoczyły cenzurę
Muzycy uznali, że skoro cenzorzy stali się przychylni wątkom o partyzantach, a nawet zaczęto je promować, to dodali na koniec fragment partyzanckiej piosenki „Rozszumiały się wierzby płaczące”. Cenzorzy “znieśli” jakoś fakt, że Czerwone Gitary wspominają o krzyżu. Pozwolili im nawet wykonać ten utwór na Festiwalu w Opolu, widownia była nim bardzo poruszona.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/Radio Pogoda