Jest w połowie Polakiem i Węgrem. „Polskiego” Oscara już ma, „węgierski” coraz bliżej
Choć mówią, że jest amerykańskim aktorem, to jego korzenie są polskie i węgierskie. I tak się składa, że polski film przyniósł mu już Oscara, a teraz ma wielkie szanse na statuetkę dzięki węgierskiej produkcji. Adrien Brody musi jednak stawić czoła pewnym kontrowersjom związanym z językiem ojczystym jego matki. Czy zdyskwalifikują go one w wyścigu po kolejnego Oscara mimo wybitnie zagranej roli?
- Adrien Brody ma korzenie polskie i węgierskie, jednak urodził się i wychował w USA.
- Polski film przyniósł mu Oscara - był najmłodszym aktorem, który zdobył statuetkę w kategorii “Najlepszy Aktor”.
- Brody znów ma szansę na Oscara, jednak mierzy się z niemałymi kontrowersjami z nim związanymi.
Adrien Brody ma polskie korzenie
Urodził się w Nowym Jorku, a dokładnie w Queens. Tam też się wychowywał i edukował. Ojciec Brody’ego jest Żydem polskiego pochodzenia, a matka Węgierką. Aktor przyznał, że “wychował się bez silnego związku z judaizmem czy chrześcijaństwem”, ale w obu rolach jego życia, jego pochodzenie nie było bez znaczenia.
Quiz: Quiz. Szybki test z amerykańskich filmów. Te klasyki mogliście widzieć na kasetach
Bo to właśnie Adrien Brody wcielił się w rolę Władysława Szpilmana w filmie Romana Polańskiego “Pianista”. Produkcja opowiada o słynnym polskim pianiście żydowskiego pochodzenia, który żyje w warszawskim getcie. Muzyk wiedział, że czeka go wywózka do obozu koncentracyjnego, dlatego zaplanował ucieczkę. Brody na ekranie wypadł świetnie. Rola Szpilmana przyniosła mu pierwszego Oscara w kategorii “Najlepszy aktor pierwszoplanowy”. Miał wtedy 29 lat, co czyniło go wówczas najmłodszym laureatem statuetki w tej kategorii.
Adrien Brody, “Brutalista” i kontrowersje wokół AI
Tak, jak Brody wrócił do korzeni w filmie “Pianista”, tak samo, ponad 20 lat później, wrócił do korzeni w filmie “The Brutalist”. Tym razem jednak nawiązał do pochodzenia matki, a dokładnie do Węgier, bo Brody wcielił się w węgiersko-żydowskiego architekta ocalałego z Holokaustu. W 1947 roku emigruje do Stanów Zjednoczonych, aby odbudować swoje życie i odnaleźć swoją żonę.
Choć produkcja w reżyserii Brady’ego Corbeta trwa ponad trzy godziny, do kin schodzą się tłumy. Spokojnie - podczas seansu przewidziana jest przerwa. Film przyniósł Brody’emu kolejną nominację do Oscara w kategorii “Najlepszy aktor pierwszoplanowy”. Ma ogromne szanse na statuetkę, ponieważ w “The Brutalist” zagrał świetnie, a film był bardzo wymagający, jednak wielu widzi tu pewien problem.
Chodzi o sztuczną inteligencję, która miała pomóc w powstawaniu filmu. Adrien Brody nie potrafi mówić po węgiersku tak dobrze, by wypaść jak rodacy ze strony matki. Okazało się, że w wielu momentach montażyści posłużyli się sztuczną inteligencją, by “załatać” sceny, w których Brody nie dał rady wypowiedzieć się po węgiersku tak, jak zrobiłby to prawdziwy Węgier. W sieci pojawiły się głosy, że w takim wypadku aktor nie zasługuje na statuetkę.
Źródło: RadioZET/Filmweb