Wielka patronka, nowoczesna nauka i współpraca. UMCS kończy 80 lat
Największa uczelnia Polski Wschodniej, jedyna w kraju, która za patronkę ma kobietę. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie w tym roku świętuje 80-lecie istnienia. Pogodzenie tradycyjnej ścieżki rozwoju naukowego ze sztuczną inteligencją, budowanie marki uczelni i jej rozpoznawalności w świecie, a także rozwijanie międzypokoleniowej współpracy. To cele i wyzwania UMCS-u na kolejne lata.
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej powstał w 1944 roku pod koniec II wojny światowej, zaledwie kilka miesięcy po wyzwoleniu Lubelszczyzny. Inicjatywa stworzenia uniwersytetu wyszła od grupy kilkudziesięciu profesorów, którzy przybyli do Lublina głównie ze Lwowa i Wilna.
- Zebrali się ludzie chętni do działania, pojawiła się nowa idea i tak powstały zalążki uniwersytetu – mówi prof. Radosław Dobrowolski, rektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
UMCS miał być – ze względów politycznych - przeciwwagą dla istniejącego już Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Główna idea była jednak taka: stworzyć w Lublinie klasyczny, wszechstronnie kształcący uniwersytet. I tak się rzeczywiście stało. W pierwszym etapie funkcjonowania uczelni utworzono cztery wydziały: przyrodniczy, rolny, weterynaryjny i lekarski. Chwilę potem powstał jeszcze wydział farmaceutyczny oraz prawa. - Pierwsze wydziały szybko zaczęły funkcjonować jako odrębne uniwersytety – przypomina prof. Dobrowolski. Wszystkie publiczne uczelnie w Lublinie, czyli Uniwersytet Medyczny, Uniwersytet Przyrodniczy i Politechnika Lubelska, mają więc swoje korzenie w UMCS-ie.
Zespół siłą uczelni
Dziś UMCS to 12 wydziałów, 100 kierunków studiów, 300 specjalności, tysiące wykładowców, doktorantów, studentów i jeszcze więcej absolwentów. - Przez osiem dekad istnienia uczelni zmieniało się niemal wszystko, ale rzeczą niezmienną jest potencjał ludzki, który sprawia, że wspólnota myśli, celów i interesów wciąż trwa – mówi prof. Dobrowolski.
By to utrzymać, zdaniem prof. Wiesława Gruszeckiego, prorektora ds. nauki i współpracy międzynarodowej, najważniejsze jest podtrzymywanie ciągłej ciekawości świata i chęci zadawania pytań. - Dopiero to może prowadzić do postępu i tworzenia nowych narzędzi i idei – stwierdza prof. Gruszecki. Najwięcej pytań i nowych pomysłów rodzi się jednak w zespole.
Dziś na uczelnie, jak zauważa prof. Gruszecki, przychodzą fantastyczni studenci, którzy wiele problemów badawczych za sprawą doskonałego poruszania się w świecie specjalistycznych oprogramowań potrafią rozwiązać błyskawicznie, ale czekając na wykład na korytarzu, niestety, każdy siedzi osobno przy swoim komputerze, nie widząc potrzeby rozmowy. W tym prof. Gruszecki dostrzega jedno z wyzwań, jakie stoi przed uniwersytetem i jego kadrą - przenieść na pokolenie studentów i doktorantów umiejętność budowania nie tylko metodologicznie poprawnego warsztatu naukowego, ale też zdolności formowania pytań, które rodzą się w dyskusji. - Chcąc przyciągnąć studentów do współtworzenia badań, trzeba wykorzystać relacyjność. Współpraca otwiera więcej możliwości na twórcze rozwiązywanie problemów badawczych – podkreśla prof. Gruszecki. Kwestia relacji międzyludzkich stała się szczególnie ważna także za sprawą pandemii i wojny w Ukrainie, która Lublin z racji położenia, dotknęła w szczególny sposób.
- Wspólnota, grupa akademicka to największa siła naszej uczelni. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważne są relacje student-nauczyciel, relacje pracownicze, jak ważna jest atmosfera. Dlatego po pracy i nauce zdalnej szczególny nacisk kładziemy na budowanie relacyjności i więzi międzyludzkich – podkreśla prof. Dobrowolski.
Zdaniem prof. Gruszeckiego pomaga w tym m.in. kilkadziesiąt kół naukowych, które działają na UMCS-ie. Pokazują one, jak ciekawa może być nauka i włączają studentów do zespołów naukowych. - Mamy w nich doświadczonych profesorów i doktorantów, którzy są doskonałym ogniwem pomiędzy studentami a doświadczonymi naukowcami – mówi prorektor. - Nauka tworzy mosty między kontynentami, państwami, ale także między ludźmi – dodaje.
Gdy prof. Gruszecki obserwuje dziś studentów, widzi też – i ocenia to jako plus - jak dużą wagę przykładają do tego, co bezpośrednio pomoże im być konkurencyjnym na rynku pracy. - Do studiów podchodzą pragmatycznie. Pytają np. czy dysponujemy danym narzędziem, z którego korzystają konkretne firmy – opowiada.
Jeśli mowa o tym aspekcie, to nie bez powodu województwo lubelskie i Lublin mają w swojej strategii wpisaną akademickość. Rynek pracy, który oferują, jest ściśle powiązany z systemem kształcenia. UMCS, na co zwraca uwagę rektor uczelni, co roku stara się modyfikować swoją ofertę studiów i proponować nowe kierunki, by wychodzić naprzeciw potrzebom rynku pracy. Oprócz tego UMCS z pozostałymi publicznymi uczelniami w Lublinie tworzą Związek Uczelni Lubelskich, dzięki któremu mogą podejmować wspólne inicjatywy, ale także nawzajem napędzać się do działania.
Marka rozpoznawalna na świecie
Prof. Dobrowolski nie ukrywa jednak, że uczelnia ma jeszcze większe ambicje, czyli szersze otwarcie się na świat. - Pojawiamy się w coraz większej liczbie rankingów międzynarodowych. Może jeszcze na dość odległych pozycjach, ale kilka dekad temu nie było to w ogóle możliwe. Jesteśmy marką rozpoznawalną w kraju i na świecie – podkreśla rektor i przypomina, że UMCS należy też do prestiżowego konsorcjum Uniwersytetów Europejskich – ATHENA (Advanced Technology Higher Education Network Alliance). Uczelnie te prowadzą wspólne programy studiów, projekty czy szkolenia, realizując zadania na rzecz studentów, naukowców oraz społeczeństwa. Do konsorcjum należą uniwersytety m.in. z Hiszpanii, Francji, Niemiec, czy Włoch.
- Rektorzy wszystkich tych uczelni, a także uniwersytetów z Polski zawitali w październiku do Lublina i uczestniczyli w uroczystej inauguracji roku akademickiego – zaznacza prof. Dobrowolski. Wydarzenie to wpisało się w obchody 80-lecia istnienia uczelni. Od początku 2024 roku w każdym miesiącu z okazji jubileuszu organizowano wydarzenia edukacyjne, integracyjne, czy artystyczne. Najmocniejszym akcentem uroczystych obchodów 80-lecia uczelni był Międzynarodowy Kongres Marii Curie-Skłodowskiej „Innowacja jest kobietą”, w którym jako prelegentki uczestniczyły m.in. Magda Mołek, Sylwia Mokrysz, dr Irena Eris, przedstawicielki Kulczyk Foundation czy Katarzyna Lubnauer. Październikowe wydarzenia zwieńczyło nadanie tytułu doktora honoris causa prof. Małgorzacie Witko. - W roku jubileuszowym ten szczególny honor postanowiliśmy nadać wybitniej w świecie chemii naukowczyni, nawiązując w ten sposób do naszej patronki – tłumaczy prof. Dobrowolski. Nie zdarza się często, by w murach uniwersytetu noszącego imię laureatki Nagrody Nobla gościła inna noblistka. A jeśli towarzyszą jej zdobywczyni Nagrody Pulitzera oraz reżyserka doceniana na festiwalach w Cannes, Wenecji i Berlinie, wówczas mamy do czynienia z wydarzeniem wyjątkowym. 25 listopada tytuły doktora honoris causa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej otrzymały także: Anne Applebaum, Agnieszka Holland i Olga Tokarczuk. Uroczystość była historycznym, bezprecedensowym momentem dla UMCS w roku jubileuszu uczelni.
Skąd wybór patronki?
- Mało kto o tym wie, mało kto o tym wspomina, ale Maria Curie-Skłodowska była mocno związana z Lublinem – zaznacza prof. Dorota Kołodyńska, prorektor ds. studentów i jakości kształcenia UMCS. Dziadek noblistki, jak przypomina prorektorka, był nauczycielem matematyki i chemii w Lublinie. Chemiczka nieraz spędzała też wakacje w Zawieprzycach pod Lublinem ze swoim bratem ciotecznym. - Być może właśnie ze względu na te powiązania w 1944 roku podjęto decyzję, by to Maria Curie-Skłodowska została patronką naszej uczelni – mówi prof. Kołodyńska. UMCS jest zresztą jedynym uniwersytetem w Polsce, którego patronką jest kobieta. Co nie pozostaje bez znaczenia, bo postać patrona zdaniem prorektorki wyznacza pewne wartości, ideały, buduje tożsamość danej instytucji, wyznacza kierunki dalszego rozwoju i przyciąga określonych studentów. - Wzorujemy się na postawie, postępowaniu, na osiągnięciach patrona – tłumaczy prof. Kołodyńska. Dlatego też od wielu lat na swoich wykładach opowiada o Curie-Skłodowskiej, stawiając ją za wzór studentkom. - Myślę, że dla wszystkich naukowców może być ona wzorem. Wytrwałość, którą musiała mieć drobna szczupła kobieta, która własnymi rękami przerzucała w laboratorium ponad 20-kilogramowe próbki, która razem z mężem w reaktorach przerobiła tysiące ton odpadów, jest godna podziwu – stwierdza prof. Kołodyńska i dodaje: - Maria Curie-Skłodowska wyprzedzała swoje czasy pod każdym względem.
Wybitna chemiczka musiała walczyć ze stereotypami nie tylko w nauce. Jak opowiada prof. Kołodyńska, jako jedna z pierwszych kobiet zdobyła prawo jazdy, po raz pierwszy wśród kobiet we Francji kierowała też samochodem ciężarowym, którym jeździła na front i przewoziła przenośne aparaty rentgenowskie. - Kobiety mają ogromną siłę i moc, by zmieniać także współczesną naukę i rzeczywistość. Napotykają na bariery, ale swoją postawą, zaangażowaniem możemy przebijać szklany sufit – podkreśla prof. Kołodyńska.
Wyzwania i cele na przyszłość
Zaznaczenie roli kobiet w nauce to również jedno z wyzwań dla środowiska akademickiego. Co jeszcze czeka uczelnię w najbliższych latach? W kwestii inwestycji wiele zależy od budżetu. - Jedna złotówka wydana na naukę nie jest kosztem tylko inwestycją w przyszłość, która może przynieść dziesięciokrotne zyski – przypomina rektor. Dlatego też, jak mówi, kończąc tę kadencję, chciałby, by uniwersytet był stabilnym pod względem finansowym miejscem pracy, w którym pracownicy będą zadowoleni z panującej tu atmosfery, a studenci z chęcią będą przychodzili tu na studia, by potem znajdować miejsce pracy na rynku lubelskim, wzmacniając gospodarkę miasta i regionu.
Olbrzymim wyzwaniem, jak dodaje prof. Gruszecki, będzie też na pewno pogodzenie tradycyjnej ścieżki rozwoju naukowego ze sztuczną inteligencją. - Wiedzieliśmy, że sztuczna inteligencja wcześniej czy później zacznie dorównywać możliwościom ludzkiej inteligencji przede wszystkim w kwestiach szybkości obliczeniowej – mówi prorektor. Uważa, że AI na bazie osiągnięć naukowców, analizując tysiące rezultatów ludzkiej pracy, może pomagać nam znacznie szybciej i bezbłędnie wyliczać pewne zadania. Ale musi bazować na dobrych wynikach nauki tradycyjnej, klasycznej, w której można weryfikować np. metodologię pracy. - Jesteśmy w okresie przejściowym pomiędzy klasyczną nauką, a nauką, w której sztuczna inteligencja będzie znacznie lepiej wykonywała pewne zadania. Ważne jest, byśmy się w tym nie pogubili i nie stracili umiejętności, które daje nam klasyczna nauka i w tym widzę olbrzymią rolę uniwersytetu – podkreśla prof. Gruszecki. Ma tu na myśli przede wszystkim tworzenie zespołów i prowadzenie wspólnej dyskusji, w toku której mogą rodzić się ważne pytania.
Priorytetem władz uczelni pozostaje także budowanie marki UMCS-u i jej rozpoznawalności w świecie. - Mam nadzieję, że każda z 24 dyscyplin, które ewaluujemy na UMCS-ie, będzie miała swojego mocnego znanego w świecie reprezentanta, który zaangażuje naszych pracowników do zespołów badawczych i nowych projektów. Jest to jeden z planów i ambicji na przyszłość – nie ukrywa prof. Dobrowolski. Jak dodaje prof. Gruszecki, jest to ważne nie tylko z punktu widzenia nauki. Znani naukowcy i ich badania mogą okazać się na tyle atrakcyjni, że młodzi ludzie pod ich wpływem zdecydują się na UMCS i wspólnie w przyszłości będą dokonywali tu tego typu odkryć.