Przez tę scenę Olbrychski nabawił się siniaków. „Szyba musiała być zatem prawdziwa”
To miała być scena rodem z Hollywood, ale wymagała pewnego poświęcenia. Daniel Olbrychski był na nie gotowy, jednak ani samo kręcenie nie poszło po jego myśli, ani tym bardziej odbiór wspomnianej sceny podczas premiery. Zostało za to po niej wspomnienie o niespełnionej chwale i siniakach. Widzieliście ją kiedyś?
Z tego artykułu dowiesz się:
- O czym jest film 'Potem nastąpi cisza'.
- Jak Olbrychski chciał uświetnić scenę wyskakując przez witrynę.
- Dlaczego Olbrychski doznał siniaków podczas kręcenia sceny.
- Co spowodowało rozczarowanie Olbrychskiego po premierze filmu.
O czym jest film “Potem nastąpi cisza”?
Pod koniec II wojny światowej młodzi żołnierze z ruchu oporu stają przed decyzją - poprzeć powstającą władzę komunistyczną, czy pozostać w opozycji i walczyć na dwa fronty. Kolski (w tej roli Marek Perepeczko) był w Gwardii Ludowej, a Olewicz (Daniel Olbrychski) w antysocjalistycznej Armii Krajowej. Ich przeplatające się losy obserwujemy w licznych retrospektywach, widzimy skomplikowaną sytuację obu panów, dlatego trudno jednoznacznie ocenić ich wybory.
Jak dobrze znasz najlepsze polskie filmy? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.
Quiz: Polaku, znasz arcydzieła naszego kina? W tym quizie 14/14 to twój obowiązek
Film w reżyserii Janusza Morgensterna z 1965 roku powstał na podstawie dwóch powieści Zbigniewa Safijana: “Potem nastąpi cisza” oraz “Zanim przemówią”. Na ekranie oprócz wspomnianych wyżej gwiazd filmu, czyli Marka Perepeczki i Daniela Olbrychskiego, zobaczyć możemy między innymi Barbarę Brylską, Tadeusza Łomnickiego czy Witolda Pyrkosza.
Daniel Olbrychski, szkło i siniaki na planie zdjęciowym
Daniel Olbrychski w swojej biografii “Anioły wokół głowy” opowiedział o kulisach produkcji Morgensterna. Bolesnych kulisach, bo musiał zmierzyć się z zawodem zarówno fizycznym, jaki i tym psychicznym. Aktor wymyślił, by jednej ze scen dodać odrobiny dramatyzmu, a miało to się odbyć poprzez jego wyskoczenie przez sklepową witrynę.
Sztucznej szyby - z cukru - zrobić nie sposób, bo za duża powierzchnia; szyba musiała być zatem prawdziwa, tyle że z nieco cieńszego szkła. Żeby widz nie miał później wątpliwości, że scena była filmowana bez udziału dublera, zdjąłem hełm - opowiadał Olbrychski o pomyśle na to iście hollywoodzkie ujęcie.
Stworzono więc trzy szyby - dwie do dubli i jedną “właściwą”. Duble poszły zadowalająco, dlatego trzecia próba wydawała się Olbrychskiemu formalnością. I wtedy okazało się, że jest problem. - Po dwóch dublach rozpędziłem się, skoczyłem i... natrafiłem na piekielny opór. Jakby to była stal, a nie szkło. Na szczęście szyba pękła, nie skaleczyłem się. Tylko kilka sińców… - opowiadał aktor.
Okazało się, że dwie pierwsze szyby faktycznie były cieńsze, ale trzecia po prostu nie wyszła i była zdecydowanie grubsza od poprzedniczek. Innych już nie było, więc należało działać na tym, co zostało. A czy to wszystko było chociaż warte poświęcenia? Okazało się, że niekoniecznie.
Scena została trochę źle sfotografowana: wszystko dzieje się za szybko, nie widać dokładnie, kto skacze, słowem – słabo to wyszło. Na premierze ujęcie przeszło zupełnie bez echa, a w czasie zdjęć był to jeden z bardziej efektownych momentów całego filmu - opowiedział zawiedziony Daniel Olbrychski.
Źródło: Radio ZET/Film Polski/”Anioły wokół głowy” wyd. Polska Oficyna Wydawnicza BGW, 1992 r.