`

Polacy pokochali hit lat 70. Recenzent nie pozostawił na nim suchej nitki

2 min. czytania
05.04.2025 17:07
Obserwuj nas na Google

Krzysztof Klenczon na początku lat 70. wydał singiel „Nie przejdziemy do historii”. Niestety, choć wówczas Klenczon cieszył się popularnością, to ten utwór nie przypadł do gustu jednemu z recenzentów. 

Krzysztof Klenczon
fot. TOMASZ KAMINSKI / Agencja Wyborcza.pl, Auto rnieznany - Institute of National Remembrance, Public Domain/ commons.wikimedia.org
  • Krzysztof Klenczon znany był z zespołu Czerwone Gitary.
  • Na początku lat 70. rozstał się z zespołem i założył grupę Trzy Korony, która skupiała się na mocniejszych brzmieniach.
  • Niestety pierwszy solowy singiel „Nie przejdziemy do historii” nie spotkał się z pozytywnym odbiorem.

Krzysztof Klenczon jeden z najwybitniejszych polskich muzyków

Krzysztof Klenczon był jednym z najwybitniejszych  polskich kompozytorów i wokalistów. Tuż po odejściu z zespołu Czerwone Gitary, muzyk postawił na cięższe brzmienia. Pierwszym solowym utworem była piosenka „Nie przejdziemy do historii”. 

Quiz: Jak dobrze znasz muzykę z czasów PRL? 15/15 tylko dla mistrza

Narodowe Archiwum Cyfrowe
1/15 Jeden z największych przebojów Czesława Niemena to

Utwór „Nie przejdziemy do historii” został wydany w 1971 roku i znalazł się na albumie „Krzysztof Klenczon i Trzy Korony” z tego samego roku. Autorem słów był Andrzej Kuryło, a za muzykę odpowiedzialny był Krzysztof Klenczon.

Ta piosenka powstała zaraz po ubiegłorocznym festiwalu opolskim. Wtedy, kiedy wszyscy „uczeni” zgodnie orzekli, że w polskiej muzyce młodzieżowej panuje kryzys, że to w ogóle koniec. Więc jak koniec, to koniec. Trudno, nie przejdziemy do historii.„Wtedy” Klenczon nie grał już w Czerwonych Gitarach. Ze swoim zespołem Trzy Korony, chciał pokazać światu na co go stać. Pokazać miał między innymi dziwną piosenkę zatytułowaną „Nie przejdziemy do historii”.  - czytamy na stronie Bibliotekapiosenki.pl fragment wypowiedzi Krzysztofa Klenczona zawarty w książce Marka Gaszyńskiego „Czerwone Gitary Nie Spoczniemy...”

Zanim powstał utwór, twórcy musieli zmierzyć się z  cenzurą, która zablokowała wydanie jednego z utworów. Na stronie Bibliotekapiosenki.pl, można przeczytać wspomnienie Andrzeja Kuryło, który pracował z wrocławskimi zespołami Romuald i Roman i Nurt i pisał dla nich teksty. Jak zaznaczył, zanim dopuszczono utwór do nagrania w radiu, musiał zostać zaakceptowany przez redakcje. Na drodze do wydania utworów stanęła cenzura.

Utwór „Nie przejdziemy do historii” nie zachwycił recenzentów

Jakiś czas później do Kuryły zadzwonił Janusz Kondratowicz – przyjaciel Klenczona i autor wielu jego piosenek. Wyjaśnił, że Krzysztof Klenczon zakłada nowy zespół i poszukuje utworów z mocniejszym brzmieniem. Tekst do utworu „Nie przejdziemy do historii” miał leżeć na dnie szuflady w redakcji wrocławskiego radia.

Andrzej Kuryło postanowił osobiście spotkać się z Krzysztofem Klenczonem i dać mu kartkę z tekstem. To było ich jedyne spotkanie. Niestety utwór, choć zdobył popularność, to nie zyskał przychylności recenzentów. Jeden z nich w miesięczniku Jazz miał napisać:

„Nie przejdziemy do historii” – kokieteryjna i wielce pretensjonalna nazwa pożegnalnego koncertu może tylko nasunąć uwagę, że istotnie z przejściem do historii mogą być kłopoty. - ocenił.

Choć piosenka nie wszystkim przypadła ona do gustu, to dzisiaj przez wielu wymieniana jest jako jedna z najważniejszych w twórczości Klenczona. Być może wpływ na to również ma jej ciekawa historia.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Bibliotekapiosenki.pl/Marek Gaszyński - „Czerwone Gitary Nie Spoczniemy...”