Obserwuj w Google News

„Armia Złodziei”: rozmawiamy z Zackiem Snyderem i twórcami nowego hitu Netflixa [WYWIAD]

5 min. czytania
30.10.2021 02:19

„Armia Złodziei“ to nowy film Netflixa, opowiadający historię Sebastiana, młodego eksperta od kradzieży, który potrafi otworzyć każdy sejf. Rozmawiamy z twórcami o pomyśle na powstanie dzieła, pracy w pandemii oraz dlaczego piękne sejfy to jedne z najciekawszych elementów filmu.

Armia Złodziei - kadr z filmu
fot. materiały prasowe Netflix

„Armia Złodziei“ to nowy film Netflixa, opowiadający historię Sebastiana, młodego eksperta od kradzieży, który potrafi otworzyć każdy sejf. To prequel horroru „ Armia Umarłych“ Zacka Snydera, w którym po raz pierwszy poznaliśmy Sebastiana/Dietera. Mieliśmy szansę porozmawiać z producentami: Zackiem i Deborah Snyderami oraz reżyserem i głównym aktorem Matthiasem Schweighöferem. Oto, co mieli nam do powiedzenia.

Redakcja poleca

Historia przedstawiona w „Armii Złodziei” skupia się na serii zuchwałych napadów na europejskie banki, w celu obrabowania trzech legendarnych sejfów, zaprojektowanych przez samego Hans Wagnera, w nawiązaniu do słynnych oper Richarda Wagnera. Akcja rozgrywa się w kilku europejskich miastach, a po piętach bohaterów kroczą agenci Interpolu. 

"Armia Złodziei" – wywiad z twórcami filmu Netflixa

Michał Kaczoń: Spotykamy się z okazji premiery filmu „Armia Złodziei”. Chciałem zapytać jak wyglądały początki tego projektu i co sprawiło, że to właśnie Matthias był idealną osobą do opowiedzenia tej historii?

Zack Snyder: Zalążki tej historii pojawiły się już na etapie prac nad „Armią Umarłych”. W trakcie prac nad tamtym filmem, czuliśmy, że ten świat jest na tyle bogaty, że możemy rozwijać go w całej serii różnorodnych produkcji. Kiedy zaczęliśmy zastanawiać się nad sposobami, w jaki możemy urozmaicić tę historię, zorientowaliśmy się, że mamy w scenariuszu wiele tropów, za którymi możemy podążać. Historia o sejfach wydała się nam bardzo ciekawą drogą, bo przecież Gotterdamerung pojawia się w „Armii Umarłych”, gdzie widzimy jak duże znaczenie miał dla postaci Dietera. Bohater Matthiasa już wtedy opowiada widzom historię o Hansie Wagnerze i całej mitologii stojącej za sejfem i jego znaczeniem. Szybko dostrzegliśmy więc potencjał w opowiedzeniu historii na ich temat. 

W trakcie pracy nad „Armią Umarłych” lepiej poznałem Matthiasa i szybko zorientowałem się, jak wspaniałe ma poczucie humoru i jak ciężko potrafi pracować. Dowiedziałem się też, że wyreżyserował w przeszłości kilka filmów w swoich rodzimych Niemczech, miał więc wiedzę na temat stylu pracy filmowej w Europie. Z tych powodów wydał mi się idealnym kandydatem do opowiedzenia tej historii. Miałem szczęście, że gdy go o to zapytałem, od razu się zgodził.

Matthias Schweighöfer: Tak (śmiech). Byłem wniebowzięty, gdy Zack zaproponował mi tę posadę. To zdecydowanie było coś, co znajdowało się na mojej liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią: wyreżyserować film wyprodukowany przez Zacka Snydera. Świetnie bawiłem się podczas pracy nad „Armią Umarłych”, ale możliwość stworzenia własnego świata wewnątrz szerszego uniwersum, wydała mi się czymś jeszcze bardziej ekscytującym. Z początku byłem tym nieco zestresowany i przytłoczony tak dużą odpowiedzialnością, ale szybko dotarło do mnie, że jestem gotowy na ten krok.

Armia złodziei - bohaterowie
fot. fot. materiały prasowe Netflix

Wspomnieliście, że ważne było, że Matthias miał już doświadczenie w kręceniu filmów w Europie. Dlaczego?

Deborah Snyder: Od początku planowaliśmy nakręcić ten film w Europie. Naszą bazą stała się Praga, ale mieliśmy dni zdjęciowe także w Niemczech i Szwajcarii. Akcja naszego filmu rozgrywa się w kilku różnych miastach Europy, w tym w Paryżu i Pradze, a stolica Czesch świetnie nadaje się do imitowania francuskiego miasta. Wydała się więc doskonałą lokalizacją. Warto zresztą wspomnieć, że prace nad filmem trwały przecież w pandemii. Kiedy zaczynaliśmy zdjęcia, wyniki w Pradze były całkiem niezłe. Później jednak nastąpił znaczący skok liczby zachorowań. Musieliśmy uważać jeszcze bardziej niż dotychczas. Staraliśmy się trzymać w naszej własnej filmowej bańce, żeby maksymalnie ograniczyć kontakt z zewnętrznym światem i trzymać wszystkich odpowiednich protokołów zachowania. Pamiętam jak sami przynosiliśmy zakupy członkom ekipy, żeby nawet w ten sposób ograniczyć ich kontakt ze światem zewnętrznym.

Praca w Europie była dla mnie przemiłym doświadczeniem, a nasi współpracownicy w Pradze i innych miejscach byli niezwykle profesjonalni. W szczególności bylam zachwycona pracą, którą ekipy od wystroju wnętrz wykonali nad sejfami. Sposób, w jaki one wyglądają, dosłownie odbiera dech. Ta precyzja, te detale. Byłam pod ogromnym wrażeniem tego, jak pięknie wyglądają te sejfy.

Matthias Schweighöfer: Pamiętam, że w pewnym momencie 95% działań scenografów to była właśnie praca nad sejfami (śmiech).

Armia złodziei - zdjęcie z planu
fot. fot. materiały prasowe Netflix

Skoro mowa o sejfach – wszystkie trzy, które widzimy w filmie, rzeczywiście imponują rozmachem wykonania i szczegółowościa pięknych detali. Nietrudno zauważyć też, że stoją w ostrym kontraście z tym, jak wyglądał sejf Gotterdemerung w „Armii Umarłych”. Skąd zatem tak duża różnica w ich wyglądzie?

Zack Snyder: W trakcie pierwszych prac nad „Armią Umarłych” nie wiedzieliśmy jeszcze, że będziemy opowiadać tak detaliczną opowieść o Dieterze, Wagnerze i sejfach. Nasz sejf był więc przede wszystkim funkcjonalny.

Matthias Schweighöfer: Pamiętam jak Zack do mnie zadzwonił, mówiąc że jest pod ogromnym wrażeniem wyglądu sejfów i że żałuje, że nie wiedział wcześniej jak bardzo okazałe będą pozostałe, bo być może wtedy podrasowałby wygląd tego z „Armii Umarłych” (śmiech).

Wydaje mi się jednak, że można znaleźć teorię na temat tego, dlaczego nasze sejfy wyglądają właśnie w ten sposób. Teorię, która może mieć także swoje uzasadnienie fabularne. Po pierwsze – każdy z nich posiada własną mitologię, odwołującą się do konkretnej opery Richarda Wagnera, a te przecież opowiedziane są w różnorodnym stylu. Po drugie - jeśli spojrzymy na to od strony chronologicznej, to – jak widzimy w prologu do filmu – ten finałowy sejf, będący zwieńczeniem wcześniejszych prac Wagnera, został stworzony w zasadzie w stylu czystego minimalizmu. Podoba mi się więc ta droga od przepychu, morza detali, do czegoś stonowanego, ascetycznego. W tym kontekście wygląd sejfu z „Armii Umarłych” wcale nie przeszkadza, ani nie odstaje od reszty. Jeśli przypomnimy sobie finałowy sejf, który prezentujemy w prologu “Armii Złodziei” szybko dostrzeżemy, że jest przecież jeszcze bardziej pozbawiony detali. Droga od ekscesu do minimalizmu, zwłaszcza w kontekście stylistyki samych filmów, w których się pojawiają, wydała mi się więc niezwykle na miejscu.

„Armia złodziei” to film z gatunku heist-movie, opowiadający o serii napadów na banki. Jakie produkcje były dla Ciebie inspiracją przy tworzeniu tego filmu?

Matthias Schweighöfer: Szczerze mówiąc to będzie bardzo nudna odpowiedź (śmiech). Przepraszam za tak oklepany wybór, ale zwyczajnie kocham „Ocean’s Eleven” i występujących w nim aktorów. Widziałem wszystkie stare filmy o napadach na banki z lat 60. i 70., ale to właśnie w oryginalny „Ocean’s Eleven” jest coś, co najmocniej przyciąga moją uwagę. Kocham to jak ten film podchodzi do kwestii napadu - jak wszystko zostaje rozrysowane, jak dokładnie oglądamy proces planowania działań przez bohaterów. No i jak to jest zagrane! Jako aktor, bardzo zwracam uwagę na styl gry na ekranie, a grupa aktorska „Ocean’s Eleven” stanęła po prostu na wysokości zadania, prezentując się znakomicie. Jestem też wielkim fanem „Włoskiej roboty”.

Jeśli zaś chodzi o ew. punkty odniesienia dla stylu „Armii złodziei”, to jeden film zrobił na mnie piorunujące wrażenie i pozwolił znaleźć klucz do opowiedzenia mojego filmu. Był to świetny południowokoreański film „I Am A Hero” Shinsuke Sato. To komediowa opowieść o asystencie twórcy mang, ale pojawia się w nim też element opowieści o zombie. Zupełnie jak u nas (śmiech).

Film “Armia Złodziei” dostępny jest już na platformie Netflix.

Czytaj także:  „Sex Education“: rozmawiamy z gwiazdami hitu Netflixa [WYWIAD WIDEO]

RadioZET.pl 

Najlepsze filmy biograficzne - TOP 10. M.in. "Bogowie", "Fighter" i "Piękny umysł" [ZDJĘCIA]