`

Przeklęty film PRL-u, nikt nie miał go zobaczyć. Dekadę później został hitem

2 min. czytania
21.10.2024 12:03
Obserwuj nas na Google

Choć twórczość Andrzeja Wajdy jest Polakom doskonale znana, to o tym tytule spod jego ręki mówi się nieco rzadziej. A szkoda, bo historia tego filmu jest niesamowita - przeklinano go i żądano spalenia taśm, by nikt nie obejrzał tego, co zostało na nich zarejestrowane. Władze PRL chciały też pociągnąć Wajdę do odpowiedzialności za stworzenie tego filmu. O czym on opowiadał i czy można go dziś jeszcze gdzieś zobaczyć? 

Kadr z filmu "Przesłuchanie"
fot. Kadr z filmu "Przesłuchanie"

Przeklęty film PRL-u

Dziś wielu PRL wspomina z sentymentem i pewną łezką w oku. Po latach na ten okres w historii Polski jest odbierany już nieco łagodniej, niektórzy nawet wskazują niezliczone ilości pozytywów, których brakuje im w dzisiejszej rzeczywistości. Niestety okres Polskiej Republiki Ludowej to nie tylko życie bez telefonów i internetu, większa kolektywność z najbliższym otoczeniem, kogel-mogel i gumy Donald. PRL to też okres ogromnych represji, ograniczeń i brak wolności i to na wielu, jak nie na wszystkich płaszczyznach życia. Kontroli podlegało wszystko, nawet papier toaletowy.

Quiz: Tylko „dzieci PRL” pamiętają te kultowe bajki. Poznasz po kadrze?

Screen
1/20 Zaczynamy od czegoś prostego. Poznajesz po kadrze tę bajkę?

Kontrolowano też artystów i twórców. Przez cenzurę nie wszystko mogło trafić do publiczności, i nikogo nie interesował żaden „zamysł artystyczny”. W 1982 roku z twardą ręką cenzury spotkali się Andrzej Wajda i Ryszard Bugajski, choć za scenariusz i reżyserię odpowiada ten drugi. Wszystko to za sprawą filmu „Przesłuchanie”. - Domagano się spalenia negatywu, do czego na szczęście nie doszło, i pociągnięcia Andrzeja Wajdy do odpowiedzialności karnej - mówiła po latach Krystyna Janda, odtwórczyni głównej roli w tej produkcji. 

„Przesłuchanie” - o czym jest ten film? 

Film „Przesłuchanie” w reżyserii Ryszarda Bugajskiego powstał w ramach Zespołu Filmowego „X”, któremu przewodził Andrzej Wajda. To właśnie dlatego władza chciała, by autor „Człowieka z marmuru” poniósł odpowiedzialność karną za stworzenie produkcji, która tak ich oburzyła. Co w takim razie było na taśmach? Film z Krystyną Jandą, Januszem Gajosem i Adamem Ferencym opowiadał historię kobiety, która bez konkretnego powodu zostaje aresztowana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa.

 

Jej zeznania mają obciążyć jej znajomego, a ponieważ ta nie chce współpracować ze służbami i poddawać się jej manipulacjom, funkcjonariusze zaczynają bezwzględnie torturować kobietę. Nie drastyczne sceny, a „obraza” instytucji UB rozzłościła cenzorów, którzy nie dość, że nie chcieli, by film trafił do szerszej publiczności, ale by jego twórcy ponieśli karę, za jego wyprodukowanie. 

Zespół Filmowy „X” został rozwiązany, ale taśmy nie zostały spalone, jak tego oczekiwano. Ryszard Bugajski zachował kopię filmu, który w czasach PRL był przekazywany między sobą nielegalnie. Cenzura i zakaz rozpowszechniania przestały obowiązywać po reformacji ustrojowej, czyli w 1989 roku. Film „Przesłuchanie” był nagradzany w latach 1989–1990 na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W 1990 Krystyna Janda otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki na 43. MFF w Cannes. 

Źródło: Radio ZET/Wikipedia