Zielone szaleństwo, deszcz i łzy. Muzyka Numer 1 rządziła na Orange Warsaw Festival 2025

Artykuł promocyjny
4 min. czytania
01.06.2025 17:39
Obserwuj nas na Google

O lepszym otwarciu sezonu festiwalowego chyba nie można było marzyć! Warszawa znów gościła największe polskie i zagraniczne gwiazdy - Charli XCX, Chappell Roan, Loreen, Margaret, Kubana, Sarę James i wielu innych. Gorącym punktem Orange Warsaw Festival 2025 była oczywiście czerwona strefa Radia ZET, skąd poprowadziliśmy dla was specjalny program festiwalowy.

Orange Warsaw Festival 2025 relacja Radio ZET
fot. Radio ZET
  • Orange Warsaw Festival 2025 odbył się 30-31 maja w Warszawie.
  • Częścią OWF 2025 była strefa Radia ZET z programem festiwalowym i atrakcjami.
  • Poniżej prezentujemy relację z dwóch dni Orange Warsaw Festival 2025 pod patronatem Radia ZET.

Relacja z Orange Warsaw Festival 2025

Tegoroczna edycja Orange Warsaw Festival, która odbyła się 30 i 31 maja na Torze Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie, dostarczyła festiwalowiczom dokładnie to, czego potrzebowali - różnorodnych brzmień, muzycznych niespodzianek i niezapomnianych emocji. Sezon festiwalowy rozpoczął się znakomicie, a Radio ZET znów było jego ważną częścią.

To były dwa naprawdę intensywne dni, których nie zepsuła nawet kapryśna pogoda, zwłaszcza pierwszego dnia OWF 2025. Na szczęście przy dobrej muzyce nawet deszcz nie jest straszny. A tej na pewno nie brakowało!

Dwa dni, dwie różne sceny i masa artystów - niezależnie od gustu, każdy mógł tu znaleźć coś, co go zainteresuje. Festiwalowe szaleństwo w środę otworzyła dobrze znana słuchaczom Radia ZET Loreen, która pojawiła się na Orange Stage w srebrnej zbroi i zaserwowała publiczności niezwykle taneczny, ale nieoczywisty set. Nie zabrakło eurowizyjnych hitów, które zaskoczyły odświeżonymi aranżacjami.

Perłą wieczoru był zdecydowanie występ Michaela Kiwanuki, który zabrał publiczność w podróż pełną soulowych brzmień i indie rocka. To była wyjątkowa, poruszająca uczta dla uszu. Doskonale zgrany zespół, mnóstwo instrumentów, nostalgiczne melodie i ten głęboki, ciepły wokal Brytyjczyka, który pozwalał zamknąć oczy i… odpłynąć.

Jamie xx zamienił główną scenę w pulsujący klub, serwując hipnotyczne beaty, które pochłonęły publiczność w mgnieniu oka. A to był dopiero przedsmak szaleństwa! Wielotysięczny tłum, wśród którego można było wypatrzyć mnóstwo osób w różowych kowbojskich kapeluszach, wpadł w euforię, kiedy na scenę wkroczyła Chappell Roan, a wraz z nią pojawił się bajkowy zamek. Szybko udowodniła, że ta królewska rezydencja należy wyłącznie do niej. Jej występ był niczym szalony spektakl pełen zwrotów akcji: teatr, burleska, kamp i prawdziwa rock’n’rollowa energia. Pochodząca z Missouri artystka pokazała, dlaczego w ciągu kilkunastu miesięcy stała się gwiazdą wielkiego formatu i głosem młodego pokolenia, które ceni autentyczność, bezkompromisowość i wolność. Chappell szybko zauważyła, jak wyjątkową publiczność ma przed sobą - kilka razy dziękowała tłumowi po polsku, wspominając, że ćwiczyła to przez ostatnie trzy dni.

Tego dnia dużo dobrego działo się również na mniejszej Warsaw Stage, którą przejęli młodzi artyści. Lordofon, Hubert., Chivas i Bambi dali popis świeżej energii i pokoleniowego buntu. Nie zabrakło też wyjątkowego gościa z zagranicy - Jude York, australijski wokalista, zagrał koncert pełen emocji, ciepła i romantycznego uroku. Jego teatralna wrażliwość ujęła niejedną osobę w tłumie.

Choć w piątek mogło się wydawać, że Tor Wyścigów Konnych na Służewcu przeżywa prawdziwe oblężenie, to dopiero sobota pokazała, co naprawdę znaczy tłum - festiwal był wyprzedany do ostatniego biletu, a teren pękał w szwach.

Tysiące osób ubrane na zielono od razu dawały znać, na kogo czekają. Zanim jednak nadszedł ten wyczekiwany moment, publiczność rozgrzewał m.in. Szczyl, który udanie otworzył koncerty na wielkiej scenie. Dobrze poradziła sobie także Marina - walijska gwiazda o greckich korzeniach, znana wcześniej jako Marina and the Diamonds - serwując fanom zarówno starsze hity, jak i nowsze utwory. Ale to, co działo się później, było prawdziwą kulminacją. Kiedy na Orange Stage pojawiła się headlinerka, Charli XCX, wielotysięczny tłum dosłownie oszalał. Okazało się, że nie potrzeba wyszukanej scenografii, by rozkręcić najpewniej największą imprezę tego wieczoru w całym kraju. Brytyjka zrobiła dokładnie to, co obiecała - przeniosła wszystkich na szaloną planetę „Brat”, gdzie królują impreza, luz, dobra zabawa i pełna swoboda. Celowo prowokowała, bawiła się z tłumem, a nawet zatańczyła w deszczu, który był zaplanowaną częścią show. Jeśli kończyć festiwal, to właśnie w takim stylu!

Drugi dzień festiwalu to także mocne emocje na Warsaw Stage, gdzie królowała fantastyczna reprezentacja polskich artystów. Grupa Coals swoim połączeniem elektroniki z dream popem wprowadziła publiczność w wyjątkowy, hipnotyzujący klimat. Sara James, najmłodsza gwiazda w historii festiwalu, zachwyciła charyzmą, dopracowanymi układami tanecznymi i ciekawą scenografią. Jej występ przyciągnął tłumy, a energia, którą pokazała na scenie, była godna zagranicznych gwiazd z wieloletnim stażem. Margaret przypomniała, jak wiele hitów ma już na koncie i jak ważną postacią polskiego popu jest dziś - namiot pękał w szwach, a artystka nie kryła wzruszenia, gdy publiczność śpiewała jej utwory. Kuban rozgrzał widzów do czerwoności, serwując energetyczny koncert, który z pewnością przypadł do gustu nawet tym, którzy na co dzień nie słuchają rapu. Dodatkową niespodzianką była gościnna obecność Zalii, z którą raper wykonał ich wspólny hit „Kyoto”.

Orange Warsaw Festival 2025. Strefa Radia ZET

Nie ma Orange Warsaw Festival bez ekipy Radia ZET! Tak było i w tym roku - nasza czerwona strefa przyciągała tłumy festiwalowiczów, którzy mogli złapać chwilę oddechu między koncertami, ale też wziąć udział w wyjątkowych akcjach. Mateusz Ptaszyński i Norbert Bieńkowski prowadzili dla was specjalny program festiwalowy, pełen gorących relacji i wywiadów z gwiazdami.

Fot.

A co czekało na miejscu? Była strefa relaksu z wygodnymi leżakami, idealnymi na chwilę odpoczynku. Były zetkowe schody, na których szczycie stał nasz czerwony mikrofon, a festiwalowicze odpowiadali na dwa ważne pytania: „Co chcesz przekazać dziś światu?” i „Za co kochasz muzykę?”. Co odpowiadali? Możesz zobaczyć poniżej. Hitem naszej strefy była też tablica z winylami, na których każdy mógł zapisać tytuły swoich ulubionych piosenek. Bo przecież Muzyka numer 1 ma tyle różnych twarzy.

Za nami dwa wspaniałe dni pełne muzycznych emocji, a to przecież dopiero początek festiwalowego sezonu! Już w lipcu widzimy się na Open’er Festival 2025. Do zobaczenia!