To był najgłośniejszy trójkąt PRL. "Miałam krwotok do strun głosowych"
Polska popkultura pamięta wiele namiętnych relacji i miłosnych skandali. Część z nich miała miejsce w czasach PRL. Najgłośniejszy miłosny trójkąt tamtych lat tworzyli Majka Jeżowska, Krystyna Prońko i jej były partner.
Najgłośniejszy trójkąt miłosny czasów PRL
Miłość bywa trudna w pielęgnacji, a relacje międzyludzkie skomplikowane. Ci, którzy żyją na świeczniku, często mają trudność z ukryciem burzliwych rozdziałów swoich żyć, co staje się pożywką dla prasy i wielu fanów. W czasach PRL wcale nie było inaczej. Związki znanych osób budziły zainteresowanie wielu, a niektóre z nich wspominane są do dziś.
Najgłośniejszy trójkąt miłosny tamtych lat stworzyli Majka Jeżowska, Krystyna Prońko oraz jej były partner Janusz Koman. Koman – kompozytor – zawrócił w głowie obu kobietom, co obróciło wniwecz ich przyjaźń. Zanim mężczyzna pojawił się na horyzoncie, artystki łączyła niezwykła więź.
– Krysia nie tylko była moją panią profesor w Akademii Muzycznej w Katowicach. Kiedy byłam na pierwszym roku, zostałam jej ulubienicą, zapraszała mnie do Warszawy. Nocowałam u niej, poznawałam ludzi z branży. Wchodziłam dzięki Krysi w świat show-biznesu. Ona mogła otworzyć wszystkie drzwi – wspominała niegdyś w rozmowie z Faktem Jeżowska.
Bywała ona w domu Prońko i wiedziała, że Koman nie był idealnym partnerem. Po latach związek zaczął się sypać i właśnie wtedy drogi kompozytora i Jeżowskiej się skrzyżowały. – Byłam 20-letnią dziewczyną. Zbliżyliśmy się do siebie podczas wakacji po pierwszym roku studiów pod skrzydłami Krysi. Janusz był wtedy 30-paroletnim facetem po przejściach. Bardzo mi imponował. Nie myślałam o konsekwencjach i zakochałam się w nim. Jak wróciłam na studia, do Kryśki dotarło, że się z nim spotykam.... I się zaczęło – powiedziała Faktowi.
Był to początek końca jej przyjaźni z nauczycielką. Jej związek z Komanem rozkwitł dosyć szybko. Jeżowska zdecydowała się na ślub, który poprzedzał narodziny ich syna Wojciecha. I to właśnie przyjście na świat dziecka zmieniło sposób, w jaki artystka patrzyła na partnera. Jego zachowania stały się dla niej trudne do zaakceptowania. Związek przekreślił moment, w którym mężczyzna podniósł na nią rękę. Jeżowska wylądowała w szpitalu.
Quiz: Najważniejsze postaci kultury PRL-u. Masz od nas tylko 1 zdjęcie
Majka Jeżowska i Krystyna Prońko zakopały topór wojenny
To, co przekreśliło związek Jeżowskiej, odbudowało jej relację z dawną przyjaciółką. Gdy artystka trafiła do szpitala, to właśnie Prońko wyciągnęła do niej rękę. – Leżałam w szoku, myśląc, że stracę głos, bo miałam krwotok do strun głosowych od uderzenia w krtań. Krysia zadzwoniła do szpitala, usłyszałam: „Majka powiedz mi tylko, czy to ma coś wspólnego z Komanem?”. Gdy przytaknęłam, od razu przyjechała. To był powrót. Poczułam, jak spada mi z serca kamień. Zobaczyłam, że nasza relacja była na tyle silna, że żaden facet jej nie zmąci. Postanowiłyśmy sobie, że żaden facet nie stanie już między nami – wspominała w Fakcie.
Aby przypieczętować odbudowaną przyjaźń, kobiety nagrały piosenkę „On nie kochał nas”. Utwór został zaprezentowany na scenie w Opolu i choć wiele osób przypuszcza, że opowiada on o burzliwych relacjach z Komanem, artystki oficjalnie zaprzeczają tej teorii.
Źródła: Radio ZET/Onet/Fakt/Viva