Poznajcie aktorkę, która nie istnieje. AI może pozbawić pracy Scarlett Johansson
Od jakiegoś czasu media rozpisują się na temat nowego nazwiska, które pojawiło się w branży aktorskiej - Tilly Norwood. To piękna, młoda dziewczyna, która doskonale wpisuje się w obecne kanony urody. Mieszka w Londynie i marzy o karierze aktorskiej. Czym wyróżnia się na tle tysięcy innych, równie pięknych dziewczyn, które tak samo jak ona marzą o zostaniu aktorką? A no tym, że jest wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Co na to środowisko filmowe?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wiemy o Tilly Norwood?
- Kto za nią stoi?
- Co na to wszystko Hollywood?
Kim jest Tilly Norwood?
Z jej Instagrama możemy dowiedzieć się, że mieszka w Londynie, uwielbia kawiarnie i mrożoną kawę, ma słabość do zakupów, nie może zebrać się do napisania eseju i nie zawsze ma perfekcyjny porządek w swoim pokoju. Sprawia wrażenie dziewczyny, z którą wiele innych może się identyfikować - żartobliwie podchodzi do kwestii odkładania swoich obowiązków na później, wydawania zbyt dużych kwot na ubrania. Na pierwszy rzut oka, to sympatyczna dziewczyna budząca sympatię, ale po przyjrzeniu się jej bliżej, wielu czuje przerażenie. I nie ma w tym nic dziwnego, bo gdyby przeoczyć kilka niuansów czy opis profilu, można uwierzyć w to, że Tilly naprawdę istnieje.
Jak dobrze znasz aktorów? Połącz twarze z nazwiskami. Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.
Quiz: Aktorzy, których znasz z twarzy, ale nie znasz ich nazwiska. Czapki z głów za 100%
Tilly Norwood to wytwór sztucznej inteligencji, za którym stoi firma AI Xicoia założona przez Elinę Van der Velden. Aktorka na Festiwalu Filmowym w Zurychu oznajmiła, że jej firma ma ambicję, by stworzona przez sztuczną inteligencję Tilly była następczynią Scarlett Johansson albo Natalie Portman. Aktorką AI mają interesować się już nawet agencje, a Velden zapowiada, że za kilka miesięcy ogłosi, która zdecydowała się “zatrudnić” Norwood. Ba, to ma być pierwszy z wielu takich tworów.
Branża filmowa o aktorach sztucznej inteligencji
Jak sami możecie zauważyć, wszystko to brzmi dość abstrakcyjnie. Wokół Tilly Norwood zbudowano narrację, która budzi do niej sympatię, a to sprawia wrażenie urzeczywistnienia postaci. Nie zmienia to faktu, że ona nie istnieje. Mimo to znalazł się chętny do “zatrudnia” Tilly, bo “wystąpiła” już w jednej reklamie. Agentów chcących z nią współpracować również ma rzekomo nie brakować.
Jednak grupa sceptyków tego pomysłu jest zdecydowanie większa. Prawdziwi twórcy filmowi, ci z krwi i kości, a nie ze zlepków pikseli, nie kryją swojego zażenowania i rozgoryczenia. Melissa Barrera napisała na swoich mediach społecznościowych: “Mam nadzieję, że wszyscy aktorzy reprezentowani przez agenta, który to zrobi, zerwą z nim kontrakty”.
A co z setkami żyjących młodych kobiet, których twarze zostały połączone, aby stworzyć jej wizerunek? Nie można było zatrudnić żadnej z nich? - cytuje słowa Mary Wilson “Variety”.
Zamieszanie doprowadziło do tego, że na profilu aktorki AI pojawiło się oświadczenie od Eliny Van der Velden. Kobieta podkreśla, że nie traktuje Tilly jako zagrożenia dla branży:
“Nie postrzegam sztucznej inteligencji jako substytutu ludzi, ale jako nowe narzędzie, nowy pędzel. Tak jak animacja, lalkarstwo czy grafika komputerowa otworzyły nowe możliwości, nie odbierając nic aktorom występującym na żywo, tak sztuczna inteligencja oferuje kolejny sposób wyobrażania sobie i tworzenia historii. Sama jestem aktorką i nic - a już na pewno nie postać stworzona przez sztuczną inteligencję - nie może odebrać mi rzemiosła ani radości z występów na scenie” - czytamy na Instagramie.
Źródło: Radio ZET/Variety/Instagram