Mogła być wielką gwiazdą, ale zagrała u Barei. Ta rola przekreśliła jej karierę
Barbarze Burskiej w latach 70. wróżono wielką karierę. Kiedy po występach w „Chłopach” i „Daleko od szosy” otrzymała rolę w „Misiu” Stanisława Barei już chyba nikt nie miał wątpliwości, że stoi przed ogromną szansą. Postać Ireny Ochódzkiej, choć przyniosła jej sławę, paradoksalnie ściągnęła na nią zawodową „klątwę”.
- Barbara Burska grała w popularnych filmach i serialach PRL.
- Widzowie do dziś wspominają jej kreacje w „Daleko od szosy” i „Misiu”.
- Rola Ireny Ochódzkiej, choć przełomowa, okazała się dla aktorki przekleństwem.
Barbara Burska już podczas studiów nie mogła narzekać na brak propozycji zawodowych. Jeszcze zanim ukończyła warszawską PWST, zagrała niewielkie role w serialach „Stawka większa niż życie” i „Kolumbowie”. W latach 70. uznawana była zaś za jedną z najbardziej obiecujących polskich aktorek młodego pokolenia. Jej pozycję w branży potwierdziły kolejne angaże, w tym do produkcji, które cieszyły się ogromną popularnością. Burska zagrała m.in. Nastkę w „Chłopach” Jana Rybkowskiego, Irenkę w serialu „Dyrektorzy” i Zośkę w „Daleko od szosy”.
Quiz: Rozpoznaj film po 3 słowach. Na pewno zgarniesz więcej niż 50%
Rola w „Misiu” miała być dla niej przełomem
To właśnie na planie ostatniej z wymienionych produkcji aktorkę wypatrzył Stanisław Bareja. Reżyser kultowych komedii doszedł do wniosku, że serialowa Zośka idealnie pasuje do roli Ireny Ochódzkiej – żony głównego bohatera „Misia”. Burska z miejsca przyjęła tę propozycję. Bareja już wtedy uchodził za geniusza, a ona łaknęła roli, która pomogłaby jej jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła. Ochódzka wydawała się idealną postacią także pod względem warsztatowym. Aktorka wreszcie miała szansę zagrać czarny charakter – bohaterkę na równi charyzmatyczną, co przebiegłą.
Kiedy film trafił na ekrany, zgodnie z oczekiwaniami, stał się hitem. O aktorce zrobiło się niezwykle głośno, choć raczej nie o tego typu sławę jej chodziło. Widzowie wręcz nienawidzili Irenę, co niespodziewanie przełożyło się na dalsze losy samej aktorki. Burska przyznawała bez ogródek, że rola w „Misiu” w pewnym sensie pogrzebała jej karierę w świecie filmu i telewizji.
Postawiła na teatr
Choć po występie w hicie Barei, aktorka zagrała jeszcze m.in. w „Karierze Nikodema Dyzmy” i „07 zgłoś się”, zdecydowanie nie mogła już przebierać w propozycjach. Ciekawe projekty pojawiały się tak rzadko, że Burska z czasem niemal zupełnie poświęciła się teatrowi. Można ją było podziwiać w teatrach Ludowym, Narodowym, Na Woli i Kwadrat.
Po dłuższej przerwie wróciła także na ekrany. Młodsi widzowie mogą kojarzyć ją chociażby z „13 posterunku”, gdzie wcieliła się w inspektor Pieżchałę, czy „Plebanii” (inspektor Sokół). Po raz ostatni przed kamerą wystąpiła w 2018 roku w serialu TVP 2 – „Na sygnale”.
Źródło: Radio ZET/VIVA!/Plejada