Tą makabrą żyła cała Polska. Gigant streamingu opowie o przerażającej zbrodni

2 min. czytania
30.10.2024 16:37
Obserwuj nas na Google

O tym, kim byli “łowcy skór”, trudno opowiedzieć w kilku zdaniach. Pewnym jest jednak to, że to jedna z najbardziej makabrycznych spraw z historii kryminalnych, które miały miejsce w Polsce. Na platformie Max pojawił się właśnie dokument o “łowcach skór”. Jak po latach rodziny ofiar, czy sami “łowcy” opowiadają o tym, co się działo w łódzkich karetkach? 

Zdjęcie podglądowe - ambulans z lat 90.
fot. 18.09.1996 Warszawa , skrzyzowanie Belwederskiej i Gagarina , wypadek , fiat 125 p potracil dziecko . Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl

Kim byli “łowcy skór”?

W życiu pewne jest tylko jedno - śmierć. Niezależnie od tego, ile jest nam dane czasu na świecie, dobiegnie on w pewnym momencie końca. Brutalną, ale niezaprzeczalną prawdą jest więc to, że branża funeralna zawsze będzie miała popyt. Chyba że powstanie zbyt duża konkurencja. Pewni biznesmeni zajmujący się usługami pogrzebowymi w Łodzi w latach 90. wpadli więc na pomysł, by zacząć się reklamować, ale nie banerami czy ulotkami, ale tam, gdzie śmierć jest częstym zjawiskiem - w szpitalu, a dokładnie w karetkach pogotowia ratunkowego. 

System był prosty i dla niektórych zaangażowanych mógł wydawać się wręcz niewinny. Zadaniem ratowników było przekierowanie rodziny zmarłego podczas akcji pacjenta do zakładu pogrzebowego, z którym podjęli się współpracy. Całe to “polecanie” miało wyglądać wręcz tak, że wielu myślało, że dany zakład oficjalnie współpracuje ze szpitalem. Zrozpaczone stratą rodziny były wdzięczne za “pomoc”, za którą często jeszcze musiały dopłacać (jak na przykład za “zniesienie ciała na noszach”). Ratownicy medyczni mieli też dostawać za swoją “fatygę” podarunki od zakładów pogrzebowych. 

Gdy dziennikarze Tomasz Patora i Marcin Stelmasiak zaczynali się przyglądać tej sprawie, mieli myśleć, że właśnie taką historię będą opisywać. Niestety szybko okazało się, że za moralnie wątpliwą reklamą łódzkich zakładów pogrzebowych stały bezwzględne mordy dokonywane przez “aniołów śmierci” i “łowców skór”. 

 

Bo w pewnym momencie napędzani chęcią zysku “ratownicy” zamiast ratować ludzkie życie, robili, co mogli, by je zakończyć i dostarczyć “skórę” (tak nazywali zmarłych) do zakładu pogrzebowego, z którym współpracowali. Pomagał im w tym między innymi środek zwiotczający mięśnie o nazwie “Pavulon”. Pacjent po dostaniu substancji tracił możliwość poruszania się, mówienia i oddychania. Był świadomy, że coś dzieje się z nim nie tak i powoli się dusił. W tym czasie ekipa karetki miała przygotowywać już akt zgonu i informować znajomych z zakładu, że mają kolejnego zmarłego. 

Dokument o “łowcach skór” 

Sprawa ta została ujawniona 23 stycznia 2002 roku przez dziennikarzy wspomnianych wcześniej Tomasza Patorę, Marcina Stelmasiaka oraz Przemysława Witkowskiego z Radia Łódź. Tym razem powróciła w formie serialu-dokumentu opublikowanego na platformie Max. Jak wygląda afera “łowców skór” po latach z perspektywy rodzin ofiar, dziennikarzy i oskarżonych? Widz poznaje tę makabrę  w czterech odcinkach, każdy po ok. 45 minut. Na platformie Max można zobaczyć pierwsze dwa odcinki, pozostałe pojawią się 6 listopada.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/ Wikipedia/Filmweb/Max