To nie Braunek miała zagrać Oleńkę w „Potopie”. Tę aktorkę wybrano wcześniej

2 min. czytania
16.08.2025 12:01
Obserwuj nas na Google

Choć dziś trudno wyobrazić sobie „Potop” bez Małgorzaty Braunek w roli Oleńki, pierwotnie to nie ona miała wcielić się w tę postać. Reżyser Jerzy Hoffman początkowo postawił na inną, równie utalentowaną aktorkę. Dopiero późniejsze okoliczności sprawiły, że losy ekranowej Oleńki potoczyły się inaczej.

"Potop"
fot. FilmPolski.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto pierwotnie miał się wcielić w Oleńkę.
  • Czym spowodowana była ta decyzja.
  • Ile wynosił budżet produkcji.

„Potop” był nominowany do Oscara. Mało kto wie, że Oleńkę miała grać inna aktorka

„Potop” w reżyserii Jerzego Hoffmana to monumentalna ekranizacja drugiej części trylogii Henryka Sienkiewicza, która weszła do kanonu polskiego kina. Film, zrealizowany w 1974 roku, zachwyca rozmachem inscenizacyjnym, kostiumami i wiernym oddaniem realiów XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. W roli Andrzeja Kmicica wystąpił Daniel Olbrychski, a produkcja zdobyła uznanie zarówno w kraju, jak i za granicą, m.in. nominację do Oscara.

Rozwiąż quiz filmowy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kto reżyserował "Idę"? Jeśli jesteś znawcą kina, to wstyd mieć mniej niż 10/17

1/17 Kto wyreżyserował "Idę"?

Mało kto wie, że choć Daniel Olbrychski od początku był pewniakiem do roli Kmicica, obsada postaci Oleńki początkowo wyglądała zupełnie inaczej. Jerzy Hoffman wybrał do tej roli studentkę łódzkiej Filmówki, Janinę Sokołowską, która została wyłoniona spośród aż 9 tysięcy kandydatek. Decyzję o zatrudnieniu Małgorzaty Braunek reżyser podjął dopiero w trakcie zdjęć, zmieniając tym samym bieg historii jednej z najsłynniejszych ekranizacji Trylogii.

Oglądaj

„Małgosia Braunek przyjechała na zdjęcia próbne, gdy kręciliśmy w Kaplicy Jasnogórskiej. Była w siódmym miesiącu ciąży i wyglądała zjawiskowo. Zajęci scenami batalistycznymi mogliśmy na nią poczekać. Nikt nie przewidział jednak, że jej ówczesny mąż Andrzej Żuławski skłoni ją po porodzie do gwałtownego schudnięcia. Trzeba było zwężać kostiumy, twarz jej się zaostrzyła. To spowodowało, że Janusz Głowacki napisał, że Braunek to "Max von Sydow polskiego kina"" - wspominał Jerzy Hoffman.

 

Budżet tego filmu wynosił 100 mln złotych, a zdjęcia trwały 535 dni

„Potop” Jerzego Hoffmana był jednym z najbardziej ambitnych przedsięwzięć w historii polskiego kina. Budżet filmu wyniósł rekordowe 100 milionów złotych, a zdjęcia trwały 535 dni na przestrzeni trzech lat. Na potrzeby produkcji przygotowano aż 23 tysiące kostiumów, z których część – po zakończeniu zdjęć – przerobiono na szkolne tornistry. W realizacji wzięło udział 400 aktorów i tysiące statystów.

Mimo ogromnych nakładów finansowych, twórcy zmagali się z licznymi problemami technicznymi. Nie starczyło środków na wynajem kamer Panavision, więc wypożyczone szerokie obiektywy przystosowano do dostępnych w kraju urządzeń. Dopiero w połowie zdjęć ekipa otrzymała dodatkowy obiektyw i transfokator.

Oglądaj

W 1972 roku, po likwidacji zespołu filmowego odpowiedzialnego za „Potop”, produkcja zawisła na włosku. Władze chciały wstrzymać zdjęcia, ale ze względu na wysokie koszty, jakie już poniesiono, zdecydowano się kontynuować pracę. Jerzy Hoffman musiał jednak podpisać zobowiązanie, że bierze na siebie odpowiedzialność za sukces filmu, co mogło oznaczać koniec jego kariery w razie porażki. Ostatecznie film okazał się gigantycznym sukcesem, przyciągając do kin 27 milionów widzów i zajmując trzecie miejsce w historii polskiej kinematografii pod względem frekwencji.

Źródło: Radio ZET/Wikipedia/culture.pl