Sławny amerykański krytyk uznał, że ta komedia z PRL jest jedną z najśmieszniejszych
Ta komedia z PRL-u rozbawiła nawet widzów za oceanem. Jeden ze znanych krytyków uważał, że to jedna z najzabawniejszych produkcji, jakie widział. Czy dziś rozbawi tak samo?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego nagrywanie filmów wyglądało w PRL.
- Czy były produkcje, które łatwiej przechodziły przez cenzurę.
- Jaka polska komedia zachwyciła w USA.
Nagrywanie filmów w PRL-u
Mimo upływu dekad masa filmów z PRL-u do dziś cieszy się uznaniem. Nie jest tajemnicą, że nagrywanie w tamtych czasach nie należało do najłatwiejszych. Twórcy byli ograniczeni przez braki w materiałach, finansach, ale przede wszystkim przez cenzurę. Większość filmów musiało przechodzić przez liczne kolaudacje i poprawki, a wiele z nich na końcu zostawało “półkownikami”, czyli produkcjami, które zostały odesłane na półki w archiwach na długie, długie lata.
Jak dobrze znasz kultowe produkcje PRL? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.
Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu
Zdarzały się jednak filmy, nad którymi cenzorzy nie musieli długo dumać i które przechodziły kolaudacje prawie bezboleśnie. Do takich produkcji zalicza się na przykład komedia “Sublokator” w reżyserii Janusza Majewskiego z 1966 roku. Film premierę miał na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Mannheim, gdzie zdobył nagrodę FIPRESCI, ale to nie było jedyne zagraniczne docenienie tej produkcji.
Najśmieszniejsza komedia PRL-u
Były też Międzynarodowe Festiwale Filmowe w Cork, Chicago i Panamie. Roger Ebert, znany amerykański krytyk filmowy, stwierdził, że “Sublokator” to jedna z najzabawniejszych komedii, jakie kiedykolwiek obejrzał. Rodzimi krytycy również docenili dzieło Majewskiego, jedynie Wanda Jakubowska stwierdziła, że “czuła się trochę wystawiona na durnia, który czegoś nie może odczytać, a tylko podejrzewa”. Jednak Jakubowska to temat na oddzielny artykuł i jeśli chcecie wiedzieć o niej więcej, przeczytacie o tym tutaj: Polacy chcieli zapomnieć o tej gwieździe PRL-u. "Nie była dobrą reżyserką".
Skoro wiemy, że film nie dość, że nie rozjuszył cenzorów, to jeszcze zachwycił krytykę nawet w USA, to możemy przejść do tego, o czym w ogóle jest ta produkcja. Opowiada ona o Ludwiku (Jan Machulski), który wynajmuje pokój w willi, w której mieszkają same kobiety. Zależy mu na spokoju i ciszy, jednak okazuje się, że dał się zmylić pozorom. Maria (Barbara Ludwiżanka), Kazimiera (Katarzyna Łaniewska) i Małgorzata (Magdalena Zawadzka) mają masę ambitnych planów, a Ludwik im tylko zawadza.
Źródło: RadoZET/Wikipedia