`

Z dwóch filmów powstała kultowa komedia. Bareja dostał po niej zawału

2 min. czytania
22.04.2025 15:09
Obserwuj nas na Google

O tym, że cenzura PRL nie była dla polskich twórców łaskawa, wiemy bardzo dobrze, ale nikt chyba nie odczuł jej tak jak Stanisław Bareja. Za przezabawnymi komediami, które dziś bawią już pokolenia, stały prywatne dramaty i stres, który Bareja przepłacił zdrowiem. Jego pierwsza komedia, która nie kończy się pozytywnie, dla niego skoczyła się zawałem. 

Kadr z filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz"
fot. Kadr z filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz"
  • Stanisław Bareja to najpopularniejszy polski twórca filmów komediowych. 
  • Choć tworzył w PRL-u, jego produkcje bawią do dziś. 
  • Stanisław Bareja był jednym z najbardziej piętnowanych twórców przez cenzurę. 
  • Walkę o filmy przepłacił zdrowiem. 

Stanisław Bareja i cenzura 

Wielokrotnie pisaliśmy o polskich filmach, które w PRL albo zostały ograniczane przez cenzurę, albo zostały na wiele lat zakazane i pojawiły się (oficjalnie) na ekranach dopiero po 1989 roku. Jednak chyba nikt inny nie odbył takich walk z cenzorami, jak Stanisław Bareja, co wydaje się nadwyraz paradoksalne, bo przecież tworzył najzabawniejsze filmy tej okresu.

Quiz: Arcydzieła kina PRL. Każdy Polak powinien tutaj zdobyć choć 80% punktów [Quiz]

1/14 "Sanatorium pod klepsydrą" to film, który jest:

Prywatnie reżyser był od lat 70. zaangażowany w działalność środowiska konspiracyjnej opozycji, należał do NSZZ “Solidarność” oraz związał się z KOR-em. To oczywiście nie umknęło uwadze czujnym władzom, które wyraz swojej dezaprobaty do ideologicznych działań reżysera dawały na polu jego życia zawodowego. 

Choć o walkach Barei z cenzorami można opowiadać godzinami, dziś skupimy się na “Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” - pierwszej produkcji reżysera, która nie skończyła się w pozytywny sposób. Nie tylko na ekranie, ale i w życiu. Film powstał z połączenia dwóch innych niezrealizowanych (a jakże, przez cenzurę) projektów - “Trójka do bicia” i “Tor przeszkód”, które powstawały we współpracy z Jackiem Fedorowiczem. 

Fedorowicz nie wierzył, że po tylu porażkach z “Co mnie zrobisz, jak mnie złapiesz” może coś jeszcze wyjść, zastąpił go więc Stanisław Tym. Tym z kolei w roli scenarzysty, a niekiedy też i reżysera odnalazł się świetnie. Tak dobrze dogadywał się z Bareją, że razem z nim przewiózł ponad 100 nielegalnych książek z Paryża do Polski pod przykrywką “transportu materiałów filmowych”. 

 

“Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” - film, po którym Breja dostał zawału 

Produkcja oczywiście nie wygląda tak, jak życzył sobie tego Stanisław Bareja. Wycięto z niej kilka scen, co skróciło całość o około 10 minut. Wiele żartów usunięto i zmieniono, co przełożyło się na gorszy odbiór “Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Reżyserowi zarzucano gorszą formę. Kilka dni po trudnej kolaudacji, podczas której produkcja Barei otrzymuje najniższą notę i brak zgody na rozpowszechnianie, reżyser trafia do szpitala z zawałem serca. 

“Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” leżało na półce rok. Premiery doczekało się dopiero po śmierci w wypadku lotniczym wiceministra kultury i sztuki Janusza Wilhelmiego, który był jednym z największych krytyków Stanisława Barei. 

Źródło: RadioZET.pl/Wikipedia