Ten film Wajdy padł ofiarą ostrej nagonki. Debiutowała tu 9-letnia Anna Mucha
Film "Korczak" Andrzeja Wajdy na podstawie scenariusza Agnieszki Holland opowiadał o ostatnich latach życia Janusza Korczaka, lekarza i słynnego opiekuna sierot w getcie warszawskim. W tytułową postać wcielił się Wojciech Pszoniak, a obok plejady aktorów w produkcji zagrała 9-letnia Anna Mucha. Filmu jednak nie dopuszczono do zagranicznej dystrybucji, w Polsce też przeszedł bez echa. Wszystko przez finałową scenę.
Ostatnia scena "Korczaka" pogrzebała film Wajdy
Postać Janusza Korczaka zainspirowała Andrzeja Wajdę do nakręcenia filmu o ostatnich latach życia słynnego lekarza, publicysty i pedagoga żydowskiego pochodzenia, który prowadził Dom Sierot w getcie warszawskim. Scenariusz do polsko-niemiecko-brytyjskiej produkcji napisała Agnieszka Holland. W obsadzie wystąpiła plejada gwiazd z Wojciechem Pszoniakiem w roli tytułowej, Ewą Dałkowską, Zbigniewem Zamachowskim, Marzeną Trybałą, Teresą Budzisz-Krzyżanowską i Janem Peszkiem. To właśnie w "Korczaku" miał miejsce kinowy debiut 9-letniej Anny Muchy, która zagrała osieroconą Żydówkę Sabinę.
Wajda i Holland stworzyli przejmującą narrację o człowieku, który poświęcił życie w obronie najsłabszych. W filmie szczególnie porusza moment, gdy po likwidacji sierocińca Janusz Korczak kroczy spokojnie ze swoimi podopiecznymi na Umschlagplatz, skąd razem zostają wywiezieni do obozu zagłady w Treblince. Bohaterowie zginęli w komorze gazowej, lecz twórcy, chcąc uniknąć dosłowności, zakończyli film metaforyczną sceną, w której wagon odłącza się od składu, dzieci wybiegają z niego wraz z Korczakiem, po czym wszyscy znikają we mgle. Szczegóły ich śmierci wyjaśniono w napisach końcowych.
Skandal po premierze. "Korczaka" nie dopuszczono do dystrybucji
To właśnie interpretacja finałowej sceny wywołała burzę po premierze w Cannes w 1990 roku. Mimo ciepłego przyjęcia filmu przez publiczność część francuskiej krytyki nie zostawiła suchej nitki na dziele Wajdy. Niejednoznaczne zakończenie, w którym bohaterowie rozpływają się we mgle, odczytano jako próbę "tuszowania polskiego antysemityzmu". Claude Heymann w "Le Monde" określił je jako "odrażające marzenie senne na pograniczu rewizjonizmu", rozmywające prawdziwy obraz Holocaustu. Ponadto Wajdzie zarzucono chrystianizację głównego bohatera i ukazanie Polaków wyłącznie w pozytywnym świetle oraz celowe pominięcie pasywnej postawy narodu polskiego wobec krzywdy Żydów.
Quiz: Musisz mieć wielką wiedzę, aby zdobyć w naszym quizie filmowym 100%
W obronie "Korczaka" stanęło szerokie grono publicystów, a listy protestacyjne w sprawie tekstu w "Le Monde" wystosowali m.in. Marek Edelman z żoną Aliną oraz scenarzystka filmu Agnieszka Holland. "Problemem we Francji jest to straszne zaprzeczanie po wojnie poczuciu winy, jakie Francuzi odczuwali w czasie wojny jako naród kolaborancki, zorganizowane państwo francuskie wysyłające Żydów do obozów koncentracyjnych za pośrednictwem policji francuskiej i żandarmów. To straszne doświadczenie. Owo zaprzeczenie narasta w wyjątkowo irracjonalny sposób" - podkreśliła reżyserka.
Andrzej Wajda odpierał zarzuty o antysemityzm. W rozmowie z "New York Times" tak skomentował ostatnią scenę filmu: "Nie ma nic prostszego niż pokazać śmierć dzieci w komorze gazowej. To byłaby bardzo poruszająca scena, wszyscy zalewaliby się łzami. Ale czy my mamy prawo, czy sztuka ma prawo to pokazać?".
Krytyka pogrzebała jednak dzieło mistrza. "Korczak" nie został dopuszczony do dystrybucji poza Polską, a i w kraju, pod wpływem zachodniej krytyki, został przyjęty dość chłodno. W kinach przeszedł praktycznie bez echa. Po wejściu na ekrany w październiku 1990 roku produkcję obejrzało zaledwie 8 tys. widzów.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Wajda.pl