Nie żyje ikona muzyki lat 60. Tak zrewolucjonizował muzykę

3 min. czytania
10.06.2025 09:40
Obserwuj nas na Google

Sly Stone nie żyje. Był legendą muzyki lat 60. i 70., ikoną muzyki funk, soul, R&B i rock. O jego odejściu poinformowała rodzina, lider zespołu Sly and the Family Stone odszedł w otoczeniu swoich najbliższych.

Sly Stone nie żyje
fot. Stephen Paley/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na co zmarł Sly Stone.
  • Kim był Sly Stone i dlaczego zrewolucjonizował świat muzyki w latach 60. 
  • Jak zakończyła się wielka kariera legendy. 

Sly Stone nie żyje 

Magazyn “People” opublikował oświadczenie rodziny Sly Stone’a, w którym podano do informacji publicznej wieść o tym, że muzyk nie żyje. 

Z głębokim smutkiem informujemy o śmierci naszego ukochanego taty, Sly'a Stone'a. Po długiej walce z przewlekłą chorobą płuc i innymi problemami zdrowotnymi odszedł otoczony trójką swoich dzieci, najbliższym przyjacielem i rodziną - poinformowano w oświadczeniu. 

Najbliżsi Stone’a wyrazili również nadzieję, że "jego niezwykłe muzyczne dziedzictwo będzie nadal rezonować i inspirować kolejne pokolenia". 

 

Kim był Sly Stone? Od rewolucji po wielki upadek 

Sly Stone, a właściwie Sylvester Stewart urodził się w 1945 roku w Teksasie. Najbardziej znany jako lider rewolucyjnego zespołu Sly and the Family Stone, który na przełomie lat 60. i 70. zmienił oblicze muzyki popularnej. Nie ma w tym przesady, bo brzmienia grupy nie tylko były nowatorskie i przełomowe, ale i sama grupa była dość nowoczesna. 

Składała się zarówno i z kobiet, jak i mężczyzn oraz z osób o różnych rasach, co w latach 60. w USA nie było standardem, a wręcz czymś niespotykanym. W czasach segregacji i społecznych napięć była to świadoma i odważna decyzja Stone’a, symbolizująca jego wiarę w równość i jedność.

Oglądaj

Sly Stone był jednym z pierwszych artystów, którzy w swojej twórczości połączyli funk, soul, rock i psychodelię. W warstwie tekstowej Sly stawiał na śmiałe społeczne przesłania. Połączenie tych wszystkich kwestii sprawiało, że grupa Sly and the Family Stone była istną muzyczną rewolucją, która pociągnęła za sobą miliony słuchaczy. 

Wkład Sly Stone’a w muzykę popularną jest nieoceniony. Inspirował takie gwiazdy jak Prince, George Clinton, Stevie Wonder, Michael Jackson czy Outkast, nie wspominając o tym, jak często sięgali po jego dziedzictwo raperzy. Niestety w latach 80. Sly zszedł na boczny tor, a wszystkiemu winne były narkotyki.

 

Muzyk borykał się z uzależnieniem od kokainy, co finalnie doprowadziło go do upadku. Zaczęło się od konfliktów w zespole, którego skłóceni członkowie popadali w coraz większe paranoje. "Wszyscy mieli przy sobie broń. Sly niby był na miejscu, ale był nieobecny" - wspominał jeden z muzyków w wywiadzie dla "Vanity Fair", co przywołuje portal dzieje.pl. Te sam portal odwołuje się również do autobiografii Milesa Davisa, który wspominał, że z wizyty u Slay’a zapamiętał "dziewczyny, kokainę, ochroniarzy pod bronią. Wszyscy wyglądali naprawdę groźnie". 

Sly Stone zatarł granicę między sztuką i muzyką, a iście gangsterskim życiem naznaczonym uzależnieniem. Po 90. roku po jego imperium i chwale zostało tylko wspomnienie, a wielki gwiazdor miał finalnie wylądować na ulicy. Mówiło się, że przez jakiś czas mieszkał w samochodzie, za udzielane wywiady życzył sobie zapłaty i chciał uczyć muzyki członków brytyjskiej rodziny królewskiej. 

Planował wielki powrót na scenę, ale nigdy mu się to nie udało. W 2023 roku ukazała się jego autobiografia pt. “Thank You (Falettinme Be Mice Elf Agin)”, w której muzyk opowiada szczerze o swojej drodze – od wzlotów po upadki. W styczniu tego roku ukazał się również dokument na temat muzyka “Sly wciąż żywy”, który można obejrzeć na Disney+.

Źródło: RadioZET/People/Wikipedia/dzieje.pl/Filmweb