Jennifer Finch nie żyje. Legenda grunge'u miała zaledwie 59 lat
Jennifer Finch zmarła w wieku 59 lat. To wielka strata dla świata muzyki. Finch była jedną z legend grunge'u. Smutną informację przekazali najbliżsi basistki. Wcześniej Jennifer poinformowała fanów, że zmaga się z chorobą, jednak planowała powrót na scenę. Szczegóły poniżej.
Jennifer Finch nie żyje. Legenda grunge'u miała zaledwie 59 lat
Zmarła Jennifer Finch. Gwiazda muzyki miała tylko 59 lat i wiele planów zawodowych. 15 lipca artystka podzieliła się ze swoimi fanami druzgocącą wiadomością o chorobie - agresywnym rakiem mózgu. Środowisko muzyczne momentalnie wsparło Jennifer. Założono zbiórkę, a udział w niej wzięły wielkie gwiazdy muzyki, m.in. Garbage, Kathleen Hanna z Bikini Kill czy Jeff Ament z Pearl Jam. Udało się zebrać prawie 350 tysięcy dolarów na leczenie.
Niestety, jak przekazali bliscy Jennifer Finch, basistka zmarła 18 lipca 2026 roku. Jak podano, stan artystki się nagle pogorszył. Ludzie ze świata muzyki są pogrążeni w żałobie.
Jesteśmy wstrząśnięci stratą naszej ukochanej koleżanki z zespołu, siostry i przyjaciółki Jennifer Finch. Jej nieustraszony duch, poczucie humoru i nieograniczona kreatywność pomogły ukształtować L7 i na zawsze odmieniły życie nas wszystkich
Jennifer Finch planowała wrócić na scenę jeszcze w 2026 roku podczas pożegnalnej trasy L7.
Kim była Jennifer Finch?
Jennifer Finch urodziła się w 1966 roku w Los Angeles. Sztuką zainteresowała się już w nastoletnim wieku. Jej pierwszą pasją była fotografia. Z powodzeniem dokumentowała kalifornijską scenę punkową lat 80. Karierę muzyczną rozpoczęła od współpracy z Courtney Love w zespole Sugar Baby Doll.
Największą rozpoznawalność przyniósł jej zespół L7, w którym była basistką. W połowie lat 90. zrobiła sobie przerwę od zespołu, by zrealizować poboczne projekty. Do kapeli wróciła w 2014 roku. Do ostatnich dni życia była aktywna zawodowo.
Źródło: Radio ZET/Instagram