Ten film przyciągnął tłumy Polaków do kin. W połowie seansu chciałam wyjść

3 min. czytania
26.01.2026 13:27
Obserwuj nas na Google

“Pomoc domowa” (oryg. „The Housemaid”), która kilka tygodni temu trafiła do amerykańskich kin, a w Polsce zadebiutowała na początku stycznia, już teraz może pochwalić się statusem budżetowego sukcesu W kilka dni produkcja nie tylko zarobiła na siebie, ale zgarnęła również niezłą finansową górkę, a przecież jeszcze chwilę będzie podbijać kinowe sale. Co sprawiło, że film z Amandą Seyfried i Sydney Sweeney ściąga tłumy przed wielkie ekrany? Poszłam, sprawdziłam i w połowie chciałam wyjść z kina. Dobrze, że tego nie zrobiłam. 

Amanda Seyfried Sydney Sweeney
fot. Kadr z filmu

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym jest film “Pomoc domowa”?
  • Recenzja “Pomocy domowej”?
  • Gdzie obejrzeć “Pomoc domową”?

O czym jest film “Pomoc domowa”?

Millie (Sydney Sweeney) wychodzi z więzienia pięć lat przed zakończeniem zasądzonej jej kary. Warunkiem pozostania na wolności jest to, że ma ułożyć sobie życie i nie wpaść w kłopoty. Praca, mieszkanie, bycie przykładną obywatelką. Dziewczyna aplikuje więc na stanowisko pomocy domowej w bogatym domu Winchesterów na przedmieściach Nowego Jorku, ponieważ oprócz samej pracy proponują również mieszkanie. Może i nieco skłamała w CV, ale co jej pozostało? Kolejna noc w samochodzie i “prysznice” w zlewie na stacji benzynowej. Ku jej zdziwieniu udaje się jej dostać tę posadę. Złapała byka za rogi, a przynajmniej tak jej się wydaje, dopóki nie poznaje bliżej pani domu - Niny (Amanda Seyfried).

Nina na początku jest sympatyczna, ale szybko okazuje się, że ma niemałe problemy psychiczne. Jest wybuchowa, ma problemy z pamięcią, a plotki osób z jej otoczenia tylko potwierdzają obawy Millie, że z Niną jest coś mocno nie tak. Całe szczęście kobieta może liczyć na wsparcie męża, Andrew (Brandon Sklenar). Zarabia na jej luksusowe życie, dba o nią, kiedy wpadnie w szał, znosi całą tę sytuację z pokorą. Jest prawdziwym aniołem i nic dziwnego, że kobiety mają słabość do człowieka tak przystojnego, tak bogatego i o tak wielkim sercu.

 

Recenzja filmu “Pomoc domowa”

Urokiem praktycznie pełnej sali kinowej jest to, że można na bieżąco obserwować reakcje widzów na film, który się ogląda. Do mniej więcej połowy seansu “Pomocy domowej” praktycznie wszyscy zebrani przed ekranem podzielali uczucie zawodu, co wywnioskowałam z kolejnych szeptów: “serio, przecież to było do przewidzenia, myślałam, że coś innego się jednak wydarzy”, “wiedziałem, że tak będzie”. Film jest tak oczywisty, że w końcu usypia czujność widza. Skupia się on na swoim kolejnym jasnowidzkim sukcesie, zapominając przy tym, że to dopiero połowa, że przecież coś musi się jeszcze wydarzyć. No, ale skoro już tyle było do przewidzenia, to wydaje się, że wiesz też, jak to się zakończy.

Nic bardziej mylnego, bo w pewnym momencie następuje tu zwrot akcji z kategorii “co ty gadasz”, bo dosłownie tak reakcje pojawiły się wśród widzów, z którymi oglądałam film. Oczywiście daruję sobie zdradzanie dalszych szczegółów, by nie psuć wam seansu, ale jeśli w połowie “Pomocy domowej” też będziecie chcieli wyjść z kina, jak ja, to mogę tylko powiedzieć tyle, że warto zostać do końca.

 

Film w reżyserii Paula Feiga (znanego z takich tytułów jak “Kolejna zwyczajna przysługa”, “Last Christmas” czy “Ghostbusters. Pogromcy duchów” z 2016 roku) to produkcja, którą ogląda się dla fabuły. To thriller z tajemnicą, mrokiem, niepokojem, zwrotami akcji i “kapką” krwi. “Pomoc domowa” nie będzie więc seansem powodującym zachwyty artystyczne, uniesienia duchowe czy głębokie dyskusje. Jeśli szukacie czegoś rozrywkowego, emocjonującego, to jest to film dla was, ale jeśli oczekujecie od kina “tego czegoś” i artyzmu, to może wybierzcie się na inny seans.

Gdzie obejrzeć “Pomoc domową”? Film aktualnie jest w szerokiej dystrybucji w polskich kinach. Najprawdopodobniej trafi za jakiś czas na streaming, ale szczegóły nie są jeszcze znane.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET