Zagrał premiera w świątecznym klasyku. Długo wstydził się jednej sceny
Aż trudno uwierzyć, że od premiery „To właśnie miłość” minęło w tym roku 21 lat. Komedia romantyczna w reżyserii Richarda Curtisa, mimo upływu czasu, dla wielu wciąż jest obowiązkowym punktem świątecznych maratonów filmowych, a dla aktorów wcielających się w główne postaci miłym wspomnieniem, którym chętnie dzielą się w wywiadach. Jakiś czas temu do pracy na planie filmu powrócił ekranowy premier Wielkiej Brytanii, czyli Hugh Grant. Aktor zdradził podczas rozmowy, że jedna ze scen stanowiła dla niego prawdziwe utrapienie.
- „To właśnie miłość” od ponad dwóch dekad zachwyca fanów filmów świątecznych.
- W jednego z bohaterów produkcji wcielił się Hugh Grant. Aktor nie kryje, że jedna ze scen spędzała mu sen z powiek.
- Choć widzowie uwielbiają ten występ, artysta wciąż niechętnie do niego wraca.
„To właśnie miłość” to jeden z najpopularniejszych filmów świątecznych wszech czasów. Produkcja, która debiutowała na ekranach w 2003 roku, zachwyca nie tylko poczuciem humoru, ale i doborową obsadą. W kilku przeplatających się ze sobą historiach wystąpiły największe gwiazdy brytyjskiego kina, w tym Keira Knightly, Emma Thompson, Colin Firth, Alan Rickman, Liam Neeson, Rowan Atkinson, czy Hugh Grant. Ten ostatni, choć znany z komedii romantycznych i ról niezbyt rozgarniętych amantów, tym razem wcielił się… w prominentnego polityka. Jako premier Wielkiej Brytanii zawładnął sercami widzów, którzy śmiali się do łez, kiedy jego bohater tańczył na Downing Street, wykonując dość niezręczne ruchy. Wszystko na oczach, spoglądającej surowo, sekretarki. Scena ta, mimo że przeszła do historii kina, nie przypadła do gustu aktorowi. Richard Curtis długo musiał przekonywać Granta, by wywiązał się z zadania, jakie mu powierzono.
Quiz: Pytamy o świąteczne klasyki. Jak dobrze znasz te kultowe filmy?
Hugh Grant nie chciał tańczyć na planie „To właśnie miłość”
„Zobaczyłem to w scenariuszu i pomyślałem »To będzie straszne«. W ogóle nie miałem ochoty tańczyć, nawet na próbę” – mówił kilka lat temu Grant, dodając, że miał problemy z wyczuciem rytmu. Jego słowa potwierdził reżyser, który wspominał, że aktor cały czas miał nadzieję, że wydarzy się coś, co spowoduje, że będzie mógł zrezygnować z żenującego, w jego opinii, występu. „Wciąż mówił »nie«. Wydaje mi się, że miał nadzieję, że się rozchoruję, albo wydarzy się coś, przez co będziemy musieli powiedzieć: »Co za szkoda, rezygnujemy z tej sceny tańca«” – komentował.
Grant, jednak zatańczył, choć jak wspomina, poczucie wstydu nie opuszcza go do dziś. „Wciąż wiele osób twierdzi – i zgadzam się z nimi – że jest to najbardziej bolesna scena, jaką kiedykolwiek zarejestrowano na celuloidzie” – przyznał z rozbrajającą szczerością.
„To właśnie miłość”. Fabuła filmu
Rozgrywająca się w świątecznej scenerii komedia romantyczna przybliża losy dziesięciu osób, które w kulminacyjnym momencie dochodzą do wniosku, że miłość jest najważniejszym darem, jaki możemy otrzymać i jaki możemy komuś dać. W filmie, oprócz wspomnianego premiera Wielkiej Brytanii, poznajemy jeszcze pisarza, który wyjeżdża na południe Francji, by wyleczyć złamane serce, ale to właśnie tam odnajduje miłość życia; mężatkę, która podejrzewa, że ukochany chce od niej odejść; młodą kobietę, która błędnie interpretuje dystans, jaki zachowuje wobec niej przyjaciel męża; ucznia, który próbuje podbić serce koleżanki ze szkoły; owdowiałego ojczyma, robiącego wszystko, by zbudować silne relacje z synem, którego prawie nie zna; pracownicę biura, skrycie podkochującą się w koledze z pracy oraz starzejącego się gwiazdora rocka, który marzy o tym, by powrócić na szczyt.
Źródło: Radio ZET/Onet Kultura/kinomuza.pl