`

“Lalka” od TVP pod znakiem zapytania. W tle konkurencja Netflixa

2 min. czytania
09.07.2025 13:34
Obserwuj nas na Google

Od kilku miesięcy polska branża filmowa żyje ekranizacją najsłynniejszej powieści Bolesława Prusa, czyli “Lalki”. Za produkcją miała stać TVP, jednak przed chwilą media obiegła wieść o tym, że stacja może wycofać się z projektu. W tle pojawia się powstająca równolegle “Lalka” od Netflixa. Czy film i serial z Dorocińskim i Urzędowską w rolach głównych w ogóle powstanie?

Marcin Dorociński i Kamila Urzędowska
fot. Pawel Wodzynski/East News + Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto produkuje dwie ekranizacje "Lalki" Bolesława Prusa.
  • Jakie formaty są w planach. 
  • Czy film z Marcinem Dorocińskim i Kamilem Urzędowską w ogóle powstanie.

Dwie ekranizacje “Lalki” w jednym momencie

Kilka dni temu media obiegła wieść o tym, że Netflix realizuje ekranizację “Lalki” z Sandrą Drzymalską i Tomaszem Schuchardtem w rolach głównych. Nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie fakt, że od jakiegoś czasu wiadomo, że właśnie powstaje jeszcze jedna “Lalka”, a dokładnie film i serial, za które miała odpowiadać między innymi TVP. Tu główne role przypadły Marcinowi Dorocińskiemu i Kamili Urzędowskiej. 

Niespodziewanie na łamach Pudelka pojawiła się informacja o tym, że produkcja Telewizji Polskiej stanęła pod znakiem zapytania. 

 

Nie będzie “Lalki” od TVP?

Telewizja Polska miała stawiać na serial, dokładnie tak samo, jak postanowił zrobić Netflix. Radosław Drabik wyjaśnił, że:

We wrześniu 2024 roku chęć dołączenia do projektu GigantFilms wyraziła TVP. Odbyły się spotkania, podczas których uznaliśmy, że współpraca będzie wspaniała, ale TVP uwarunkowała ją rozszerzeniem projektu o serial. Przez kolejne miesiące powstawał więc scenariusz także serialu. Późną wiosną TVP wycofała się jednak z serialu, argumentując decyzję powstawaniem produkcji Netfliksa. Finalnie powróciłem do skracania scenariusza do 2,5h kinowej superprodukcji, którą chciałem realizować od początku - powiedział Radosław Drabik w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

W rozmowie z Pudelkiem producent miał doprecyzować, że powstanie filmu nie jest zagrożone, a wątpliwości mają dotyczyć produkcji serialowej, na której zależało TVP. "Film jest bezpieczny. Zdjęcia startują za dwa tygodnie. Obecność Telewizji Polskiej nie jest warunkiem powstania filmu. Film produkuje GigantFilms" - przekazał Drabik tabloidowi. Wychodzi więc na to, że jednak nie będziemy mieli dwóch serialowych "Lalek", a serial od Netflixa i film od GigantFilms. 

Redakcja RadiaZET.pl poprosiła TVP o komentarz. Gdy ten się tylko pojawi, zaktualizujemy artykuł.

Źródło: RadioZET/Pudelek/Gazeta Wyborcza