Niewielu wie, że oscarowym hitem przepracował traumę. Zrozumiał to dzięki córce
Hans Zimmer za muzykę do „Króla lwa” zdobył Oscara. Okazuje się jednak, że niewiele brakowało, a ktoś inny odpowiadałby za muzykę do amerykańskiego filmu animowanego. Słynny kompozytor nie chciał zaangażować się w projekt. Co go do niego przekonało? Poznajcie szczegóły.
- Hans Zimmer to jeden z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej.
- Zdobył olbrzymią popularność na całym świecie.
- To on odpowiada za muzykę do filmu „Król lew”, za którą otrzymał Oscara.
Hans Zimmer jeden z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej
Hans Zimmer to jeden z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej na świecie. Na koncie ma mnóstwo produkcji. Przez prawie 30 lat napisał muzykę do ponad 120 filmów. W jego dorobku znalazła się także ścieżka dźwiękowa do amerykańskiego aminowanego filmu, uwielbianego zarówno przez dzieci, jak i starszych – „Króla lwa”. Produkcja z premierą w 1994 roku zachwyciła widzów i krytyków. Nie tylko sama fabuła zrobiła na nich wrażenie, ale także muzyka, którą stworzył Hans Zimmer.
Quiz: Arcydzieła kina PRL. Każdy Polak powinien tutaj zdobyć choć 80% punktów [Quiz]
Okazuje się, że niewiele brakowało, a to nie Zimmer stworzyłby muzykę do animowanej produkcji. Gdy niemieckiemu kompozytorowi zaproponowano współpracę przy animowanej produkcji, nie był zbyt pozytywnie nastawiony do otrzymanej propozycji. Jego przeznaczeniem było kino akcji, więc jak sam przyznał po latach, „Król lew” nie pasował do schematu. Zmienił jednak zdanie, głównie ze względu na swoją córkę. Decyzja, aby stworzyć muzykę do uwielbianego na całym świecie filmu była strzałem w dziesiątkę – Zimmer otrzymał Oscara za najlepszą muzykę oryginalną.
Dlaczego Hans Zimmer nie chciał skomponować muzyki do „Króla lwa”?
W rozmowie z radiem ClassicFM, która odbyła się niedawno, Zimmer nawiązał do podjęcia współpracy z Disneyem i wrócił wspomnieniami do momentu, kiedy zaproponowano mu stworzenie muzyki do „Króla lwa”. Jak zdradził, nie bardzo podobał mu się fakt, że chcą go zaangażować do stworzenia kreskówki.
Nie chciałem robić „Króla lwa”. Kreskówka? Dlaczego niby mam robić kreskówkę? Mają jeszcze z tego zrobić musical, a ja nie lubię musicali. Ale mam sześcioletnią córkę i nigdy do tej pory nie mogłem zabrać jej na premierę, bo wiecie filmy Ridleya Scotta raczej nie są szczególnie przyjazne dzieciom. I tak oto zrobiłem kreskówkę.
Co ciekawe sam Zimmer zdradził, że inspirował się nie tylko m.in. muzyką Mozarta, ale także swoimi własnymi doświadczeniami z dzieciństwa. Podobnie jak Simba, kompozytor również wcześnie stracił ojca. Tworząc muzykę do wspominanego filmu, zdobywca Oscarów zrozumiał, że uciekał od trudnych doświadczeń. W końcu stały się one tak silne, że Zimmer musiał stawić im czoła.
Myślałem, że robię kreskówkę o puchatych zwierzątkach, a skończyłem na analizie samego siebie po śmierci własnego ojca. Nigdy nie musiałem się z tym mierzyć, aż do tej chwili. W „Królu lwie” napisałem requiem dla swojego ojca – dlatego ta muzyka jest taka przejmująca, pełna emocji i osobista, czyli taka, jaka powinna być dobra muzyka filmowa.
Źródło: Radio ZET/ClassicFM/Kultura.gazeta.pl