Serial był w PRL hitem, ale film rozczarował. "Niepotrzebny"
Trudno uwierzyć, ale minęło już pół wieku od momentu, gdy Polacy zachwycali się perypetiami "Czterdziestolatka". Serial cieszył się ogromną popularnością, co skutkowało realizacją filmowej odsłony - "Motylem jestem, czyli romans 40-latka". Komediowa produkcja debiutowała na ekranach 10 września 1976 roku, przyciągając uwagę milionów widzów. I choć za obraz odpowiadała ta sama ekipa, film okazał się projektem mało udanym. Zarówno widzowie, jak i krytycy, narzekali na fabułę, skandalizujące wątki, czy mało wiarygodne kreacje aktorskie. Chwalono właściwie jedynie muzykę, w tym wielkie przeboje Ireny Jarockiej. Słynna piosenkarka zagrała w produkcji jedną z głównych ról.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Za co Polacy pokochali "Czterdziestolatka".
- Dlaczego wielu widzów krytykowało "Motylem jestem, czyli romans 40-latka".
- Kto odpowiada za sukces przeboju "Motylem jestem".
Na fali popularności serialu powstał film
"Czterdziestolatek", komediowa produkcja w reżyserii Jerzego Gruzy", pojawiła się na ekranach w połowie lat 70. Choć serial o perypetiach inżyniera Karwowskiego i jego zwariowanej rodziny, nie cieszył się zbyt dużą sympatią krytyków, z miejsca skradł serca widzów. Ci zachwycali się występami gwiazd kina i telewizji, które wykreowały wręcz ikoniczne postaci (Kobieta Pracująca, Maliniak), znakomitym humorem obyczajowym (wiele dialogów i powiedzonek weszło do codziennego języka), czy świetnym odwzorowaniem realiów epoki. Na fali sukcesu odcinkowej produkcji, po zaledwie kilku miesiącach emisji, zdecydowano się zrealizować filmową odsłonę historii Karwowskich - "Motylem jestem, czyli romans 40-latka".
Jak dobrze znasz polskie seriale? Sprawdź swoją wiedzę! Resztę artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Najlepsze polskie seriale w historii. Ile z nich znasz? Młodzież nie da rady
Produkcja nie zdołała podbić serc widzów
Obraz, wyreżyserowany i napisany przez Jerzego Gruzę", trafił do kin 10 września 1976 roku, niespodziewanie wywołując spory... skandal. Widzowie nie byli zachwyceni tym, jak potoczyły się losy tytułowego bohatera. Karwowski zdradzał bowiem żonę z piosenkarką Ireną Orską, graną przez Irenę Jarocką, zupełnie tracąc głowę dla kochanki, ale i branży rozrywkowej. Film, zdaniem wielu Polaków, zbyt mocno skupiał się także na samej sferze życia gwiazd - ich rozwiązłości, romansach, czy preferencjach seksualnych (po raz pierwszy w polskim filmie pokazano zniewieściałego homoseksualistę).
Choć Gruza tłumaczył, że film - podobnie jak serial - traktuje rzeczywistość z przymrużeniem oka, a to co dzieje się w kuluarach telewizji jest nawet o wiele bardziej "deprawujące" niż jego produkcja, publiczność była krytyczna. Wiele zarzucano m.in. Jarockiej, utożsamiając wokalistkę z filmową bohaterką. Dotąd lubiana piosenkarka, nagle zaczęła otrzymywać listy z pogróżkami, czy wyzwiskami. Wielu nie mogło wybaczyć, że... rozbiła małżeństwo Karwowskich. Z czasem, gdy emocje już nieco opadły, więcej uwagi poświęcano pozytywnym aspektom produkcji. Jednym z nich niewątpliwie była muzyka.
Wielkim przebojem okazał się utwór, będący wizytówką filmu, czyli "Motylem jestem". Muzykę do słów Andrzeja Tylczyńskiego skomponował Andrzej Korzyński. Dziś numer ten uznawany jest za jeden z największych estradowych sukcesów Ireny Jarockiej.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/film.wp.pl