Liam Payne został wyrzucony z wytwórni krótko przed tragiczną śmiercią
Liam Payne nie żyje. Były członek One Direction zmarł po upadku z trzeciego piętra hotelu w Buenos Aires. Miał zaledwie 31 lat. Zagraniczne media donoszą, że zaledwie kilka dni przed tragiczną śmiercią Payne został wydalony z wytwórni muzycznej.
Liam Payne nie żyje
Liam Payne zmarł w środę 16 października. O nagłej śmierci 31-letniego byłego członka zespołu One Direction poinformowała argentyńska policja w specjalnym komunikacie. Muzyk miał wypaść z okna, znajdującego się na trzecim piętrze hotelu w Buenos Aires. Media donosiły o wysokości 13-14 metrów.
Służby przybyły na miejsce zdarzenia po ok. 7 minutach. Szef pogotowia ratunkowego Alberto Crescenti poinformował, że „nie było możliwości przeprowadzenia skutecznej reanimacji”.
Nagła i niespodziewana śmierć Liama Payne’a była ciosem dla wielu fanów. Ci, którzy mieli taką możliwość, wyszli na ulice Buenos Aires. Pod hotelem, w którym przebywał muzyk, zebrały się tłumy.
Nie ustalono jeszcze, jak doszło do tragedii. Media donoszą jednak o problemach psychicznych, z jakimi zmagał się muzyk, jego uzależnieniu od narkotyków oraz o tym, że chętnie sięgał po alkohol. Pojawiły się także doniesienia dotyczące jego życia zawodowego.
Liam Payne został wyrzucony z wytwórni
Zagraniczne źródła podają, że Liam Payne został wyrzucony z Universal Music kilka dni przed tragiczną śmiercią. Muzyk podpisał umowę z Capitol Records (później został przeniesiony do głównej wytwórni) w wieku 22 lat, po rozstaniu z One Direction. W tamtym czasie miał liczyć, że uda mu się rozwinąć skrzydła jako soliście. Ostatecznie jego osiągnięcia zawodowe nie okazały się tak imponujące, jak te, które mieli na kontach jego byli koledzy z zespołu.
Daily Mail informuje, że zaledwie kilka dni przed śmiercią Universal Music rozwiązało kontrakt z Liamem, a wcześniej zawiesiło plany dotyczące wydania jego albumu. W październiku Payne’a opuścili także pracownicy działu ds. kontaktu z mediami.
Źródła: Radio ZET/Daily Mail/Page Six