Tak legendarny muzyk oszukał cenzurę w PRL. „To był czas walki z Kościołem”

2 min. czytania
08.01.2025 15:30
Obserwuj nas na Google

Ta piosenka nie miała szans w PRL-u na przejście przez cenzurę. A jednak - legendarnym muzykom udało się przeskoczyć zasady i wydać utwór, który dziś ma miano kultowego. Jak to zrobili? Poznajcie wzruszające przesłanie i historię “Białego Krzyża” Czerwonych Gitar.

Jacek Lech, Krzystof Kleczon, Opole 1969
fot. KRZYSZTOF ORESMUS/East News
  • Krzysztof Kleczon chciał napisać utwór, w którym odda hołd zmarłemu tacie. 
  • Słowa do piosenki napisał Janusz Kondratowicz.
  • Szanse na wydanie piosenki z nawiązaniami, jakie chciał zawrzeć w niej Kleczon, były niskie z powodu cenzury. 
  • Muzykom udało się “oszukać” ograniczenia.

Dziś artyści mogą tworzyć, co chcą i jak chcą, a jedyne co ich może ograniczać, to albo fundusze, albo gusta odbiorców. W PRL-u było zupełnie inaczej - wszystko musiało przejść przez dłonie cenzorów, czasami nawet kilkukrotnie. Czasami jednak odrobina sprytu i kreatywności sprawiały, że to, co wydawało się niedozwolone, przechodziło przez cenzurę, która dopiero później orientowała się, z czym ma przyjemność. Krzysztofowi Kleczonowi z Czerwonych Gitar oraz tekściarzowi Kondratowiczowi w 1968 roku udało się przeskoczyć ograniczenia i przemówić do rodaków piosenką, która teoretycznie z cenzorami nie miała szans. A chodzi o kultowy dzisiaj utwór “Biały Krzyż”. 

 

Historia piosenki “Biały krzyż” Czerwonych Gitar

Krzysztof Kleczon “Białym krzyżem” chciał upamiętnić ojca, Czesława Kleczona, który był żołnierzem AK oraz członkiem polskiego podziemia antykomunistycznego w okresie powojennym. To jednak z powodu cenzury nie mogło wybrzmieć z piosenki, należało posługiwać symbolami. Janusz Kondratowicz, który stworzył tekst do kultowego dziś utworu, napisał więc o białych krzyżach, ponieważ mogiły partyzantów były oznaczane krzyżami z brzozy. 

Quiz: Tylko „dzieci PRL” będą pamiętać wszystkie hity muzyczne

1/15 "Nie płacz Ewka" to piosenka z repertuaru

O ile w 1968 roku władze zaczęła pozwalać na promowanie wątków partyzanckich w kulturze, o tyle mowa o krzyżu była bardzo ryzykowna.

Nie zapominajmy, że to był czas walki z Kościołem. Kiedy po Polsce jeździła kopia cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, władze, by odciągnąć młodzież organizowały w miejscach pielgrzymki, koncerty najlepszych zespołów. Cenzura, nie da zgody na krzyż, powiedziałem Klenczonowi. A on na to: „Czy myśmy tam pod Reglami zobaczyli, jak zapłonął świat czy biały krzyż? Nie ma mowy, musi być “Biały krzyż” - - opowiadał Janusz Kondratowicz w jednym z wywiadów.

Tak Czerwone Gitary przeskoczyły cenzurę 

Muzycy uznali, że skoro cenzorzy stali się przychylni wątkom o partyzantach, a nawet zaczęto je promować, to dodali na koniec fragment partyzanckiej piosenki „Rozszumiały się wierzby płaczące”. Cenzorzy “znieśli” jakoś fakt, że Czerwone Gitary wspominają o krzyżu. Pozwolili im nawet wykonać ten utwór na Festiwalu w Opolu, widownia była nim bardzo poruszona.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/Radio Pogoda