Polacy przegapili te błędy w „Seksmisji”. Niektóre sceny nie mają sensu
„Seksmisja” Juliusza Machulskiego debiutowała w kinach w 1984 roku. Film, o dość kontrowersyjnym jak na ówczesne czasy, tytule przyciągnął przed ekrany miliony Polaków. Produkcja do dziś uznawana jest zresztą za jedną z najlepszych polskich komedii. Nie oznacza to jednak, że kinowy przebój uniknął wpadek. O kilku z nich wspominamy w naszej dzisiejszej galerii.
- „Seksmisja” to polska komedia w reżyserii Juliusza Machulskiego.
- Film do dziś cieszy się ogromną popularnością.
- Uważni widzowie „wyłapali” w produkcji kilka błędów.
Jest rok 1991. Telewizja transmituje epokowy eksperyment doktora Wiktora Kuppelweisera, w którym udział bierze dwóch śmiałków – Maks i Albert. Mężczyźni poddają się hibernacji, z której mają zostać wybudzeni za kilka lat. Ich „sen” trwa jednak zdecydowanie dłużej. Kiedy ponownie otwierają oczy, jest rok 2044, a na świecie nie ma już mężczyzn. Jak udaje im się dowiedzieć od krążących wokół kobiet, geny męskie wyginęły, na skutek wojny nuklearnej, do której doszło kilka dekad wcześniej. Od tej pory bohaterowie muszą nie tylko odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości, ale i zawalczyć o swoją przyszłość. Szybko okazuje się bowiem, że grozi im naturalizacja…
„Seksmisja”. Jedna z polskich komedii wszech czasów
Tę fabułę kojarzy dziś chyba większość Polaków. „Seksmisja” Juliusza Machulskiego od lat uchodzi za film kultowy i co jakiś czas wraca na ekrany, niezmiennie bawiąc kolejne pokolenia widzów. Sukces, w przeciwieństwie do wielu filmów z PRL, odniosła już tuż po premierze. Wystarczy powiedzieć, że po miesiącu rozpowszechniania komedię zobaczyło 1 mln 73 tys. widzów, a łącznie do kin wybrało się ich 12 mln, co stanowiło jedną trzecią populacji.
Film zachwycił widzów znakomitym scenariuszem i zabawnymi tekstami. Część z wypowiedzi bohaterów, jak „ciemność, widzę ciemność”, czy „kobieta mnie bije” weszło nawet do codziennego języka. Co ciekawe, produkcja przypadła do gustu nawet ówczesnym władzom. „Paradoksalnie PRL to złoty czas dla polskiego kina. Jak już scenariusz był zatwierdzony przez cenzurę, to pieniądze nie miały znaczenia. Miałem tylko jedną potyczkę z cenzurą - w ‘Seksmisji’ wycięli mi 15 sekund z tekstem: ‘Uwaga grupa! Kierunek — wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja!” – wspominał reżyser w rozmowie z Gazetą Wyborczą.
Choć twórcy starali się jak mogli, by nie tylko przechytrzyć cenzurę, ale i trafić w gusta widzów, jak zauważyli wierni fani produkcji, zaliczyli kilka wpadek. Dziś przyglądamy się tym filmowym „wtopom”. Jeśli jesteście ciekawi, o jakich scenach mowa, zajrzyjcie koniecznie do naszej galerii.
Źródło: Radio ZET/Filmweb