Open'er Festival 2026 z Radiem ZET. 15 momentów, które zapamiętamy na długo

Artykuł promocyjny
5 min. czytania
05.07.2026 17:54
Obserwuj nas na Google

Open'er Festival 2026 już za nami. Radio ZET, jak co roku, było w samym sercu festiwalowych wydarzeń - od koncertów największych gwiazd, przez rozmowy z artystami, po spotkania ze słuchaczami w naszej błyszczącej strefie pełnej kul disco. Przez cztery dni wspólnie przeżywaliśmy muzyczne emocje, które sprawiły, że tegoroczna edycja na długo pozostanie w naszej pamięci.

Opener Festival 2026 z Radiem ZET Mateusz Ptaszyński Norbert Bieńkowski LP Zara Larsson
fot. Radio ZET

15 momentów, które zapamiętamy z Open'er Festival 2026

Z perspektywy strefy Radia ZET mogliśmy obserwować, jak z godziny na godzinę lotnisko Gdynia-Kosakowo wypełniało się fanami czekającymi na swoich ulubionych wykonawców. Nie miało znaczenia, czy świeciło słońce, czy padał deszcz - festiwalowa energia nie opuszczała Gdyni nawet na moment. Przez cztery dni byliśmy z Wami w samym sercu Open'er Festival 2026, pokazując festiwal od kulis i dzieląc się tym, co działo się na scenach. Jeśli macie ochotę wrócić do tych chwil, zajrzyjcie również na Instagram Radia ZET, gdzie czekają różne ciekawe materiały z festiwalu.

Były tłumy pod scenami, wielkie przeboje śpiewane chórem przez tysiące osób, wzruszające momenty i koncerty, które dawały poczucie, że uczestniczymy w czymś wyjątkowym. Tegoroczna edycja Open'er Festival po raz kolejny udowodniła, że gdyńska impreza pozostaje jednym z najważniejszych muzycznych wydarzeń w Europie.

Choć każdy festiwalowicz z pewnością stworzyłby własną listę ulubionych występów, są koncerty i chwile, o których szczególnie często rozmawialiśmy zarówno w naszej strefie, jak i na festiwalowym terenie. To one wywoływały największe emocje, przyciągały tłumy i zostawiały po sobie wspomnienia, do których będziemy wracać jeszcze długo po zakończeniu festiwalu. Oto 15 wyjątkowych momentów Open'er Festival 2026, o których trudno będzie zapomnieć.

Strefa Radia ZET pełna blasku

Między koncertami setki festiwalowiczów zaglądały do naszej błyszczącej strefy pełnej kul disco, muzyki i dobrej energii. To właśnie tutaj spotykaliśmy się ze słuchaczami, prowadziliśmy program na żywo i wspólnie przeżywaliśmy kolejne festiwalowe emocje. Przez cztery dni Radio ZET było w samym sercu Open'era, a nasza strefa stała się miejscem, którego nie można było pominąć.

Czarodziejka Florence

Florence Welch po raz kolejny udowodniła, że jest jedną z najbardziej charyzmatycznych artystek swojego pokolenia. Było przebojowo, poruszająco i niezwykle mistycznie. Niewielu artystów potrafi w jednej chwili zamienić festiwalowe pole we wspólny chór, a chwilę później stworzyć atmosferę niemal całkowitego skupienia. Przy dźwiękach "Dog Days Are Over" śpiewali niemal wszyscy. Polska kocha Florence i jej maszynę. I to z wzajemnością!

Głos, za którym pójdą miliony

Nie każdy artysta potrzebuje rozbudowanego show, by zatrzymać uwagę tłumu. Czasem wystarczy jeden głos, a Teddy Swims ma jeden z najbardziej charakterystycznych i poruszających we współczesnym popie. Potężny, pełen emocji wokal sprawił, że tysiące osób na moment zapomniały o wszystkim dookoła i po prostu bawiły się w rytm przebojów „Lose Control”, „The Door” czy „Bad Dreams”.

Chopin wyciszył cały festiwal

To był jeden z najbardziej nietypowych punktów programu całego Open'era. Klasyczna muzyka na głównej scenie mogła wydawać się nieoczywistym wyborem, ale okazała się jednym z najbardziej poruszających wydarzeń ostatnich czterech dni. Ludzie siadali na trawie, zamykali oczy i po prostu słuchali. Przez chwilę cały festiwal zwolnił, a niezwykły występ Yehudy Prokopowicza z towarzyszeniem orkiestry Sinfonia Varsovia pod batutą Marty Kluczyńskiej pokazał, że dla takiej muzyki tutaj również jest miejsce.

Deszcz legendom nie straszny

Pogoda w piątek dała się wszystkim we znaki, ale żywe legendy poradzą sobie w każdych warunkach. The Cure pokazali, że czas naprawdę działa na ich korzyść. Robert Smith zachwycił formą wokalną, a kultowe przeboje wywoływały euforię zarówno wśród wieloletnich fanów, jak i tych, którzy zobaczyli zespół po raz pierwszy. Mało który koncert zyskuje dzięki deszczowi. Ten był jednym z wyjątków - kapryśna pogoda tylko podkreśliła jego niepowtarzalny klimat.

Niespodzianka od Martina Garrixa

Open'er od lat żyje nie tylko głównymi scenami, ale także wydarzeniami, które dzieją się trochę obok festiwalowego zgiełku. Jednym z nich był niespodziewany set Martina Garrixa w Domu Qultury, przygotowany przy okazji premiery nowego albumu Madonny "Confessions II". Holenderski DJ współtworzył płytę Królowej Popu, a chwilę później ponownie stanął za konsoletą na Orange Main Stage, fundując uczestnikom jedną z najbardziej nieoczekiwanych imprez całego festiwalu.

Nostalgia ma wielką moc, czyli udany powrót The xx

Na ten występ wielu fanów czekało od lat. The xx nie potrzebowali wielkich efektów specjalnych - wystarczyło charakterystyczne brzmienie, oszczędna scenografia i hipnotyzująca atmosfera. To był koncert, który zadziałał jak najlepszy plaster. Z każdą minutą otulał i koił coraz mocniej, przypominając, dlaczego twórczość zespołu, a zwłaszcza materiał z albumu "xx" od lat zajmuje wyjątkowe miejsce w sercach fanów.

Szalony wieczór z Davidem Byrnem

Perfekcyjnie wyreżyserowany, pełen ruchu i pomysłów występ był pokazem ogromnego doświadczenia. 75-letni David Byrne bawił się formą, muzyką i własnymi utworami z lekkością, której mogłoby pozazdrościć wielu młodszych artystów. Udowodnił, że prawdziwa sceniczna charyzma nie ma daty ważności.

Polska scena pokazała swoją siłę

Open'er od lat zaprasza największe światowe gwiazdy, ale tegoroczna edycja po raz kolejny udowodniła, że polscy artyści w niczym im nie ustępują. Vito Bambino porwał publiczność naturalnością, Sobel potwierdził, że jest dziś jedną z największych gwiazd młodego pokolenia, Kasia Sienkiewicz zachwyciła solowym koncertem, a Zalia pokazała, jak wiele przebojów zdążyła stworzyć w tak krótkim czasie. Swoje pięć minut wykorzystał również Maks Tachasiuk, który z pewnością zdobył w Gdyni wielu nowych fanów.

Nick Cave & The Bad Seeds poruszyli do głębi

Nick Cave nie daje zwykłych koncertów. Australijczyk tworzy muzyczne spektakle, od których trudno oderwać wzrok. Nie zabrakło rockowej energii zespołu, ale najmocniej zapadły w pamięć momenty pełne intymności, skupienia i bardzo skrajnych emocji. To był występ niezwykle osobisty, momentami wręcz konfesyjny.

Taniec dobry na wszystko

Wielkie przeboje, wakacyjna energia i mnóstwo tańca. Zara Larsson idealnie wpisała się w letni klimat Open'era i dała koncert, po którym niejedną osobę bolały nogi od tańczenia. A na pewno Piotra, który pojawił się na scenie i wspólnie z gwiazdą pop zatańczył kultowy już układ do hitu "Lush Life". Chcemy jeszcze raz!

Kneecap rozkręcili wielką imprezę w biały dzień

Energii tego koncertu nie da się po prostu zapomnieć. Było głośno, intensywnie, a momentami to, co działo się zarówno na scenie, jak i pod nią, wydawało się kompletnie szalone. Publiczność od pierwszych minut dała się porwać bezkompromisowej mieszance rapu, punkowej zadziorności i festiwalowego szaleństwa.

JENNIE przeszła do historii Open'era

To był jeden z najbardziej wyczekiwanych koncertów tegorocznej edycji, zwłaszcza wśród młodszych fanów, którzy tłumnie przyjechali do Gdyni. JENNIE została pierwszą k-popową headlinerką w historii Open'era i udowodniła, że ten historyczny moment nie był przypadkiem. Perfekcyjnie przygotowane show i imponująca choreografia sprawiły, że spod sceny niosły się jedne z najgłośniejszych okrzyków całego festiwalu.

Calvin Harris zamienił lotnisko w największy parkiet w Polsce

Gdy na scenie pojawił się jeden z najpopularniejszych DJ-ów świata, trudno było znaleźć kogoś, kto stał w miejscu. Obok takich przebojów jak „Summer” czy „We Found Love” po prostu nie można przejść obojętnie. Nawet ulewny deszcz nie był w stanie przerwać tej imprezy. Tysiące osób tańczyły i śpiewały kolejne hity, a nad główną sceną rozbłysły fajerwerki.

Miłość LP i polskiej publiczności trwa w najlepsze

LP rozkochała w sobie Polaków wielkim przebojem "Lost on You", a podczas tegorocznego Open'era po raz kolejny było widać, że to uczucie wciąż ma się świetnie. Namiot Tent Stage pękał w szwach, a publiczność śpiewała kolejne utwory niemal od pierwszej do ostatniej minuty. Nie było tu potrzeby imponowania efektami specjalnymi czy widowiskową scenografią. W centrum uwagi pozostawał charakterystyczny głos LP i emocjalne teksty, które od lat są jej największym znakiem rozpoznawczym.

To były cztery dni pełne muzyki, emocji i wspomnień, do których jeszcze długo będziemy wracać. Dziękujemy, że byliście z nami - zarówno pod scenami, jak i w naszej błyszczącej strefie. Do zobaczenia na następnych koncertach i festiwalach z Radiem ZET!