`

To był hit. Chcieli zrobić więcej takich filmów, ale ona odmówiła. Znamy powód

3 min. czytania
30.03.2026 09:23
Obserwuj nas na Google

Fani komedii romantycznych doskonale znają ten amerykańsko-brytyjski hit. Nie każdy wie jednak, że jej reżyser planował kontynuację uwielbianej produkcji. Ostatecznie jednak film nie doszedł do skutku. Wszystko dzięki Julii Roberts. 

Na zdjęciu uśmiechnięta kobieta z długimi, brązowymi włosami, w jasnym swetrze.
fot. Polygram Filmed Entertainment/Working Title Films/Collection Chr

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki plan na kontynuację kultowej komedii romantycznej miał jej reżyser. 
  • Dlaczego amerykańska aktorka nie zgodziła się na stworzenie kontynuacji produkcji.
  • Która kultowa komedia romantyczna doczekała się drugiej części. 
Nie przegap

Dlaczego Julia Roberts nie zgodziła się na kontynuację kultowej komedii romantycznej?

"Notting Hill" to bez wątpienia jedna z najbardziej kultowych komedii romantycznych, która na stałe zapisała się w historii kina. Opowieść o uczuciu między hollywoodzką gwiazdą a skromnym londyńskim księgarzem podbiła serca widzów na całym świecie. Niewiele osób wie jednak, że historia Anny Scott i Williama Thackera mogła doczekać się dalszego ciągu. Pomysł na kontynuację miał scenarzysta Richard Curtis, znany z takich hitów jak "Cztery wesela i pogrzeb", "Dziennik Bridget Jones" czy "To właśnie miłość". Projekt jednak szybko upadł – głównie za sprawą stanowiska Julia Roberts.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o kultowe komedie romantyczne. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kultowe komedie romantyczne. Pamiętasz te filmy? [QUIZ]

screen z filmpolski.pl
1/15 Jak miała na imię główna bohaterka filmu "Nigdy w życiu"?

Curtis planował stworzyć krótkometrażową kontynuację w ramach charytatywnej inicjatywy Red Nose Day, w której widzowie zobaczyliby dalsze losy bohaterów granych przez Julię Roberts i Hugh Granta. Zamiast bajkowego "żyli długo i szczęśliwie”, scenarzysta chciał jednak pokazać mniej romantyczny scenariusz - rozpad ich związku. Widzowie mieliby więc oglądać, jak ich ulubiona para spotyka się w sądzie na rozprawie rozwodowej. "Julia Roberts uznała, że to bardzo kiepski pomysł” - wspominał później w rozmowie z "IndieWire". Trudno się temu dziwić – jednym z największych atutów filmu było właśnie jego idealistyczne zakończenie, które pozwalało widzom wierzyć w trwałość tej niezwykłej relacji. 

Redakcja poleca

Co o granej przez siebie postaci mówi Hugh Grant?

Sam Hugh Grant również nie kryje dystansu do swojej postaci. Aktor wielokrotnie podkreślał, że William Thacker nie budzi w nim sympatii. "Jest w tym filmie scena, w której ona chowa się u mnie w domu, a pewnego dnia paparazzi zbiegają się pod drzwi i dzwonią. Pozwoliłem jej przejść obok mnie i je otworzyć. To absolutnie okropne” - mówił w wywiadzie dla "Vanity Fair”. Dodawał też: "Zawsze, kiedy po kilku drinkach w domu przeskakuję między różnymi kanałami, a ten film mi wyskakuje, zastanawiam się: Dlaczego moja postać nie ma żadnych jaj?”. Aktor nie miał wątpliwości, jak ocenia bohatera: "Nie mam na to żadnej odpowiedzi - tak to zostało napisane. Uważam, że on jest naprawdę nikczemny”.

Oglądaj

Która kultowa komedia doczekała się krótkometrażowej kontynuacji?

Choć "Notting Hill" nie doczekał się kontynuacji, Richard Curtis zrealizował podobny pomysł przy innej swojej produkcji. W 2017 roku powstał krótki sequel "To właśnie miłość" zatytułowany "Red Nose Day Actually", przygotowany na potrzeby akcji Comic Relief. Na ekranie ponownie pojawiły się gwiazdy oryginału, między innymi Keira Knightley, Colin Firth, Liam Neeson, Rowan Atkinson czy Andrew Lincoln. Produkcja pokazała, że nawet najbardziej pechowe historie mogą doczekać się szczęśliwego finału – jak w przypadku postaci Sarah, której życie uczuciowe w końcu nabrało lepszego kierunku.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta