`

Wojna między ikonami PRL zakończyła się w sądzie. Nie mogła darować rywalce

3 min. czytania
21.05.2025 13:25
Obserwuj nas na Google

Barbara Brylska kilka dekad temu była uznawana za jedną z najbardziej utalentowanych i najpiękniejszych polskich aktorek. Artystka uchodziła jednak za osobę trudną we współpracy, przez co straciła szansę na występ w uwielbianej przez Polaków produkcji – „Potopie” Jerzego Hoffmana. Rozczarowanie gwiazdy było tym większe, kiedy okazało się, że reżyser zdecydował się powierzyć rolę Oleńki jej największej rywalce, Małgorzacie Braunek. Panie przez lata rywalizowały ze sobą, a jeden ze sporów zaprowadził je przed oblicze sądu…

Barbara Brylska
fot. Film Polski
  • Barbara Brylska miała zagrać Oleńkę w kultowej ekranizacji „Potopu”.
  • Reżyser tę ikoniczną rolę postanowił powierzyć jednak Małgorzacie Braunek.
  • Aktorki przez lata toczyły ze sobą zaciekły konflikt.

Straciła rolę marzeń

O tym, kto wystąpi w roli Oleńki w ekranizacji „Potopu”, mieli początkowo zdecydować widzowie. W zorganizowanym kilka miesięcy przed startem zdjęć plebiscycie wskazywali aktorów, którzy ich zdaniem, najlepiej sprawdziliby się w głównych rolach. Postać Oleńki, zgodnie z wynikami głosowania, miała przypaść znanej m.in. z „Pana Wołodyjowskiego” Barbarze Brylskiej. Aktorka zmiażdżyła konkurencję i czekała na szczegóły dotyczące realizacji produkcji. Te się jednak nie pojawiły, bo reżyser – Jerzy Hoffman – zdecydował się zignorować głosy widzów i główna kreację kobiecą powierzyć… Małgorzacie Braunek.

„W czasie naszej pierwszej współpracy Baśka była bardzo młodą dziewczyną i szczerze mówiąc, jej zachowanie na planie wpłynęło na to, że potem przez szereg lat nie obsadzałem jej w moich filmach. Baśki nie zaprosiłem nawet na zdjęcia próbne do roli Oleńki” – zdradził w rozmowie z Barbarą Rybałtowską, autorką biografii Barbary Brylskiej.

Quiz: Quiz z filmów PRL. Tylko geniusz zdobędzie aż 17/17!

Screen/FilmPolski.Pl
1/17 Z jakiego filmu pochodzi cytat: „Z twarzy podobny zupełnie do nikogo”?

Choć aktorka robiła wszystko, co w jej mocy, reżyser pozostał nieugięty. Na planie zjawiła się Braunek, a Brylska latami rozpamiętywała tę przykrą dla niej sytuację, żywiąc coraz większą urazę do koleżanki po fachu. Ich konflikt rozpoczął się bowiem wiele miesięcy wcześniej, przy okazji prac na planie filmu „Diabeł”.

O ich konflikcie plotkowano latami

Kiedy na początku lat 70., Andrzej Żuławski – ówczesny mąż Małgorzaty Braunek – realizował zdjęcia do „Diabła”, jego żona była w ciąży. Ze względu na ten fakt postanowił, że w roli głównej obsadzi Barbarę Brylską. Aktorka zgodziła się, jednak na planie zdjęciowym spędziła zaledwie… kilkanaście godzin. Następnego dnia reżyser podziękował jej za współpracę i odesłał po pierwszą ratę honorarium, zapewniając, że produkcja poinformuje ją o kolejnych etapach nagrań. „Czekałam. Mijały tygodnie, a wiadomość o dalszych zdjęciach nie nadchodziła.” – wspominała Brylska.

Film Polski, Małgorzata Braunek
Fot.

W tym samym czasie Małgorzata Braunek urodziła syna Xawerego i krótko później… weszła na plan „Diabła”. Andrzej Żuławski, za pośrednictwem Andrzeja Wajdy - opiekuna artystycznego filmu, oznajmił zaś Brylskiej, że rezygnuje ze współpracy z nią. W jego opinii, aktorka miała wyglądać za staro do tej roli.

Brylska, upokorzona takim obrotem spraw, zdecydowała się iść do sądu. Ten, po zapoznaniu się ze sprawą, nakazał producentom filmu wypłacenie aktorce całej gaży, a Braunek – za udział w filmie męża – nie otrzymała nawet złotówki.

Tragiczny wypadek

Barbara Brylska i Małgorzata Braunek przez dekady starały się schodzić sobie z drogi. Los jednak znów je ze sobą połączył, kiedy okazało się, że córka tej pierwszej – Barbara Kosmal i syn tej drugiej – Xawery Żuławski, zaprzyjaźnili się ze sobą i spędzali wspólnie mnóstwo czasu. Para zaczynała swoją przygodę ze światem filmu. Basia próbowała swoich sił w aktorstwie, a Xawery marzył o reżyserii. 15 maja 1993 roku wybrali się w podróż, która dla córki Barbary Brylskiej zakończyła się tragicznie. Fiat 126p, którym kierował 21-letni wtedy Żuławski, w pewnym momencie wpadł w poślizg. Mężczyzna nie zdołał zapanować nad kierownicą, auto uderzyło w drzewo. Barbara Kosmal zginęła na miejscu.

 

Śmierć ukochanej córki na lata pogrążyła Barbarę Brylską w żałobie. Choć aktorka ostatecznie wybaczyła synowi Małgorzaty Braunek, długo zastanawiała się, jak mogło dojść do tego wypadku. „Wiem, że ludzie zastanawiają się nad moim stosunkiem do Xawerego, który na prostej drodze, bez żadnych okoliczności zagrażających bezpieczeństwu, spowodował wypadek, zabijając moje dziecko... Kiedy zjawił się tego samego dnia u mnie w domu, wpadliśmy sobie w ramiona szlochając. Zdobyłam się na to, żeby go pocieszać, zdając sobie sprawę z tego, jak strasznym dla niego obciążeniem będzie okrutne poczucie winy, jak trudno będzie mu z tym żyć” - wspominała w książce „Barbara Brylska w najtrudniejszej roli”.

Źródło: Radio ZET/Pomponik