Została aktorką dzięki znanej przyjaciółce. Branża doceniła ją dopiero po 40 latach
Demi Moore należy do grona największych, ale i najbardziej niedocenianych, gwiazd Hollywood. Choć ma na koncie dziesiątki kreacji, dopiero rola w „Substancji” przyniosła jej prestiżowe wyróżnienia filmowe. Aktorka niedawno cieszyła się ze zdobycia Złotego Globu, a już za kilka tygodni w jej ręce może trafić pierwszy Oscar. Te sukcesy to dla niej ogromna nagroda i dowód na to, że wybrała odpowiednią ścieżkę. Mało kto bowiem pamięta, że artystka zaczynała swoją przygodę z show-biznesem od… modelingu.
- Demi Moore ma na koncie dziesiątki ról w hollywoodzkich produkcjach.
- Aktorka niedawno po raz pierwszy została nominowana do Oscara.
- Mało kto wie, że do aktorstwa na początku lat 80. zachęciła ją wielka gwiazda niemieckiego kina.
Grała w największych kasowych hitach, bijących rekordy popularności filmach akcji i kultowych romansach. Mimo to przez większość swojej kariery była nazywana „aktorką popcornową”, ostentacyjnie pomijaną na najważniejszych wydarzeniach branży filmowej. Dopiero gdy skończyła 60 lat zaproponowano jej rolę, która miała odmienić jej karierę. Moore wcieliła się w główną bohaterkę „Substancji” Coralie Fargeat i wreszcie została zauważona, a co więcej - doceniona. Na przestrzeni kilku ostatnich tygodni zdobyła więcej prestiżowych nagród niż w całej, trwającej ponad cztery dekady, karierze.
„Trzydzieści lat temu pewien producent powiedział mi, że jestem "popkornową aktorką". Pokryłam się tymi słowami jak rdzą, aż w końcu przekonałam sama siebie, że chyba to prawda. Byłam przekonana, że takie nagrody, jak ta, nie są dla mnie. Że mogę robić filmy, które odniosą sukces, ale nigdy nie zostać za to doceniona” – mówiła podczas ceremonii wręczenia Złotych Globów.
Quiz: Film na podstawie komiksu, książki czy gry? Quiz dla znawców kina
Do aktorstwa zachęciła ją gwiazda niemieckiego kina
Choć to dzięki aktorstwu zyskała sławę i sympatię milionów widzów, w dzieciństwie wcale nie marzyła o tym, by podbić Hollywood. Jako nastolatka doskonale radziła sobie przed obiektywem aparatu, dlatego też szybko porzuciła szkołę i została modelką na pełen etat. Do zmiany obranego kierunku, na początku lat 80., namówiła ją przyjaciółka - słynna niemiecka aktorka filmowa i telewizyjna - Nasstasja Kinski.
Moore, dzięki oryginalnej urodzie i charyzmie, nie miała problemu ze zdobywaniem pierwszych ról. Debiutowała w 1981 roku jako Corri w dramacie „Wybór”, a krótko później dołączyła do obsady opery mydlanej „Szpital miejski” (Jackie Templeton). Prawdziwą popularność przyniósł jej jednak dopiero początek kolejnej dekady i występ w melodramacie „Uwierz w ducha”. Moore zagrała Molly, młodą kobietę, która zostaje wdową i niespodziewanie nawiązuje kontakt ze swoim zmarłym mężem (Patrick Swayze). Za tę kreację aktorka została nagrodzona Saturnem i otrzymała nominację do Złotego Globu.
Mimo ogromnego sukcesu produkcji, rola Molly przez wiele dekad pozostawała najważniejszą w dorobku Demi Moore. Artystka, choć grała dużo, zwykle pojawiała się w produkcjach, które nie cieszyły się dobrą sławą. Aż trzykrotnie, za występy w filmach „Aniołki Charliego: Zawrotna szybkość”, „G.I. Jane” oraz „Pod presją”, odbierała Złote Maliny. Do aktorskiej ekstraklasy powróciła dopiero dzięki Elisabeth Sparkle we wspomnianej „Substancji”.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/kultura.gazet.pl