To był jego największy lęk. Niebezpieczne sceny podczas kręcenia „Odysei"
Matt Damon ujawnił, że praca nad „Odyseją” Christophera Nolana należała do najtrudniejszych w jego karierze. Aktor musiał zmierzyć się nie tylko z wymagającymi scenami w wodzie, ale także z własnym największym lękiem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego sceny w wodzie były tak wymagające.
- Z jakim lękiem zmagał się Matt Damon.
- Jak realizowano najbardziej niebezpieczne ujęcia.
Matt Damon wyznał, że praca nad „Odyseją” należała do najtrudniejszych w jego karierze
Praca nad „Odyseją” Christophera Nolana okazała się dla Matta Damona jednym z najbardziej wymagających doświadczeń w jego wieloletniej karierze. Aktor, który wcielił się w Odyseusza, zdradził, że realizacja filmu bardziej przypominała wielomiesięczną ekspedycję niż klasyczny plan zdjęciowy. Ekipa pracowała w kilku krajach, między innymi w Grecji, Maroku, Islandii i Szkocji, mierząc się z trudnymi warunkami pogodowymi oraz wymagającą logistyką. Każda lokalizacja stawiała przed aktorami i filmowcami nowe wyzwania, a ambitna wizja reżysera wymagała pełnego zaangażowania wszystkich uczestników produkcji.
Rozwiąż quiz filmowy. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: To "największy reżyser naszych czasów". Jak dobrze znasz dzieła Christophera Nolana?
Jednym z najtrudniejszych etapów zdjęć były sceny realizowane z udziałem wody. Damon wspominał, że końcowa część produkcji odbywała się przy specjalnym zbiorniku wodnym na terenie studia Universal. Choć zdjęcia powstawały w kontrolowanych warunkach, nie oznaczało to większego komfortu. Na planie wykorzystywano potężne silniki, które z ogromną siłą wyrzucały wodę, aby odtworzyć sztormowe warunki. Aktor przyznał, że intensywność tych scen była ogromna, a praca przy sztucznie wywoływanych falach okazała się równie wyczerpująca jak zdjęcia na otwartym morzu.
To był najtrudniejszy film, w jakim zagrałem. Praca nad nim przypominała prawdziwą wyprawę. Gdy było zimno i mokro, odwracałem głowę i widziałem, że Chris jest tak samo przemoczony i zmarznięty, jak cała reszta
Aktor musiał zmierzyć się ze swoimi lękami
Szczególnie niebezpieczne były ujęcia z tratwą. Twórcy uznali, że realizacja zbliżeń na otwartym akwenie wiązałaby się ze zbyt dużym ryzykiem dla obsady i ekipy. Z tego powodu część scen przeniesiono do studia, gdzie odtworzono wymagające warunki. Damon opowiadał, że podczas zdjęć wielokrotnie był oblewany wodą, leżąc na tratwie, aby uzyskać jak najbardziej realistyczny efekt.
Każda lokacja była niesamowicie trudna, ale na zupełnie inny sposób. Wiedzieliśmy, że kończymy kręcić film przy zbiorniku wodnym na terenie studia Universal. I nikt nie powiedział: „Cóż, pewnie będzie łatwiej, jak już tam dotrzemy". I rzeczywiście, były tam dwa silniki odrzutowe, jak z Boeinga 737, które chlustały na nas wodą. To było tak ciężkie, jak można sobie wyobrazić, gdy zmuszasz wodę do pracy w kontrolowanym środowisku
Największym osobistym wyzwaniem dla Matta Damona okazała się jednak walka z własnymi lękami. Aktor wyznał, że podczas realizacji filmu musiał zmierzyć się z klaustrofobią, która od lat była jedną z jego największych obaw. Wspominał, że ekstremalne warunki panujące na planie sprawiły, iż został zmuszony do przekroczenia własnych granic.
Przepracowałem wiele fobii. Klaustrofobia była jedną z nich
Te filmy zdobyły najwięcej Oscarów w historii. Polacy je uwielbiają
Źródło: Radio ZET/PAP