`

Misia Furtak: „Bardzo dużo się w moim życiu zmieniło" [WYWIAD]

7 min. czytania
28.09.2026 09:15
Obserwuj nas na Google

Misia Furtak wraca z nowym albumem „Otuchy” - osobistą opowieścią o zmianach, poszukiwaniu własnego głosu i nadziei. W rozmowie z portalem RadioZET.pl artystka opowiedziała o swojej najnowszej płycie, muzycznej drodze i tym, co dziś chce przekazywać swoim głosem.

Kobieta o długich, ciemnych włosach, w czarnym stroju, stoi przed ciemnym tłem z logotypami.
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wyróżnienia zdobyła Misia Furtak z zespołem très.b.
  • Dlaczego Misia Furtak angażuje się w działalność aktywistyczną.
  • W jaki sposób język wpływa na twórczość Misi Furtak.
  • Co oznacza tytuł nowej płyty Misi Furtak „Otuchy”.
Nie przegap

Jakimi wyróżnieniami nagrodzono Misię Furtak?

Misia Furtak od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję jednej z najbardziej charakterystycznych artystek polskiej sceny alternatywnej. Szerszej publiczności dała się poznać jako wokalistka, basistka i współzałożycielka zespołu très.b, z którym zdobyła między innymi Paszport „Polityki” i Fryderyka. Solową drogę rozpoczęła od wydanej w 2013 roku EP-ki „Epka”, a kilka lat później ukazał się jej debiutancki album „Co przyjdzie?”. Płyta, której brzmienie łączyło intymność z uważną obserwacją rzeczywistości, znalazła się w zestawieniach najlepszych albumów roku „Polityki” i „Gazety Wyborczej”. W 2021 roku artystka wydała „Wybory” – materiał mocno zanurzony w tematach społecznych i politycznych.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o zespoły i ich hity. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem..

Quiz: Który zespół stoi za tym hitem?

1/15 "Co mi Panie dasz"

Po kilku latach od tamtego wydawnictwa Misia Furtak wraca jednak z zupełnie inną energią. Jej trzeci solowy album, „Otuchy”, ukazał się 18 września i - jak sama mówi - jest najbardziej intymnym materiałem w jej dotychczasowej twórczości. O ile wcześniejsze solowe płyty stawiały pytania o kierunek, w którym zmierzamy, i próbowały reagować na niepokojącą rzeczywistość, tym razem artystka kieruje uwagę także do wewnątrz. „Otuchy” to płyta o szukaniu siebie, mierzeniu się z niepewnością, akceptacji zmian i odzyskiwaniu odwagi. Jest w niej również powrót do gitarowego grania, które przywołuje skojarzenia z początkami très.b, ale jednocześnie spotyka się z nowoczesną, mocno produkowaną warstwą brzmieniową.

Na nowym albumie znalazły się między innymi single „Czuję”, współprodukowany przez brytyjskiego artystę Finka, „Nie bój się” nagrane z Katarzyną Nosowską oraz „Przed siebie”, w którym gościnnie pojawiła się Daria ze Śląska. „Otuchy” jest więc nie tylko kolejnym rozdziałem w muzycznej historii Misi Furtak, ale także zapisem osobistej zmiany - próbą znalezienia spokoju i siły w świecie, który nie zawsze daje ku temu wiele powodów.

Redakcja poleca

Dlaczego Misia Furtak angażuje się w działalność aktywistyczną?

Weronika Paliczka: W swoim bio na Instagramie masz napisane „using my voice to sing & to speak”. Jak powinniśmy to rozumieć?

Misia Furtak: - Dokładnie tak jak jest napisane - używam swojego głosu do tego, żeby śpiewać, ale też mówię o rzeczach, które uznaję za ważne, dlatego często dostaję łatkę aktywistki. Jestem i  byłam związana między innymi z ruchem Keychange wspierającym widoczność kobiet i osób niebinarnych w branży muzycznej, czy z proekologiczną organizacją Music Declares Emergency. Prowadzę też działania edukacyjne, np. kieruję merytorycznie programem rozwojowym dla artystów, wspieram twórców w budowaniu świadomości i odporności psychicznej. To ważna część mojej pracy.  

Nie boisz się trochę hejtu związanego ze swoimi działaniami aktywistycznymi?

Misia: - Każdy z kanapy jest najlepszym ekspertem od wszystkiego i chętnie się wypowie o sporcie, o polityce i o nie wiadomo czym. Jak jest dobrze, to wszyscy są w twoim teamie, ale jak jest źle, wszyscy są przeciwko tobie. Dlatego nie ma co się zastanawiać który troll będzie się chciał w którym momencie przyczepić do ciebie i za co. Szkoda w ogóle o tym myśleć. Mnie działania społeczne i edukacyjne dają poczucie sensu. Uzasadniają bycie widoczną. To, że mogę podzielić się swoimi doświadczeniami, wspierać inne osoby, które w tej branży pracują, a przy okazji też w szerszych społecznych tematach zabierać głos, jest dla mnie bardzo ważne.

W którym języku Misi Furtak tworzy się łatwiej?

 Przed solową karierą współtworzyłaś zespół très.b. Powiedz mi, czym się różni tworzenie w języku ojczystym od tego w obcym z twojej perspektywy?

Misia: - Tu powinno paść pytanie o to, który jest ojczysty, a który obcy i co to w ogóle znaczy, że coś jest „ojczyste”. Ja nauczyłam się robić muzykę po angielsku, w kilku krajach europejskich, w międzynarodowym gronie muzyków i moim „defaultowym” językiem w muzyce jest zdecydowanie angielski.

Oglądaj

Misia: - Przy pisaniu tej płyty zrobiłam ciekawy eksperyment, bo zaczęłam pisać teksty po angielsku, ale próbowałam równolegle napisać je również po polsku. Skracając długą historię - nie da się zrobić tak, żeby w dwóch językach melodia idealnie pasowała do tekstu, żeby słowa identycznie układały się w melodii, więc po licznych próbach dopasowywania i zmieniania doszłam do wniosku, że o różnych wersjach językowych trzeba po prostu myśleć jak o osobnych piosenkach. Oczywiście technicznie jest to możliwe, żeby wcisnąć jakieś sylaby w ułożone na nie „ramki”. Tyle, że wtedy dużo trudniej to zaśpiewać z lekkością, tak, żeby znaczenie tych słów, ich waga, była czytelna. 

Misia: - Akurat parę dni temu grałam w Hamburgu i postanowiłam zaśpiewać kilka piosenek z płyty „Otuchy”, w wersjach angielskich. To było bardzo dziwne przeżycie. Śpiewałam i zastanawiałam się, czy to, co chcę przekazać dociera do ludzi, czy ma taką wagę, jak wtedy, kiedy śpiewam po polsku, bo jeszcze nigdy tego nie śpiewałam publicznie w języku angielskim. Więc temat tej dwujęzyczności jest we mnie bardzo żywy. 

Dlaczego nowa płyta Misi Furtak nosi tytuł „Otuchy”?

Twoja jutrzejsza premiera nosi tytuł „Otuchy”. Dlaczego zdecydowałaś się na taki tytuł? Skąd ta nazwa?

Misia: - Bardzo lubię to słowo i ono za mną chodziło już od pandemii. Zaczęłam wtedy pisać piosenki pod parasolem takiego właśnie hashtaga #Otuchy, ale miałam też na stole płytę „Wybory”, więc skupiłam się na wydaniu jej. Sama zachorowałam na COVID dosyć późno i niestety najróżniejsze komplikacje tego chorowania mogą mi towarzyszyć do końca życia. Musiałam powstrzymać się od pracy. Te wszystkie pobyty szpitalne trochę mnie nastraszyły. 

Misia: - Ponieważ płyta „OTUCHY” jest o akceptowaniu ograniczeń, przyzwyczajaniu się do nowych realiów, o oswajaniu się, uwspólnianiu lęku, to poczułam, że to jest kontynuacja tej myśli z pandemii. Bycie razem w czymś trudnym, dla mnie było to wspierające, więc pomyślałam, że może również  ludziom, którzy w różnych kawałkach moich opowieści mogą się znaleźć doda to otuchy. 

Kto współuczestniczył w tworzeniu płyty „Otuchy"?

Jak czujesz się niespełna dzień przed premierą?

Misia: - Bardzo dużo się dzieje, ale ja wciąż nie do końca wierzę, że ta płyta naprawdę ujrzy światło dzienne i spotka się z ludźmi. To, że w ogóle płyta wychodzi do ludzi i wszyscy mogą jej posłuchać, to jest trochę abstrakcyjne uczucie. Dopiero jak zobaczę te piosenki dostępne w serwisach streamingowych, czy na fizycznym nośniku to wtedy uwierzę, że to już. Kiedy teraz mówię o tym i sobie wyobrażam, że ta płyta już się ukazała, to czuję rodzaj  wzruszenia, bo bardzo dużo się w moim życiu zmieniło, kiedy pisałam tę płytę.

Oglądaj

Misia: - Bardzo jestem wdzięczna Darii ze Śląska za feat w piosence „Przed siebie”, bo okazało się, że mamy naprawdę bardzo dużo wspólnego w temacie borykania się ze zdrowiem i to, że podzieliłyśmy między sobą ten ciężar diagnoz i wizyt szpitalnych, to było dla mnie ogromnie wspierające. To, że Michał Drozda cały czas uczestniczył ze mną w procesie pisania i produkowania tej płyty, to też było ogromne wsparcie, właściwie filar tego albumu. Magiczny “„touch” dodał też Marcin Widawski swoim miksem. 

Misia: - Jest na tej płycie również Katarzyna Nosowska, co jest dla mnie ogromnie ważne. Jej udział w „Nie bój się” bardzo wzmocnił ten numer. Hania Derej i Yana Couto przepięknie grają na pianinie, Fink pomógł nam sfinalizować formę piosenki „Czuję”. Olek Orłowski świetnie zagrał na bębnach. I wiele innych osób zostawiło tu swój ślad. To jest śmieszne uczucie - jednocześnie wzmacniające i wzruszające.

Oglądaj

Co może zaskoczyć twoich fanów na „Otuchach”?

Misia: - Osoby, które znają  mnie od czasów Très.b, usłyszą, że płyta „Otuchy” jest najbardziej zbliżona do rzeczy, które robiłam powiedzmy w okolicach 2012 roku. Natomiast dla osób, które poznały mnie później myślę, że zaskakująca może być piosenka „Gdzie mój rytm?”, która jest zdecydowanie bardziej rockowa, Również dla osób, które mnie kojarzą z featów u Janka-Rapowanie czy u Maryli Rodowicz, to może być zaskakujące, podobnie jak piosenka „Białe kwadraty” Myślę, też, że dla niektórych osób zaskakujące może być to, że ta płyta jest mocno eklektyczny. Płyty très.b zawsze takie były. Miały jakiś mocny, wysoki punkt - głośniejszy, bardziej gitarowy, a do tego zawsze było coś cichszego, eterycznego.

Oglądaj

Która piosenka jest w tej chwili twoją ulubioną?

Misia: - Trudne pytanie. Na pewno jestem bardzo przywiązana do piosenki „Przed siebie”. Bardzo lubię też „Drugi brzeg” No i „Gdzie mój rytm?” - ta piosenka jest bardzo charakterystyczna podobnie jak „Białe kwadraty”, ale też trochę odwrotnie. 

Oglądaj

Wydajesz „Otuchy” własnym sumptem. Dlaczego zdecydowałaś się na taki krok?

Misia: - To nie jest niestandardowe w dzisiejszych czasach. Pytanie  czego potrzebujesz. Bardzo wielu artystów zakłada swój label, podpisuje umowy dystrybucyjne albo licencyjne, ale już wcale nie fonograficzne. I wtedy po prostu dotrudnia ludzi do zadań, które pozostają do zrobienia. Pytanie, co może zaoferować label? Czy możesz dostać jakiś budżet? Czy ktoś tam rzeczywiście będzie wspierał cię przy wydawaniu, przy product managemencie? W  social mediach czy pracach graficznych i klipach? I jak to jest rozliczane? I może najważniejsze - ludzie. Kto tam pracuje, czy oni w ogóle lubią Twoją muzykę? Warto się zastanawiać też czy sami jesteśmy w stanie wziąć którąś część pracy na siebie, albo zbudować wokół siebie team, który pozwoli na to, żeby sensownie pracować. 

Kobieta z blond włosami i puchem na ramionach, uśmiechająca się na tle zielonej ścianki.
5 Zobacz galerię
fot. Adam Burakowski/Dzień Dobry TVN/East News

Źródło: Radio ZET