Polacy uwielbiają ten film, ale twórcy nie uniknęli wpadek. Zauważyłeś te błędy?

2 min. czytania
06.03.2025 12:50
Obserwuj nas na Google

„Pan Wołodyjowski” to wielka superprodukcja z końca lat 60. Film, będący adaptacją powieści Henryka Sienkiewicza, zrealizowano z dużym rozmachem i dbałością o detale. Niektóre szczegóły umknęły jednak twórcom. Sprawdźcie, które elementy nie powinny się znaleźć w hicie osadzonym w XVII wieku.

"Pan Wołodyjowski"
fot. Film Polski
  • „Pan Wołodyjowski” to adaptacja słynnej powieści Henryka Sienkiewicza.
  • Film debiutował na ekranach w 1969 roku. W kinach obejrzało go wówczas 11 milionów widzów.
  • Produkcja do dziś cieszy się ogromną popularnością. Fani tej kultowej ekranizacji dostrzegli w niej jednak kilka błędów.

„Pan Wołodyjowski” odniósł ogromny sukces

Choć trylogia Henryka Sienkiewicza kończy się na książce „Pan Wołodyjowski”, to właśnie ta powieść zapoczątkowała serię adaptacji filmowych, realizowanych przez Jerzego Hoffmana. Reżyser wybrał tę książkę ze względu na jej objętość (jest najkrótsza z całej „Trylogii”), co w obliczu problemów, jakie napotykali filmowcy w burzliwym roku 1968, wydawało się najlepszym rozwiązaniem.

Nie oznacza to jednak, że artysta godził się na skromne warunki. Na realizację produkcji otrzymał czterdzieści milionów złotych, co w latach 60. stanowiło zawrotną kwotę. Pieniądze te musiały wystarczyć nie tylko na pokrycie wynagrodzeń obsady i tysięcy statystów, ale i lokacje. Na potrzeby filmu wzniesiono kilka ogromnych dekoracji plenerowych. W ruinach zamku w Chęcinach została zrekonstruowana twierdza kamieniecka, wybudowano miasteczko Raszków oraz fortyfikację chreptiowską.

Quiz: Tylko starsi Polacy rozpoznają 15/15 filmów PRL w naszym quizie

filmpolski.pl
1/15 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Starania twórców zdecydowanie się opłaciły, bo film odniósł ogromny sukces frekwencyjny. „Pana Wołodyjowskiego” rozpowszechniono w sumie w aż 70 kopiach, co pozwoliło produkcji bić rekordy popularności. Do dziś jest jednym z najbardziej kasowych obrazów w historii polskiego kina.

 

„Pan Wołodyjowski”. Film zaliczył kilka wpadek

Mimo że „Pan Wołodyjowski” uznawany jest przez wielu widzów za najlepszą adaptację filmową polskiej literatury, zdecydowanie nie jest to produkcja idealna. Twórcy przegapili kilka istotnych szczegółów, które dziś wywołują uśmiech na twarzach uważnych kinomaniaków.

Trudno bowiem zachować powagę, kiedy tuż obok rycerzy, walczących podczas oblężenia Kamieńca Podolskiego… przejeżdża samochód. Majaczące w tle auto zdecydowanie nie pasuje do sceny ilustrującej wydarzenia z 1672 roku. Podobnie zresztą, jak widoczne na pierwszym planie słupki odmierzające kolejne kilometry. Jeden z nich pojawił się podczas kręcenia szarży konnej. Poniżej znajdziecie kadr dokumentujący tę zabawną „wtopę”.

Fot.

Źródło: Radio ZET/film.org.pl