`

Okłamali władze, żeby zrobić film. Tak powstała najlepsza komedia PRL

2 min. czytania
28.01.2025 14:08
Obserwuj nas na Google

Marek Piwowski i Janusz Głowacki wiedzieli, że jeśli pokażą cenzorom scenariusz na film, który naprawdę chcą zrobić, będą mogli pomarzyć o jego realizacji. Panowie wpadli jednak na pewien pomysł i choć na drodze jego realizacji napotkali wiele przeszkód, finalnie stworzyli film, który Polacy kochają do dziś. Poznaj niecodzienną historię filmu “Rejs”. 

Irena Iżykowska, Jan Himilsbach, Zdzisław Maklakiewicz
fot. "Rejs" - kadr z filmu
  • “Rejs” to kultowy film z okresu PRL, teksty z niego przetrwały do dziś. 
  • Produkcja musiała zostać zaakceptowana przez cenzurę, twórcy “Rejsu” zdecydowali się ich okłamać.
  • Gdy film wszedł do kin, zaczęły się kłopoty.

Kultowa komedia PRL - “Rejs” 

“Rejs” to kultowy hit PRL, który bawi Polaków od ponad pięciu dekad. Produkcja przeszła do klasyki rodzimego kina, a teksty w niej zawarte pamiętane i cytowane są do dzisiaj. Wiele z nich zawdzięczamy pomysłowości aktorów, bo produkcja w dużej mierze opiera się na improwizacji. To jeden z pierwszych tego typu filmów w historii polskiego kina.

“A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje” - choć to właśnie w “Rejsie” padły te słowa, to o tym filmie powiedzieć tego nie można. Bo dzieje się i w “Rejsie” i działo się poza nim, bo Piwowski i Głowacki musieli się trochę nagimnastykować, żeby powstał film, na który mieli pomysł. 

Quiz: Dokończysz cytaty z "Rejsu"? Nawet jeśli pamiętasz PRL, nie zdobędziesz 100%

1/15 Dokończ cytat: "Zachował się bardzo nieprzyzwoicie! Pozbawił mnie..."

Do Komisji Ocen Scenariuszy trafił zupełnie inny “Rejs” niż ten, który znamy my. Twórcy wiedzieli, że cenzorzy nie pozwolą im na nagranie filmu, o którym myślą, więc stworzyli podkładkę, która i tak została przez cenzorów poprawiona. Łagodnie, ale jednak. “Rejs” został odebrany jako subtelna groteska, a nie otwarcie prześmiewczy dla systemu PRL utwór. 

Andrzej Barszczyński, współscenarzysta filmu i operator kamery w rozmowie z “Nową Trybuną Opolską” w 2002 roku wyznał: „największą klęską w walce z cenzurą nie były sceny wycięte, lecz te, które musieliśmy dopisać”. Pod presją cenzorów dodano na przykład postać kapitana, której wcześniej nie planowano. To jednak nie pomogło - po premierze “Rejsu” władze podjęły stanowczą decyzję. 

 

“Rejs” - film, którego nie chcieli pokazać

Piwowski nie zamierzał stosować się do wytycznych cenzorów. Scenariusz wyglądał, jak wyglądał, pozostało więc improwizować, a jaki wyszedł tego efekt - wszyscy dziś wiemy. A cenzorzy i władze? Co tu dużo mówić - “Rejs” nie przypadł im do gustu. Otrzymał najniższą kategorię artystyczną, przez co jego dystrybucja została ograniczona do nielicznych kin studyjnych. 

Jednak informacja o nowym komediowym hicie szybko się rozeszła. Polacy tłumnie ruszyli do kin, w których można było zobaczyć “Rejs”. Produkcja z 1970 roku zainteresowaniem cieszy się do dziś. 

Źródło: Radio ZET/Wikipedia