Mroczne kulisy wielkiego hitu lat 2000. "Codziennie ktoś trafiał do szpitala"
“300” to już filmowy klasyk, od którego premiery minęło prawie 20 lat. Jednak dopiero teraz wyszły na jaw dość mroczne kulisy jego produkcji. Gerard Butler, który wcielał się w postać króla Leonidasa, przyznał, że nagrywanie scen kosztowało aktorów nie tylko wysiłek, ale i zdrowie. Praktycznie codziennie ktoś miał wymagać opieki medycznej.
- 19 lat temu swoją premierę miał film “300”.
- Produkcja jest oparta na komiksie, jednak wielu historyków twierdzi, że jest zgodna z prawdziwymi wydarzeniami mającymi miejsce w 480 r. p.n.e.
- Aktor Gerard Butler wcielający się w główną rolę, przyznał, że plan zdjęciowy do “300” nie był najbezpieczniejszym miejscem.
Tajemnica filmu “300”
Dla jednych to filmowy klasyk, dzieło wykonane praktycznie w całości przez CGI, co w 2006 roku, roku premiery tej produkcji, robiło niemałe wrażenie. Inni z kolei traktują “300” jako kinowy kicz, który nie oddaje najlepiej komiksu Franka Millera, na podstawie którego powstał. Pewne jest jednak to, że produkcja mocno wpisała się w kulturę masową - widział ją już chyba każdy, a jeśli nie, to pewnie spotkał się z memami, które powstały na podstawie kadrów z filmu.
Choć tło produkcji stanowią efekty specjalne wygenerowane technologią blue boxu, to aktorzy i tak mieli na planie masę pracy. A że duża część filmu jest dość drastyczna, to nie brakowało scen niebezpiecznych. Po latach Gerard Butler, który grał Leonidasa, przywódcę Sparty, wyznał, że codziennie ktoś z planu trafiał do szpitala.
Quiz: Rozpoznaj film po 3 słowach. Na pewno zgarniesz więcej niż 50%
“Pamiętam, że każdego dnia ktoś trafiał do szpitala” - powiedział Butler w wywiadzie dla People. “Kręcisz walkę, odwracasz się, a tam jest facet, włócznia wbiła mu się w oko. Innym razem odwracasz się, a tam jest facet, który właśnie upadł i złamał kostkę. To było szalone” - dodał.
Czy “300” to film historyczny?
I tak, i nie. Film “300” powstał na podstawie komiksu Franka Millera, ale bitwa pod Termopilami, która miała miejsce w 480 r. p.n.e., wydarzyła się naprawdę. Twórcy produkcji korzystali z pomocy historyków, którzy pomagali im w doborze imion i ułożeniu scenariusza tak, by jak najlepiej oddawał realne wydarzenia. Reżyser filmu Zack Snyder w jednym z wywiadów wyznał, że 90% jego filmu jest zgodna z historią.
Nie brakuje jednak głosów krytyki ze strony specjalistów od starożytności. Ephraim Lytle, profesor hellenistyki na Uniwersytecie Toronto miał stwierdzić, że film jest wybiórczy i nie pokazuje społeczności Spartan, Persów i nie-spartańskich Greków, jakimi byli naprawdę, a tworzy stereotypowy, dość spłaszczony obraz.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/People