„Incydent wrocławski” przeszedł do historii. Muzyk zrobił to przed publicznością

2 min. czytania
18.10.2024 13:36
Obserwuj nas na Google

Jan Borysewicz to lider i współtwórca słynnego zespołu Lady Pank. Gitarzysta występuje na scenie już ponad 40 lat. Jego kariera obfitowała w różne skandale. Jeden z nich zakończył się dla Borysewicza tym, że prawie trafił do aresztu. Co się właściwie stało? Przypominamy „incydent wrocławski”, do którego sam gitarzysta raczej nie chce powracać myślami.

„Incydent wrocławski” przeszedł do historii. Muzyk zrobił to przed publicznością
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

W 1986 roku Jan Borysewicz zagrał koncert z okazji Święta Młodości. Wydarzenie organizował Zarząd Wojewódzki Socjalistycznej Młodzieży Polskiej – wszystko to z powodu Dnia Dziecka. Dochód ze sprzedaży biletów na koncert miał zostać przeznaczony na książeczki mieszkaniowe dla wychowanków domu dziecka. Mało kto jednak się spodziewał tego, co zrobi lider zespołu Lady Pank.

 

Lider Lady Pank zrobił to na oczach dzieci

Kiedy Jan Borysewicz występował na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, nagle rozebrał się od pasa w dół. Wszystko to działo się na oczach zebranej pod sceną młodzieży. W momencie występu i w trakcie interwencji milicji gitarzysta był nietrzeźwy. Koncert przerwano, a Borysewicza później skazano na wyrok trzech miesięcy pozbawienia aresztu. Koniec końców kara została zniesiona w wyniku amnestii.

Władze PRL zawiesiły działalność zespołu Lady Pank na kilka miesięcy. Choć Borysewicz nie trafił ostatecznie do aresztu, skierowano go na badania psychiatryczne. W tamtym momencie z zespołu odszedł Andrzej Mogilnicki, autor tekstów piosenek dla Lady Pank. Jan Borysewicz do dziś tłumaczy swój incydent tym, że grupka agresywnych widzów go sprowokowała, pokazując środkowe palce.

Quiz: Guns N’ Roses czy Lady Pank? Nawet prawdziwi fani będą mieli z problem!

1/10 Z żebraka król, tak mówią ludzie / Musisz cały czas walczyć o fortunę i sławę / Wiesz o tym, że wszystko jest hazardem / Kiedy to tylko gra

O tym incydencie Jan Borysewicz nie lubi rozmawiać

Swego czasu o słynny „incydent wrocławski” zapytano Janusza Panasewicza, członka zespołu Lady Pank. – O, ktoś to jeszcze pamięta?! No prawda jest taka, że grając po trzy koncerty dziennie, bywaliśmy w różnej kondycji, zdarzały nam się takie akcje i wiele innych. Nie ma co się wybielać, tak było. Zresztą nie tylko nam, bo każda kapela lubiła poszaleć czy zaliczała jakieś wpadki. Tylko że to my wtedy byliśmy pod lupą mediów – przyznał Panasewicz w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Całe zajście nie wpłynęło jednak na karierę Jana Borysewicza, który już zaledwie dwa lata później skomponował wielkie przeboje takie jak „Tacy sami” czy „Zostawcie Titanica”. – Jeśli chodzi o ten sławetny koncert, to trzeba pytać Janka, choć wiem, że nie warto – nie lubi o tym gadać – powiedział Janusz Panasewicz. O Borysewiczu krąży wiele plotek. Przykładowo jedna z nich głosi, że gitarzysta miał odmówić współpracy Madonnie.

Źródło: Radio ZET/rockradio.tuba.pl