Nie chciał, żeby Polacy w PRL zobaczyli taki film. Autor scenariusza usunął się z napisów
Filmy w okresie PRL były specyficzne, bo musiały spełniać zasady nakładane przez cenzurę. Choć w tym okresie powstało wiele cennych dzieł, jak chociażby pierwsze produkcje Andrzeja Wajdy, słynne komedie Barei czy filmy ze scenariuszami Tadeusza Konwickiego, to nie brakowało produkcji o charakterze pochwalnym dla socjalizmu i jego idei. Jedną z nich jest “Baza ludzi umarłych”, film powstały na podstawie książki Marka Hłaski “Następny do raju”. Ale pisarzowi przecież wcale po drodze z władzą PRL nie było. Poznajcie historię powstania filmu i scenariusza, którego pomysłodawca nie pojawił się w napisach końcowych.
- Film PRL “Baza ludzi umarłych” powstał na podstawie noweli Marka Hłaski.
- Pisarz brał udział w tworzeniu scenariusza, ale nie pojawił się w napisach końcowych.
- Marek Hłasko był na celowniku władz PRL.
Afera wokół filmu “Baza ludzi umarłych”
Marek Hłasko najprawdopodobniej żałował decyzji, że zezwolił na ekranizację swojej powieści “Następny do raju”, czyli filmową “Bazę ludzi umarłych”. I nie chodzi o to, że film nie wyszedł - wręcz przeciwnie, do dziś jest bardzo dobrze oceniany, a reżyser Czesław Petelski postawił na znane nazwiska w obsadzie jak Roman Kłosowski, Emil Karewicz, Aleksander Fogiel czy Leon Niemczyk. Chodzi o to, że film mocno nie zgadza się z tym, co Hłasko chciał przekazać w swojej powieści.
“Baza ludzi umarłych” opowiada o kierowcach zwożących drzewo w Bieszczadach. To panowie spod ciemnej gwiazdy, których trudna i niebezpieczna praca powoli wykańcza. Prowadzą rozpadające się wozy po niezabezpieczonych górskich drogach, codziennie boją się, że to może być ich ostatnia trasa. Planują porzucić pracę, jednak partia stara się zatrzymać pracowników na miejscu wysyłając do nich pewną nietuzinkową parę. Niestety sprawy zaczynają się sypać, kolejni pracownicy giną lub uciekają, a dwoje najwytrwalszych, którzy zostają na miejscu, dostaje nagrodę.
Zakończenie filmu jest pozytywne - ci, którzy zostali, doczekali się nowych, bezpiecznych ciężarówek. Wydźwięk “Bazy ludzi umarłych” jest zgodny z socjalistyczną ideą przodowników pracy, co mocno nie spodobało się Markowi Hłasce. Doszło do poważnej kłótni z reżyserem Petelskim.
Marek Hłasko napisał książkę i współtworzył scenariusz. Nie pojawia się w napisach
Bo “Następny do raju”, nowela, na podstawie której powstawał film, kończy się inaczej i zdecydowanie mniej pozytywnie. Hłasko nie chciał podpisywać się swoim nazwiskiem pod produkcją, dlatego zmieniono jej tytuł, a imię i nazwisko pisarza nie pojawiło się w napisach końcowych, ponieważ ten sobie tego nie życzył.
Quiz: Trudny quiz książkowy. Znasz Gombrowicza, Lema, Szymborską? Celem choć 40%
Marek Hłasko miał na pieńku z władzami PRL i w 1959 roku, gdy powstawała “Baza ludzi umarłych”, był już na emigracji. O pozwolenie na wyjazd z ramienia Związku Literatów Polskich zaczął ubiegać się w 1957 roku i choć nie obyło się bez przeszkód (władze zauważyły, że od trzech lat pisarz unikał obowiązkowej służby wojskowej), to w końcu udało mu się opuścić kraj. Hłasko nie lubił władz i z wzajemnością. “Trybuna Ludu” opublikowała nawet artykuł, w którym pisarz został krytycznie oceniony, a nawet oczerniony. Ten jednak nie miał zamiaru uginać się przed partią i działać zgodnie z jej wytycznymi, przez co miał duże problemy z powrotem do Polski, za którą bardzo tęsknił.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia