Miały tylko 250 dolarów. Za to, co zrobiły, dostały Oscara

3 min. czytania
18.09.2025 20:40
Obserwuj nas na Google

Historia tego filmu sama zasługuje na scenariusz filmowy. Pokazuje ona, że nawet przy niskim budżecie można stworzyć produkcję, która zachwyci publikę, krytyków filmowych i zdobędzie Oscary. 250 dolarów na charakteryzację, to dopiero początek problemów, z jakimi musiała zmierzyć się ekipa filmowa.

Matthew McConaughey w filmie "Witaj w klubie"
fot. Kadr z filmu "Dallas Buyers Club"

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile kosztowało nagranie “Witaj w klubie”.
  • Jakie wyzwania stały przed produkcją. 
  • Historia Oscara za charakteryzację za 250 dolarów.

Oscarowy film z niskim budżetem. Historia o “Witaj w klubie” 

Hollywoodzkie filmy oscarowe z gwiazdorską obsadą kojarzą się z ogromnymi budżetami, jednak są rodzynki zrobione za grosze, to znaczy - za centy. I takim przykładem jest produkcja w reżyserii Jeana-Marca Vallée z 2013 roku, czyli “Witaj w klubie”. No dobra, może 5 milionów dolarów nie brzmi jak “grosze”, bo wielu mogłoby za takie pieniądze ułożyć życie na nowo sobie, swoim dzieciom i wnukom, jednak jak na amerykańskie standardy filmowe, to jest naprawdę niewiele.

Jak dobrze znasz oscarowe hity kinowe? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.

Quiz: Quiz. Cały świat zna te oscarowe hity z USA. Mistrz zdobędzie 15/15

1/15 Złodziej i chuligan udaje chorego umysłowo, by uniknąć więzienia. Podaj tytuł tego oscarowego filmu.

“Witaj w klubie” jest więc zaliczane do produkcji niezależnych i niskobudżetowych. Tak nisko, że na charakteryzację zostało przeznaczone zaledwie 250 dolarów, a była ona szalenie wymagająca. Dla przypomnienia - film opowiada o pacjentach cierpiących na AIDS, którzy odkrywają, że istnieje w Meksyku medykament łagodzący objawy ich choroby. Problem w tym w USA, gdzie działa się akcja, lek był niezatwierdzony, więc bohaterowie postanawiają szmuglować nim, by pomóc sobie i innym chorym. 

W główne postacie wcielili się Matthew McConaughey (zagrał Rona Woodroofa) oraz Jared Leto (zagrał Rayona). Panowie musieli wrzucić do roli wiele kilogramów (McConaughey 22 kg, a Leto 13 kg), by bardziej upodobnić się do osób chorych. Musieli też zostać ucharakteryzowani i nie chodziło tylko o cerę czy wysypkę typową dla osób, u których zdiagnozowano AIDS, ale również o wagę. Produkcja obejmowała też retrospektywy z czasów, w których bohaterowie byli zdrowi. 

 

Problem w tym, że ekipa musiała nagrać film w 23 dni, podczas których aktorzy nie zdążyliby znów przybrać na wadze lub najpierw zagrać sceny retrospekcyjne, a później w tak krótkim czasie schudnąć. 

Oscar za charakteryzację za 250 dolarów

W 2013 roku Robin Mathews, jedna z charakteryzatorek z “Witaj w klubie”, udzieliła wywiadu, w którym opowiedziała o kulisach pracy na planie tego filmu. 

Musieliśmy zmieniać ich wygląd od najbardziej chorego do najzdrowszego, nawet pięć razy dziennie - powiedziała Mathews. - Przez cały czas utrzymywali 20-kilogramową utratę wagi. Kiedy więc widzisz ich w filmie i wydają się być o 10 kilogramów ciężsi i zdrowsi dzięki lekom, to tylko zasługa makijażu - mówiła w wywiadzie udzielonym dla “Vanity Fair” Mathews.

Poza tym panie, bo oprócz Robin Mathews na planie pracowała również Adruitha Lee, używały wypełniaczy zębowych, by ukryć uwydatnione kości policzkowe aktorów, oraz farb i pudru. Zajrzały też do spiżarni, bo sytuacja finansowa była na tyle krucha, że należało sięgnąć do najgłębszych pokładów kreatywności. 

Jest jeden wygląd pacjentów z AIDS, u których pojawia się wysypka zwana łojotokowym zapaleniem skóry. Nie mogłam sobie pozwolić na zakup protez, nie miałam czasu na ich wykonanie, nie miałam żadnej pomocy, więc musiałam wymyślić, jak to zrobić. Ostatecznie użyłam kaszy kukurydzianej i mąki kukurydzianej, ponieważ były one niedrogie. W rzeczywistości musiałam pożyczyć je ze spiżarni mojej mamy, ponieważ nie mieliśmy nawet pieniędzy, aby je kupić - powiedziała Mathews w rozmowie z “Vanity Fair”.

Adruitha Lee i Robin Mathews w 2014 roku odebrały Oscara w kategorii charakteryzacji za swoją pracę na planie “Witaj w klubie”. Choć techniczne Oscary cieszą się mniejszym zainteresowaniem niż główne kategorie, ta historia zapisała się w kinematografii na lata i powraca jak bumerang. I słusznie. 

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Vanity Fair