To najgorszy film Tomasza Kota? Chciałby o nim zapomnieć
Tomasz Kot w swojej karierze aktorskiej doczekał się wielu nagród i wyróżnień. Jego kreacje są doceniane także przez widzów, których jego angaż w filmie przyciąga do kina. Okazuje się, że jedną rolę aktor wspomina szczególnie źle. Najlepiej chciałby o niej zapomnieć.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Tomasz Kot to ceniony aktor teatralny, telewizyjny i filmowy
- W swojej karierze aktorskiej ma role, których nie chce wspominać
- Który swój film uważa za najgorszy?
Tomasz Kot od wielu lat podbija branżę teatralną i filmową
Tomasz Kot to jeden z najbardziej znanych polskich aktorów teatralnych, filmowych i telewizyjnych. Ukończył studia na Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie. Zadebiutował w sztuce "Narkotyki" Witkacego w reżyserii Pawła Kamzy na scenie Teatru Dramatycznego w Legnicy, gdzie występował również w kojnych latach.
Quiz: Z tych kultowych polskich filmów możemy być dumni. Znasz choć połowę? [Quiz]
Dużą popularność wśród widzów telewizji przyniosła mu natomiast rola w serialu "Niania" (2005-2009). W sitcomie TVN wcielał się w rolę Maksymiliana "Maksa" Skalskiego, bogatego producenta telewizyjnego, który zatrudniał do opieki nad swoimi dziećmi tytułową nianię Franię (w tej roli Agnieszka Dygant).
W ostatnich latach kariera Tomasza Kota prężnie się rozwijała. Aktor został wyróżniony nagrodami za grę w filmach "Botowie", "Skazany na bluesa" czy "Zimna wojna". Wcielił się także w rolę Ambrożego Kleksa w nowej odsłonie filmu "Akademia Pana Kleksa".
O tych rolach Tomasz Kot wolałaby zapomnieć
Mało kto wie, że nie ze wszystkich ról aktor jest równie zadowolony. W rozmowie z Piotrem Kędzierskim i Kubą Wojewódzkim w ich podcaście zdradził, że szczególnie krytycznie podchodzi do swojej współpracy z Patrykiem Vegą. Film "Ciacho", w którym zagrał, został okrzyknięty jedną z najgorszych komedii w historii polskiego kina.
- W pewnym momencie Patryk mówi, że "Ciacho" to będzie taki polski przekręt, będą wybuchać samochody, i tego w Polsce jeszcze nie było. Oczywiście się zgodziłem
Jednak to nie jedyny film, o którym pamięć budzi mieszane uczucia. Tomasz Kot chętnie zapomniałby także o swoim udziale w produkcji "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć". Choć początkowo był podekscytowany projektem, szybko zmienił swoje zdanie na jego temat.
- Pomyślałem, że to będzie taki "Pitbull", tylko z drugiej wojny światowej [...] Wolałbym tę rolę zupełnie wymazać ze swojej pamięci
Tomasz Kot ma jednak to szczęście, że może skupić się na aktorskich sukcesach, których w jego życiu nie brakowało, a drobne potknięcia potraktować jako lekcje na przyszłość.
Radio ZET