Maciej Musiał zachwycił w Wenecji. Aktorzy nie kryli wzruszenia

3 min. czytania
10.09.2026 11:08
Obserwuj nas na Google

Sześć minut owacji na stojąco, łzy wzruszenia i film inspirowany jednym z najważniejszych dzieł polskiego kina. "Możliwa miłość” Lee Chang-donga okazała się jednym z wydarzeń tegorocznego festiwalu w Wenecji. W międzynarodowy projekt mocno zaangażował się Maciej Musiał, który podjął ogromne ryzyko, by tchnąć nowe życie w dziedzictwo Krzysztofa Kieślowskiego. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania.

Mężczyzna w garniturze na tle z napisami „Historie Równoległe”, wygląda na wydarzeniu.
fot. VIPHOTO/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto stoi za filmem "Możliwa miłość". 
  • Jak na film zareagowali widzowie obecni na festiwalu w Wenecji. 
  • O czym opowiada produkcja. 
  • Kiedy produkcja trafi do szerszego grona odbiorców.
Nie przegap

Jak na projekt Macieja Musiała zareagowała widownia festiwalu w Wenecji?

Maciej Musiał może mówić o dużym sukcesie swojego ambitnego projektu. "Możliwa miłość”, czyli film Lee Chang-donga inspirowany "Dekalogiem” Krzysztofa Kieślowskiego, została pokazana w konkursie głównym festiwalu w Wenecji i spotkała się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem. Po seansie publiczność przez sześć minut oklaskiwała twórców na stojąco, a emocje udzieliły się również obsadzie. Polski aktor i producent wykonawczy nie krył wzruszenia.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o oscarowe produkcje. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Najlepsze oscarowe filmy - kto je nakręcił? Ten quiz jest łatwy, ale nie zdobędziesz 100%

Screen IMDb
1/15 Kto wyreżyserował "Titanic", zdobywcę 11 Oscarów?

To właśnie Maciej Musiał stoi za pomysłem stworzenia współczesnego, międzynarodowego projektu nawiązującego do słynnego cyklu Kieślowskiego. Aktor miał przeznaczyć na zakup praw do "Dekalogu” wszystkie swoje oszczędności, a następnie zaprosić do współpracy twórców z różnych części świata. Jedną z odsłon przedsięwzięcia powierzono Lee Chang-dongowi, uznanemu południowokoreańskiemu reżyserowi, dla którego"„Możliwa miłość” jest pierwszym pełnometrażowym filmem od ośmiu lat.

Redakcja poleca

Które przykazanie stało się inspiracją dla "Możliwej miłości"?

Historia przedstawiona w filmie wyrasta z dziesiątego przykazania: "Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego”. Reżyser zestawia ze sobą dwie małżeńskie pary, które pochodzą z zupełnie różnych światów. Jedną tworzą zwolniony z pracy robotnik i jego żona, drugą - zamożni małżonkowie zajmujący się realizacją dokumentu poświęconego problemom osób znajdujących się w trudniejszej sytuacji materialnej. Losy obu par zaczynają się ze sobą splatać, a film stawia pytania o klasę społeczną, relacje, zazdrość i bliskość.

Sam tytuł również ma być przewrotnym komentarzem do historii miłosnych znanych z kina. Lee Chang-dong zauważył, że twórcy zdecydowanie częściej opowiadają o uczuciach skazanych na niepowodzenie niż o relacjach, które mogą naprawdę się spełnić. Tym razem chciał więc zastanowić się nad tym, czym właściwie jest miłość, która okazuje się możliwa.

Wenecka premiera przyniosła twórcom wyjątkowo gorące przyjęcie. Sześciominutowa owacja na stojąco była dla ekipy szczególnie emocjonalnym momentem. Lee Chang-dong mówił przy okazji, że realizacja filmu wymagała od niego długich przygotowań i namysłu: "Zanim zacznę pracę, muszę być pewien, co dany film oznacza dla mnie, dla widza i dla samego kina. Dlatego stworzenie 'Możliwej miłości' zajęło tyle czasu" - podsumował reżyser.

Na tym sukces "Możliwej miłości” się nie kończy. Film został wybrany jako koreański kandydat do Oscara, a za jego dystrybucję odpowiada Netflix. Produkcja ma trafić do widzów 6 listopada, wcześniej - pod koniec października - będzie można zobaczyć ją w amerykańskich kinach.

Oglądaj

Jak na "Możliwą miłość" zareagowali krytycy?

Zagraniczni krytycy również bardzo dobrze przyjęli najnowsze dzieło Lee Chang-donga. "The Guardian" określił je jako "mądre i pięknie zagrane dzieło", natomiast magazyn "Time" opisał film jako "delikatnym dramatem o miłości i tęsknocie w niespokojnych czasach". Z kolei "Variety" zwróciło uwagę na "pięknie dojrzały, po cichu potężny dramat o relacjach". Pochwały dotyczą również aktorów. Krytycy podkreślają, że obsada dobrze oddała intencje koreańskiego reżysera i przekonująco sportretowała skomplikowane relacje między bohaterami. International Cinephile Society poszło jeszcze dalej, określając film mianem "absolutnym hitem, który udowadnia, że miłość ma siłę budowania mostów i przynoszenia wolności".

"Możliwa miłość” jest drugą odsłoną międzynarodowego projektu Musiała. Wcześniej w ramach tego samego przedsięwzięcia powstały "Historie równoległe” Asghara Farhadiego, które miały premierę w Cannes. Tym razem reakcje na film Lee Chang-donga są znacznie bardziej entuzjastyczne, a produkcja szybko stała się jednym z najgłośniejszych tytułów tegorocznej edycji festiwalu w Wenecji.

W centrum opowieści nie znajduje się jednak samo odwołanie do Kieślowskiego. Film skupia się przede wszystkim na dwóch rodzinach i ich problemach - różnicach klasowych, utracie pracy, depresji, zazdrości oraz próbach utrzymania bliskości mimo trudnych okoliczności. Dziesiąte przykazanie staje się punktem wyjścia do znacznie szerszej opowieści o tym, czego pragniemy, czego zazdrościmy innym i jak nasze wybory wpływają na najbliższych.

Źródło: Radio ZET/Film WP