Na co chorowała Bożena Dykiel? Aktorka bagatelizowała pierwsze objawy
Dziś doszła do nas smutna wiadomość o śmierci Bożeny Dykiel. Aktorka przez lata zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi, które początkowo lekceważyła. Diagnoza okazała się dla niej koszmarem i wymagała pilnej operacji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jaką chorobę cierpiała Bożena Dykiel.
- Dlaczego musiała zrobić przerwę w serialu.
- Jakie objawy przez lata ignorowała.
Bożena Dykiel nie żyje. Miała 77 lat
Dziś doszła do nas smutna wiadomość, że Bożena Dykiel nie żyje. Aktorka miała 77 lat i była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina i teatru, znana z ról u takich reżyserów jak Andrzej Wajda oraz z serialu „Na Wspólnej”. Jej kariera trwała ponad pięć dekad, a publiczność zapamięta ją z wielu filmów oraz występów teatralnych.
Wiele lat gry w serialu „Na Wspólnej” uczyniło jej postać Marii Zięby bliską widzom, jednak w ostatnim czasie aktorka zniknęła z planu. Jej bohaterka w fabule została wysłana za granicę, co miało tłumaczyć jej nieobecność na ekranie, a decyzja scenarzystów była ściśle związana z jej stanem zdrowia. Dykiel musiała ograniczyć zaangażowanie właśnie ze względu na problemy zdrowotne.
Wyjazd serialowej Marii Zięby, postaci granej przez Bożenę Dykiel, jest wynikiem pomysłu scenarzystów na zbudowanie dramaturgii w serialu „Na Wspólnej”
Aktorka długo chorowała. Musiała zwolnić tempo
Problemy zdrowotne Bożeny Dykiel dotyczyły przede wszystkim serca. Już wcześniej aktorka publicznie przyznawała, że lekarze zalecali jej odpoczynek, ponieważ przez niemal 50 lat praktycznie nie zwalniała tempa, bagatelizując własne dolegliwości. W pewnym momencie straciła przytomność na planie serialu „Na Wspólnej”, a badania wykazały wadliwą zastawkę serca. Przyznawała, że ignorowała objawy, choć wiedziała o swojej wadzie serca i kontynuowała intensywną pracę.
Po omdleniu i badaniach w instytucie kardiologicznym specjaliści stwierdzili, że musi poddać się operacji, by dalej żyć. Lekarze wszczepili jej nową zastawkę, a aktorka po zabiegu zdecydowała się zwolnić tempo pracy. Mówiła też, że przez lata żyła „jak wariatka”, ignorując pierwsze symptomy, które początkowo tłumaczyła przemęczeniem lub przeziębieniem, zanim trafiła do lekarza.
Przez lata bagatelizowałam zdrowie. Wiedziałam, że mam wadę serca, ale dalej żyłam jak wariatka. Kręciliśmy w „Na Wspólnej” wątek, jak to Ziębowie przechodzili małżeński kryzys. Sceny były emocjonalne i trudne. Pracowałam cztery dni w tygodniu po 12 godzin. Mój mózg był niedotleniony, bo wadliwa zastawka raz mi się otwierała, raz nie. I któregoś dnia upadłam
Źródło: Radio ZET/Twój Styl