Masz dość "Kevina samego w domu"? 5 zimowych filmów, które nie są o świętach
Zima kojarzy nam się z “Kevinem samym w domu”, świątecznymi komediami romantycznymi i familijnymi produkcjami, których co rok wychodzi cała masa. I całą masę mamy już ponadczasowych klasyków, więc jeśli masz już dość filmów w tym klimacie, nie ma co się temu dziwić. Przychodzimy więc z odsieczą. Sprawdź naszą listę pięciu ponadczasowych filmów, które najlepej ogląda się zimą.
Całe szczęście zimowe filmy to nie tylko świąteczne komedie romantyczne. Jeśli macie ochotę na coś w zupełnie innym klimacie, to jesteście w dobrym miejscu. Sprawdźcie listę pięciu dramatycznych lub bardziej mrocznych filmów, które najlepiej ogląda się w chłodne dni. To klasyki, które wypada znać lub od czasu do czasu sobie przypomnieć.
“Zakochany bez pamięci”
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych scen z tego filmu jest ta, w której bohaterowie leżą na stawie skutej lodem rzece w puchowych kurtkach, by oglądać gwiazdy. Akcja filmu toczy się w znakomitej większości w okresie jesienno-zimowym, więc aktualna pogoda za oknem sprzyja przyswajaniu tej produkcji.
Film w reżyserii Michelz Gondry’ego ze scenariuszem Charlie’ego Kaufmana swoją premierę miał w 2004 roku, a w 2005 został nagrodzony Oscarem za najlepszy scenariusz oryginalny. O czym jest ta produkcja? Gdy załamany rozstaniem Joel (Jim Carrey) dowiaduje się, że Clementine (Kate Winslet) skorzystała z nowoczesnej technologii i usunęła wszystkie wspomnienia z nim związane, sam decyduje się na tego typu “zabieg”. Poddaje się uśpieniu i następnego ranka ma wstać jak nowy - bez bólu po rozstaniu, bez świadomości, że Clemetine kiedykolwiek istniała. Podczas “zabiegu” występują jednak pewne komplikacje. Podświadomość chyba nie do końca chce, by Joel zapominał o Clementine i los również nie daje za wygraną i decyduje się ponownie ich połączyć.
“Fargo”
Ethan i Joel Coen zrobili widzom tym filmem małego psikusa. Przed seansem zostali poinformowani, że to produkcja, która powstała na faktach i przez lata wielu myślało, że to naprawdę opowieść o prawdziwej historii. Nic bardziej mylnego - to fikcja “podpompowana” przez sprytny chwyt marketingowy. Czy to ładne zachowanie? Każdy może ocenić to sam, ważne, że film jest ładny i ciekawy.
“Fargo” opowiada o Jerry’m (William H. Macy), który popada w kłopoty finansowe. Teść mężczyzny jest majętny, ale nie pała do niego sympatią, więc Jerry, zamiast prosić go o pomoc, wpada na inny plan. Postanawia wynająć gangsterów, którzy mają uprowadzić jego żonę, nie robiąc jej przy tym krzywdy. Teść ma zostać poproszony o zapłacenie okupu, co w założeniach Jerry’ego miałoby dojść do skutku, bo przecież ten kocha swoją córkę. Okup trafi do zadłużonego kombinatora Jerry’ego, on spłaci należności, a żona wróci do domu może lekko wystraszona, ale cała i zdrowa. Jak się domyślacie, plan sypie się już na samym początku.
“Morderstwo w Orient Expressie”
Mówiąc o zimowych klasykach filmowych nie można nie wspomnieć o ekranizacji jednej z najbardziej znanych powieści Agathy Christie - “Morderstwo w Orient Expressie”. Dla tych, którzy cenią klasykę, spodoba się produkcja z 1974 roku w reżyserii Sidneya Lumeta, za którą Ingrid Bergman została nagrodzona Oscarem (w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa), a ci, którzy wolą nowoczesność i efekty specjalne, mogą sprawdzić ekranizację z 2017 roku w reżyserii Kennetha Branagha.
O czym jest książka i filmy? Detektyw Hercules Poirot podczas podróży luksusowym pociągiem dowiaduje się o tym, że został zamordowany wpływowy biznesmen. Postanawia dowiedzieć się, kto jest sprawcą zbrodni.
“Oczy szeroko zamknięte”
Alice Harford (Nicole Kidman) i William Harford (Tom Cruise) są małżeństwem, któremu bardzo dobrze się wiedzie. On jest lekarzem, z którego usług korzystają ważni i bogaci ludzie, ona prowadzi galerię. Mają masę znajomych i należą do tak zwanej śmietanki towarzyskiej. Pewnego dnia William dowiaduje się od żony, że nie zawsze była mu wierna. Oszołomiony tą wiadomością rusza na długi, nocny spacer, podczas którego sam ma wiele okazji do zdrad.
“Oczy szeroko zamknięte” to film w reżyserii Stanleya Kubricka z 1999 roku. I jak już wiadomo, gdy pada nazwisko Kubrick, na pewno nie będzie standardowo i tak jest też i w tym przypadku. To jeden z tych filmów, które trzeba obejrzeć przynajmniej raz w życiu.
“Biały ren”
Na koniec coś dla tych, którzy lubią coś zdecydowanie mroczniejszego. Mowa o kultowym finlandzkim horrorze z 1952 roku, którego akcja dzieje się wśród śniegu i reniferów. Jest to opowieść o kobiecie, która potrafi zmieniać się w białego renifera, by zwracać uwagę silnych, młodych i sprawnych mężczyzn. Jej mąż, myśliwy, postanawia stanąć jej na drodze. Brzmi śmiesznie? Zobaczymy, kto będzie się śmiał po seansie.
Źródło: Radio ZET