`

Wkradł im się na plan “Ojca Chrzestnego”. Tak powstała kultowa scena

2 min. czytania
01.01.2025 13:05
Obserwuj nas na Google

Podczas nagrań jednej z najbardziej kultowych scen “Ojca Chrzestnego” na planie pojawił się nieproszony gość. Marlon Brando zdecydował, że nie wyrzuci go za drzwi, a włączy do filmu. Tak powstał jeden z najbardziej rozpoznawalnych kadrów tego filmu, a motyw stworzony przypadkiem przez aktora przeszedł do klasyki popkultury. Wiecie, o jakiej scenie “Ojca Chrzestnego” mowa? 

Marlon Brando i Francis Copolla na planie "Ojca Chrzestnego"
fot. Capital Pictures/East News
  • Podczas nagrań jednej ze scen filmu “Ojciec Chrzestny” na planie pojawił się nieproszony gość;
  • Marlon Brando wziął go na kolana i postanowił zagrać scenę;
  • Improwizacja ze scenariuszem przeszła do historii.

Film “Ojciec Chrzestny” rozpoczyna się charakterystyczną sceną, gdy Bonaser odwiedza głównego bohatera, czyli Vito Corleone granego oczywiście przez Marlona Brando. To scena kultowa, która przeszła do historii popkultury, a to przez połączenie obrazu chłodnego złoczyńcy ze słodkim kotem, którego ten czarny charakter z czułością głaszcze. Znacie ten motyw, prawda? 

Vito Corleone głaszczący kota

Kota nie było w scenariuszu, więc ten kultowy dzisiaj motyw powstał przypadkiem. Zwierzęta na planach filmowych są objęte wieloma restrykcjami - potrzebują opiekuna, odpowiedniej przestrzeni i nie mogą pracować zbyt wielu godzin. Kotek na kolanach Marlona Brando nie był wtedy “w pracy” - przeżywał najlepszy czas życia, bawiąc się na kolanach przypadkowo zaczepionego człowieka. Nie wiedział, że zostanie gwiazdą kultowego filmu. 

 

Kota błąkającego się po planie filmowym zauważył reżyser “Ojca Chrzestnego” - Francis Ford Coppola. Nie pytając o to, czy kot należy do kogoś, czy po prostu jest bezdomny, wziął go na ręce i położył na kolana Marlona Brando. Aktora, który szalenie kochał koty. Więc Brando o nic nie pytał, po prostu zaczął głaskać zwierzaka, a czworonożny “aktor” od razu wcielił się w rolę, oddając się filmowemu Vito Corleone wszelkim głaskom. 

Marlon Brando z kotem
Fot. Courtesy Everett Collection/East News

Problem z dźwiękiem w “Ojcu Chrzestnym” 

Wyszło świetnie. Coppola był zachwycony grą duetu - oziębłego Corleone i przesłodkiego kota bawiącego się na jego kolanach. Problem w tym, że dźwiękowcy nie byli przygotowani na to, że zwierzakowi tak spodoba się “praca” na kolanach Marlona Brando, że zacznie donośnie mruczeć. Zagłuszył tym kwestie aktora. “Mruczenie kota było tak głośne, że dźwiękowcy nie mogli zrozumieć, co mówi Brando" - wspominał Coppola w rozmowie z “Time” po latach. 

Na szczęście w postprodukcji udało się uratować sytuację, a scena z kotem przeszła do historii kina. Coppola nie powiedział, jak dalej potoczyła się historia kota - czy ktoś go zabrał, czy zwierzak miał dom. Biorąc jednak pod uwagę sympatię Marlona Brando do kotów, możemy tylko mniemać, że zadbano o dobro futrzaka.

Oglądaj

Źródło: Radio Zet/Time