`

Jedna z najdroższych scen w historii. Nie uwierzycie, za co zapłacili milion dolarów

3 min. czytania
11.08.2025 15:45
Obserwuj nas na Google

Niech was nie zmyli Tom Cruise, bo cena tej sceny nie wynika ani z lotów helikopterami, kaskaderskich akrobacji, wybuchów czy efektów specjalnych. Wbrew pozorom najdroższa była tutaj cisza. Poznajcie historię szalenie kosztownej sceny, która przeszła do historii kina. 

Tom Cruise w "Vanilla Sky"
fot. Kadr z filmu "Vanilla Sky", reż. Cameron Crowe, 2001 r.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jakim filmie 30 sekund bez efektów specjalnych było tak szalenie drogie.
  • O jakiej cenie mowa. 
  • Co kosztowało najwięcej w tej scenie.

Jedna z najdroższych scen w historii kina

Dziś pewnie dałoby się nagrać taką scenę przy pomocy nowinek technologicznych i efektów specjalnych, jednak w 2000 roku, gdy nagrywano ten film, możliwości komputerowe były znacznie bardziej ograniczone niż dzisiaj. A reżyserowi bardzo zależało, by jego film otwierał się właśnie w ten sposób. Mowa o pierwszej scenie w “Vanilla Sky” w reżyserii Camerona Crowe. 

Jak dobrze znasz największe amerykańskie hity kinowe? Na te pytania odpowiedź zna chyba każdy. Dalsza część artykuły pod quizem.

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

W sekwencji otwierającej produkcję widzimy Toma Cruise samego na Times Squere - jednej z najbardziej ruchliwych ulic na świecie, która znajduje się w Nowym Jorku. To kultowe turystyczne miejsce, które nigdy nie śpi i którego nie da się “złapać” całkowicie pustego niezależnie od pory dnia i nocy. Crowe jednak miał wizję. Wiedział, że nic tak nie podkreśli samotności i zagubienia głównego bohatera, jak jego skonsternowanie spowodowane znalezieniem się samu na najbardziej ruchliwej ulicy świata. 

“Pusty Times Square” to oksymoron, zjawisko, które nie istnieje. Jak więc nagrać tę scenę? W 2000 roku jedynym rozwiązaniem było zamknięcie ulicy, ale to zdecydowanie trudniejsze przedsięwzięcie, niż wam się wydaje.

Zamknęliśmy 20 przecznic! Żadnych samochodów, przechodniów i transportu publicznego. Nigdy nie było takiego przedsięwzięcia na Times Square. Chciałem to ujęcie na początku filmu, miał to być koszmar człowieka, który jest niesamowicie samotny - cytuje słowa Camerona Crowe portal The Playlist. 

Zamknięcie Times Square: największe filmowe przedsięwzięcie 

Zamknięcie najbardziej ruchliwej ulicy na świecie wymagało logistyki, zaangażowania setek osób, w tym służb mundurowych oraz przede wszystkim zgody władz miasta. To wszystko kosztowało produkcję milion dolarów. Producentka Paula Wagner i Tom Cruise mieli osobiście prowadzić rozmowy z przedstawicielami władz Nowego Jorku na ten temat, by wynegocjować w końcu 4 godziny “i ani minuty dłużej” we wczesnych godzinach porannych na nakręcenie tej krótkiej sceny. 

I 4 godziny na trwający kilka sekund kadr wydaje się całkiem niezłym czasem, jednak przygotowanie wszystkiego też wymagało chwili. 

Zaczęliśmy kręcić scenę w momencie pojawienia się pierwszych promieni słońca. Na sam koniec przyglądający się temu tłum głośno nas dopingował. To było coś fantastycznego. Myślę, że byłoby to wykonalne nawet w godzinach szczytu na Times Square. Ale mogę sobie dzięki temu powiedzieć: “Pamiętam, kiedy sprawiliśmy, że to miejsce opustoszało” - opowiadał Crowe. 

Czy było warto? Z racji tego, że samo zamknięcie Times Square (nie licząc pozostałych kosztów związanych z produkcją oraz gażami) kosztowało milion dolarów, scena przeszła do historii jako jedna z tych najdroższych w historii kina. Po skoku technologicznym na przestrzeni lat powstało wiele zdecydowanie droższych sekwencji, jednak tu mówimy o takiej bez wybuchów, efektów specjalnych, CGI czy nawet bez statystów. Tylko Tom Cruise i pusty, spokojny Times Square. 

Oglądaj

Źródło: RadioZET/The Playlist/Wikipedia