Ten polski film zachwycił we Francji. Reżyserowi odebrali prawo wykonywania zawodu

3 min. czytania
24.03.2025 15:26
Obserwuj nas na Google

PRL był dla polskiej kultury czasem bardzo specyficznym, o czym pisałam tu już wielokrotnie. Cenzura zmieniała wiele planów, czy to na samo dzieło, czy to na karierę, a nawet życie twórców. Dziś słowo o tym, jak Wojciech Jerzy Has musiał porzucić zawód na 10 lat po tym, jak jego film na Festiwalu Filmowym w Cannes zdobył Nagrodę Specjalną Jury. 

Jan Nowicki, Ludwik Benoit kadr z "Sanatorium pod Klepsydrą"
fot. Kadr z filmu "Sanatorium pod Klepsydrą"
  • Wojciech Jerzy Has to jeden z najważniejszych twórców epoki polskiej szkoły filmowej.
  • W latach 70. mimo wielkich zasług dla rodzimego kina musiał pożegnać się z zawodem reżysera na 10 lat. 
  • Wojciech Jerzy Has dostał zakaz wykonywania zawodu za film, który zdobył Nagrodę Specjalną Jury na Festiwalu Filmowym w Cannes.

“Sanatorium pod Klepsydrą” - film, który zachwycił w Cannes i rozwścieczył władze PRL

Wojciech Jerzy Has uważał, że da się zekranizować każde wartościowe dzieło literackie, ale pod warunkiem “znalezienia do niego odpowiedniego klucza formalnego”. Cokolwiek to oznaczało, Has ten klucz odnajdował jak nikt inny, bo przekładał na ekran naprawdę trudne książki, o których ekranizacji nikt poza nim nawet nie myślał. Jedną z takich produkcji jest “Sanatorium pod Klepsydrą”. Powstała ona na podstawie prozy Brunona Schulza. Warto wiedzieć, że nie jest to wierna ekranizacja dzieła pisarza, a luźna adaptacja inspirowana kilkoma jego opowiadaniami. 

Quiz: Quiz z filmu polskiego. Połącz reżysera z tytułem filmu

1/13 "Dzień świra" to film:

“Sanatorium pod Klepsydrą” Hasa przeszło o historii polskiego kina, ale surrealistyczne obrazy, oniryczne motywy i niecodzienne zdjęcia Witolda Sobocińskiego ujęły nie tylko rodaków, ale i zagraniczną publiczność. Jak wspominałam wyżej, Has za “Sanatorium pod Klepsydrą” otrzymał wyróżnienie na Festiwalu Filmowym w Cannes. Wydawać mogłoby się, że wracając z konkursu z takim tytułem, władze PRL zapomną o tym, że film został wysłany do Francji przez reżysera wbrew ich zakazowi. Nic bardziej mylnego, bo wracający z tarczą (a właściwie to ze statuetką) z Lazurowego Wybrzeża Has w ojczyźnie został za swój sukces ukarany. Boleśnie, bo przez 10 lat nie mógł wykonywać zawodu reżysera. 

Przez “Sanatorium pod Klepsydrą” Wojciech Jerzy Has miał problemy 

Produkcja od początku sprawiała problemy, bo reżyser przez kilka lat poszukiwał grupy filmowej, która podjęłaby się realizacji jego planu. Koszta to jedno, ale inną sprawą była tematyka, wszak nie jest tajemnicą, że opowiadania Schulza oscylują wokół tematyki żydowskiej. W latach 60. w Polsce był to bardzo wrażliwy temat, dlatego gdy Has znalazł już ekipę (Zespół Filmowy „Silesia”), musiał przekonać partyjnych decydentów do swojego scenariusza. 

 

Reżyser był tak pewny swojego dzieła, że wbrew zakazowi wysłał go do Cannes i jak się okazało - słusznie. W Polsce zamiast laurowego wieńca czekała go kara - 10 lat zakazu nagrywania nowych filmów. W tym czasie Wojciech Jerzy Has poświęcił się nauczaniu, powrócił w 1982 roku. 

Za co właściwie został ukarany? Jedne źródła (na przykład Wikipedia) mówią o tym, że w jednej ze scen dopatrzono się pogromu żydowskiego, inne (pelnasala.pl), że była to kara za niesubordynację i postąpienie wbrew zaleceniom władz. 

Na ekranach polskich kin w kwietniu pojawi się nowa adaptacja opowiadań Schulza, czyli “Sanatorium pod Klepsydrą według braci Quay”. Na stornie Kultura RadiaZET.pl pojawi się niedługo recenzja tej produkcji, dlatego polecam śledzić nas na bieżąco.

Źródło: RadioZET/Wikipedia/pelnasala.pl/Film Polski