Przełom w sprawie zabójstwa Tupaca. Przysięgli podjęli decyzję
Przez niemal trzy dekady śmierć Tupaca Shakura pozostawała jedną z największych zagadek w historii muzyki. Teraz, po latach teorii, sprzecznych zeznań i kolejnych ślepych zaułków, sprawa wreszcie doczekała się rozstrzygnięcia. W Las Vegas zapadł wyrok w procesie dotyczącym zabójstwa rapera.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile obradowała ława przysięgłych w sprawie zabójstwa Tupaca Shakura.
- Kto został uznany winnym śmierci amerykańskiego rapera.
- W jakich okolicznościach doszło do morderstwa artysty.
- Kto poza Tupacem znajdował się w pojeździe, gdy oddano do niego strzały.
Jaką decyzję w sprawie zabójstwa Tupaca podjęła ława przysięgłych?
Po blisko trzech dekadach sprawa śmierci Tupaca Shakura doczekała się pierwszego wyroku. Ława przysięgłych w Las Vegas uznała Duane'a "Keffe D” Davisa za winnego zabójstwa pierwszego stopnia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Prokuratura nie twierdziła, że 63-latek osobiście zastrzelił rapera. Zdaniem śledczych to on miał jednak zorganizować atak, zdobyć broń i zdecydować o jego przeprowadzeniu.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o twórczość raperów i poetów. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Raper czy poeta? Rozpoznaj, kto to napisał, masz 50 proc. szans
Ława przysięgłych potrzebowała około trzech godzin, by podjąć decyzję w jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych związanych ze światem hip-hopu. Duane "Keffe D” Davis wysłuchał werdyktu bez większych emocji. Niedługo później zapowiedział, że zamierza się odwołać. Na 13 października zaplanowano ogłoszenie wymiaru kary. Byłemu liderowi South Side Compton Crips grozi dożywocie bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie.
Choć to właśnie Davis zasiadł na ławie oskarżonych, prokuratura od początku podkreślała, że nie uważa go za bezpośredniego strzelca. Według przedstawionej w sądzie wersji wydarzeń 63-latek miał kierować grupą, która zdecydowała się na atak, zdobyć broń, a następnie przekazać ją innej osobie.
W jakich okolicznościach doszło do ataku na Tupaca?
Do tragedii doszło 7 września 1996 roku w Las Vegas. Kilka godzin wcześniej Tupac oraz osoby z jego otoczenia wdali się w bójkę z Andersonem w hotelu MGM Grand. Mężczyzna był związany z South Side Compton Crips. Według śledczych późniejszy atak na rapera był odwetem za tamto starcie. Wieczorem Tupac podróżował BMW prowadzonym przez szefa Death Row Records, Marion "Suge'a” Knighta. W pewnym momencie do samochodu zbliżył się biały cadillac. Padła seria strzałów. Tupac został trafiony czterema kulami. Miał zaledwie 25 lat. Zmarł sześć dni później, 13 września 1996 roku, w szpitalu. Jego śmierć na zawsze zmieniła historię hip-hopu, a przez kolejne lata wokół zabójstwa narastały kolejne teorie i pytania o to, kto naprawdę stał za zamachem.
Co o swoim udziale w morderstwie mówił oskarżony?
Jednym z najbardziej nietypowych elementów sprawy były publiczne wypowiedzi samego Davisa. Mężczyzna wielokrotnie przyznawał, że znajdował się w samochodzie, z którego ostrzelano Tupaca. Po raz pierwszy szczegółowo opowiedział o swojej roli podczas rozmowy z policją w 2008 roku. Później wracał do wydarzeń z 1996 roku w licznych wywiadach, dokumentach i podcastach. Swoją wersję historii przedstawił również w autobiografii "Compton Street Legend”, wydanej w 2019 roku.
Prokurator Binu Palal przekonywał przed sądem, że Davis przez lata sam przedstawiał się jako człowiek odpowiedzialny za przeprowadzenie ataku. Określił go mianem "shot callera”, czyli osoby podejmującej najważniejsze decyzje w strukturze gangu. Obrona próbowała podważyć wiarygodność tych zeznań. Adwokat Michael Sanft argumentował, że Davis mógł wymyślać kolejne wersje wydarzeń, między innymi po to, by zwiększyć zainteresowanie swoją książką. Wskazywał również na brak bezpośrednich dowodów materialnych oraz rozbieżności w opowieściach oskarżonego na temat wydarzeń sprzed lat. Ostatecznie ława przysięgłych uznała, że przedstawione argumenty obrony nie wystarczyły do podważenia wersji prokuratury.
Kto miał pociągnąć za spust?
Davis był jednym z czterech mężczyzn znajdujących się w białym cadillaku. Żaden z pozostałych uczestników nie żyje. Najważniejszą postacią pozostawał przez lata Orlando Anderson - siostrzeniec Davisa i człowiek, którego wielokrotnie wskazywano jako potencjalnego strzelca. Anderson zginął w 1998 roku, niespełna dwa lata po śmierci Tupaca. Nigdy nie został oskarżony o zabójstwo rapera, a za życia konsekwentnie zaprzeczał, że miał z nim cokolwiek wspólnego. Tym samym przez niemal 30 lat sprawa pozostawała bez oskarżonego, który stanąłby przed sądem.
Ile trwało śledztwo w sprawie zabójstwa amerykańskiego rapera?
Przez lata śmierć Tupaca była przedmiotem niezliczonych teorii. Wśród możliwych motywów wymieniano konflikt gangów, osobiste porachunki oraz trwającą wówczas rywalizację pomiędzy środowiskami hiphopowymi Wschodniego i Zachodniego Wybrzeża. Przełom nastąpił dopiero we wrześniu 2023 roku. Wtedy policja zatrzymała Duane'a "Keffe D” Davisa.
Dziś wiadomo już, że to właśnie Davis jako pierwszy i jak dotąd jedyny został oskarżony w związku z zabójstwem autora "California Love”, "Changes” i "Dear Mama”. Po 30 latach sprawa, która przez dekady pozostawała jedną z największych nierozwiązanych zagadek w historii muzyki, doczekała się sądowego finału - choć sam Davis od początku procesu utrzymywał, że nie był człowiekiem, który pociągnął za spust.
10 najlepszych zespołów rockowych w historii. Tak wybrała redakcja "Rolling Stone"
Źródło: Radio ZET/Muzyka Interia/CNN