Upalne granie opanowało Gdynię, czyli Open’er Festival 2025 na półmetku
Za nami dwa dni pełne festiwalowych emocji i niezapomnianych koncertów na Open’er Festival 2025. A to dopiero półmetek! Gdyńska impreza rozpędza się na dobre, a na miejscu obecna jest ekipa Radia ZET. Zapraszamy do naszej strefy!
Strefa Radia ZET na Open'er Festival 2025
Open’er Festival 2025 pod patronatem Radia ZET trwa w najlepsze i rozkręca się z dnia na dzień. Pierwsze dwa dni przyniosły ogromną dawkę wyjątkowych muzycznych chwil — od największych zagranicznych gwiazd, przez polskich ulubieńców, aż po debiutantów i odkrycia na mniejszych scenach. I to jest właśnie najpiękniejsze w tej edycji festiwalu – każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od wieku i muzycznych zainteresowań. Bo muzyka ma łączyć!
Atrakcji nie brakuje w czerwonej strefie Radia ZET, gdzie mamy coś dla spragnionych relaksu, dobrej zabawy, ale także dla tych, którzy na własnej skórze chcą przeżyć prawdziwą radiową przygodę, zobaczyć, jak działa radio „od kuchni” i pojawić się na antenie. Przez dwa pierwsze dni Ewelina Pacyna, podczas naszego programu specjalnego, z przyjemnością zapraszała do studia festiwalowiczów. Wpadli do nas również m.in. Wiktor Dyduła, Wiktor Waligóra i szef agencji Alter Art, Mikołaj Ziółkowski, który podzielił się kulisami trwającej edycji ( ciekawostek o festiwalu można posłuchać również w naszym specjalnym podcaście). W piątek i sobotę do Eweliny dołączy również Norbert Bieńkowski, więc nie możecie przegapić naszych gorących relacji prosto z terenu Open’era.
Hitem naszej strefy jest już kultowa tablica z winylami, na których każdy może zapisać tytuły ulubionych piosenek. Chcesz podzielić się ze wszystkimi swoim ukochanym utworem? Wpadaj do nas i zdradź, który przebój jest Twoim numerem jeden.
Środa i czwartek na Open'er Festival 2025. Relacja
Gdynia po raz kolejny stała się stolicą muzyki – i to tej najlepszej. Początek festiwalu, któremu towarzyszył niemały upał i mnóstwo promieni słońca, należał do Raye. Brytyjka z klasą, wdziękiem i szczerym uśmiechem otworzyła główną scenę, pokazując niemałą siłę swojej twórczości będącej mieszanką R&B, jazzu i soulu. Niedługo później serca tłumu zaskarbił sobie intymny set Gracie Abrams. Wystarczyła do tego tylko gitara i kontakt z publicznością – a tego nie brakowało. Znana z hitów „That’s So True” i „Close To You”, ciągle machała do widzów, uśmiechała się, a nawet robiła sobie wspólne selfie.
Swój niezwykły talent pokazała też Gigi Perez – debiutująca, ale wyrazista, z emocjonalnym indie folkiem i szczerymi tekstami, które trafiają w czułe punkty. Z kolei Jorja Smith na Tent Stage zabrała słuchaczy w niesamowitą soulową podróż. Wieczór zamknęli prawdziwi giganci: Massive Attack ze swoim społeczno-politycznym manifestem i brzmieniami, które rezonowały jeszcze długo po koncercie, oraz Rüfüs Du Sol, których pulsująca elektronika i lasery idealnie sprawdziły się nocą pełną srebrzystych obłoków nad horyzontem festiwalu.
W czwartek emocje nie opadły ani na chwilę – a w świetnej zabawie nie przeszkodziła nawet bardzo wietrzna pogoda. Bo przecież dobra muzyka obroni się w każdych warunkach. I tak też było. Na głównej scenie zameldowała się zadziorna i nieokiełznana Lola Young. Kiedy zabrzmiało hitowe „Messy”, publika wręcz oszalała. Tyla w tanecznym stylu przemyciła afrykańskie rytmy i pokazała, że jej viralowy przebój „Water” działa równie mocno na żywo.
Legendarni Nine Inch Nails zrobili to, co do nich należało – dostarczyli mroczne, industrialne brzmienia i rozgrzali fanów cięższego grania do czerwoności. Ogromne emocje przyniósł też open’erowy powrót Davida Kushnera, a gdy zabrzmiało „Daylight”, pisk w namiocie był wręcz niewyobrażalny. J Balvin odpalił na Tent Stage jedną z najgorętszych latynoskich imprez w historii festiwalu, udowadniając, że przydomek król reggaetonu nie wziął się znikąd. Eteryczna Ravyn Lenae i hipnotyzująca Zaho De Sagazan dopełniły czwartkowy line-up pełen kontrastów i wyjątkowych emocji.
Na Open’erze nie mogło zabraknąć polskich artystów. W środę na scenach pojawili się m.in. Chivas, legenda polskiego rapu Pezet oraz Cinnamon Gum – projekt, który zabrał słuchaczy w muzyczną podróż do lat 70., serwując porcję stylowego funku i soulu. Pojawił się również Wiktor Waligóra, który z koncertu na koncert coraz śmielej buduje swoją pozycję na polskiej scenie. Po jego open’erowym występie trudno mieć wątpliwości – przed nim wielka kariera.
W czwartek festiwalowe sceny należały m.in. do Fukaja, The Cassino i Jana-rapowanie. Największy entuzjazm wzbudził jednak Wiktor Dyduła – jego koncert był szaloną mieszanką energii, hitów i czystej radości. Sam artysta nie krył wzruszenia, mówiąc, że to wieczór, którego nie zapomni do końca życia.
Swoje wyjątkowe miejsce na Open’erze znalazła też Kaśka Sochacka. Jej melancholijne i nostalgiczne brzmienia udowodniły, że takie emocje odnajdują się również w festiwalowej przestrzeni.