Czy wysyłanie gwiazd na Eurowizję się opłaca? Tak wypadali znani artyści

4 min. czytania
08.05.2025 10:52
Obserwuj nas na Google

Krajowi nadawcy od lat próbują rozgryźć przepis na sukces w Konkursie Piosenki Eurowizji. Jedną ze strategii jest wystawianie do rywalizacji artystów, którzy zdobyli już sławę poza granicami reprezentowanego kraju. Czy z takimi przedstawicielami można liczyć na dobry wynik?

Czy wysyłanie gwiazd na Eurowizję się opłaca?
fot. IPA/ABACA/Abaca/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wypadały na Eurowizji osoby, które w momencie startu były rozpoznawalne przynajmniej w kilku krajach.
  • Którzy nadawcy publiczni wysyłali do tej pory znanych muzyków.
  • Jakie czynniki mają wpływ na odbiór występu.

Gwiazdy na Eurowizji. Sława wystarczyła...na drugą dziesiątkę

Krajowi nadawcy zrzeszeni w Europejskiej Unii Nadawców mają w konkursie dużą samodzielność. To do nich należy decyzja związana z wyborem reprezentanta – wyłonieniem artysty wewnętrznie czy w ramach narodowych preselekcji. W historii przedsięwzięcia zdarzały się sytuacje wysyłania na Eurowizję muzyków z repertuarem znanym poza granicami kraju. Czy gwiazda gwarantuje jednak sukces i więcej głosów?

Taką strategię w ostatnich latach dwukrotnie objęła Finlandia. W 2019 r. na eurowizyjnej scenie pojawił się znany DJ Darude, kojarzony z kultowej produkcji „Sandstorm”. We współpracy z wokalistą Sebastianem Rejmanem zaprezentował utwór „Look Away”. Darude podzielił jednak los większości eurowizyjnych DJ-ów i nie tylko nie przeszedł do finału, ale i zajął w półfinale ostatnie miejsce. Inaczej było natomiast trzy lata później – w 66. Konkursie Piosenki Eurowizji w fińskich barwach wystąpiła rockowa grupa The Rasmus. Awans do finału z piosenką „Jezebel” nie okazał się problemem, choć w tej kwestii poszło – jak na międzynarodową popularność – dość przeciętnie. The Rasmus opuściło półfinał z siódmym wynikiem, plasując się za Ochmanem – ówczesnym reprezentantem Polski. W ostatecznej klasyfikacji sukcesu nie było. Zespół zajął 21. miejsce.

Oglądaj

Podobna historia spotkała belgijską, alternatywną grupę Hooverphonic, docenianą w kilku krajach europejskich, choć nie tak popularną jak The Rasmus. Belgowie pierwotnie mieli pojawić się na Eurowizji 2020 z piosenką „Release Me”, ale po przeniesieniu konkursu na następny rok z powodu pandemii przygotowano nowy utwór. W 2021 r. w Rotterdamie Hooverphonic zaprezentowało piosenkę „The Wrong Place”, z którą wyszło z półfinału z dziewiątym wynikiem. Grupa ledwo załapała się na awans – zebrała 117 punktów; reprezentujący Norwegię TIX, który załapał się na finałowy awans jako ostatni reprezentant, zdobył tylko dwa mniej. W finale Belgowie zajęli 19. miejsce.

 

Bonnie Tyler, Flo Rida i inni. Jak wypadli?

W 2021 r. z Hooverphonic rywalizował ktoś znacznie popularniejszy. Amerykański raper Flo Rida występował wówczas z… flagą San Marino. Był to wynik współpracy z włoską wokalistką Senhit. Utworzony w celach konkursowych duet wzbudzał zainteresowanie już przed Eurowizją. Wywalczono awans do finału, co z perspektywy statystycznie pozostającego zazwyczaj w półfinałach malutkiego kraju było już zadowalającym wynikiem. Senhit i Flo Rida uzyskali awans z dziewiątej pozycji. W wielkim finale – zgodnie z przewidywaniami – o wysokiej pozycji można było tylko pomarzyć. San Marino zakończyło rywalizację na 22. miejscu.

Sukcesu na Eurowizji nie osiągnęła też Bonnie Tyler, która w momencie startu w konkursie była już uznaną w wielu krajach na świecie wokalistką. Walijska piosenkarka wystąpiła w barwach Wielkiej Brytanii w 2013 r. Zaśpiewała utwór „Believe in Me”. Jako reprezentantka jednego z krajów tzw. wielkiej piątki automatycznie znalazła się w finale, ale poradziła sobie poniżej oczekiwań – w klasyfikacji konkursowej pojawiła się dopiero na 19. pozycji.

Szansę na przełamanie średniej passy znanych nazwisk miał rosyjski zespół Little Big, który z piosenką „UNO” miał reprezentować Rosję w 2020 r. Konkurs się nie odbył, ale bukmacherzy zwiastowali potencjalne spore zainteresowanie fanów. W zakładach bukmacherskich, które nie miały szansy zostać zrealizowane, formacja znajdowała się w piątce reprezentantów z największymi szansami na zwycięstwo. W 2025 r. swoich sił próbuje natomiast znany raper Tommy Cash, który współpracował już w swojej karierze z Little Big. Nagrał też utwór z jednym z najpopularniejszych polskich raperów – Quebonafide.

Oglądaj

Czysta karta dla każdego. Czas na przełamanie passy?

Eurowizja jest konkursem specyficznym, w którym o uzyskanym wyniku może zadecydować wiele różnych czynników. To nie tylko talent wokalny czy wpadający w ucho lub serce utwór. Niektóre z tych kwestii nie leżą nawet w gestii samych wykonawców – do tego grona należy m.in. wylosowane lub przydzielone przez producentów miejsce startowe i praca kamer (jeśli nadawca nie pozwala artyście na zgłaszanie w tej kwestii uwag i chce samodzielnie zajmować się realizacją). W wypowiedziach medialnych reprezentantka Polski w 2025 r. Justyna Steczkowska podkreślała, że każdy reprezentant staje na scenie z pewną czystą kartą, niezależnie od kariery w swoim kraju.

Stwierdzenie zdaje się mieć umocowanie również w kwestii międzynarodowej popularności, która w wielu przypadkach może wystarczyć na awans do finału, ale niekoniecznie na wysokie miejsce w ostatecznym rankingu. Na śmiałków, którzy przełamią tę osobliwą passę, trzeba jeszcze poczekać.

Ekipa Radia ZET jest na miejscu w Bazylei na Konkursie Piosenki Eurowizji 2025! Jeśli nie chcesz przegapić najnowszych wieści i jesteś ciekaw, jak wygląda Eurowizja od kuchni, słuchaj  Radio ZET i sprawdzaj nasze konta w mediach społecznościowych – na  Facebooku,  Instagramie i  TikToku.

Źródło: Radio ZET/eurovisionworld.com