Jak powstała “Operacja Maldoror”? Fabrice du Welz o kulisach pracy nad filmem
W piątek 28 marca do kin chodzi film “Operacja Maldoror” i to jedna z najciekawszych premier w polskich kinach tej wiosny. O produkcji porozmawiałam z jego twórcą, reżyserem Fabrice’em du Welzem. Czego się dowiedziałam? Że w sieci jest trochę niedopowiedzeń na temat “Operacji Maldoror”.
“Operacja Maldoror” - najgorętsza premiera miesiąca
Temat “Operacji Maldoror” jest ze mną od kilku tygodni. Obserwowałam, co pojawia się w sieci na temat tego filmu i odniosłam wrażenie, że jego premiera została mocno przyćmiona takimi tytułami jak “Bogini Partnenope” czy “Queer”.I nie ma co się dziwić - Sorrentino i Guadagnino przyzwyczaili nas do wielkich premier. A tu proszę bardzo, Fabrice du Welz bije na głowę oba te tytuły, choć jeszcze do niedawna o “Operacji Maldoror” mówiono stosunkowo niewiele. Na szczęście zaczyna się robić coraz głośniej i słusznie, bo ta produkcja zdecydowanie na to zasługuje.
Jeśli jesteście ciekawi, skąd te zachwyty i dlaczego warto zwrócić uwagę na tę produkcję, polecam przeczytać recenzję, którą napisałam dla RadiaZET.pl: To najlepszy film tego miesiąca. Nic lepszego w kinie nie zobaczycie.
Kim jest Fabrice du Welz?
Miałam też szczęście zamienić kilka słów z twórcą tego zamieszania, czyli z Fabrice’em du Welzem. Zanim jednak powiem, czego się od niego dowiedziałam, najpierw kilka słów o samym reżyserze. Du Welz zyskał międzynarodowe uznanie dzięki debiutanckiemu filmowi „Kalwaria” (2004). To brutalny thriller, który porównywano do twórczości Gaspara Noégo (“Wkraczając w pustkę”, “Vortex”) i Nicolasa Windinga Refna (“Drive”, “Bronson”). Kolejnymi głośnymi tytułami w jego karierze były “Vinyan” (2008), “Alleluja” (2014), “Adoracja” (2019), “Inexorable” (2021), a teraz mamy “Operację Maldoror” (2024), która wchodzi na podium najlepszych filmów du Welza.
Jakie filmy w ogóle robi Fabrice du Welz? Sięga po hipnotyczne ujęcia, podkręcane przez klimatyczną muzykę i emocjonalną brutalność. Wnika w zapomniane zakamarki ludzkiej psychiki, budując przy tym stopniowo niepokojący psychicznie nastrój. Du Welz podaje widzowi grozę stopniowo, łyżeczka po łyżeczce, aż nagle, nie wiedząc kiedy, robisz się pełny. Jeśli szukacie dobrego thrillera psychologicznego czy filmu grozy, sięgnijcie po któryś z wymienionych wyżej tytułów od Belga.
Filmy Fabrice’a du Welza to produkcje, które prowokują do dyskusji, a "Operacja Maldoror" szczególnie. To film, z którym może utożsamić się wiele narodów, bo porusza temat nieudolności służb, podejrzeń o ich skorumpowanie i powiązania z różnymi nielegalnymi grupami. "Operacja Maldoror” była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami w Belgii z lat 90., kiedy to w kraju grasował pedofil morderca, a służby nie potrafiły go złapać. I niestety, ale wiele krajów ma na koncie podobne doświadczenia.
Fabrice du Welz o kulisach "Operacji Maldoror"
O produkcji w sieci przeczytać można wiele i kilka z tych informacji zweryfikowałam u samego źródła, czyli u Fabrice’a du Welza. Pierwsza z nich to to, że "Operacja Maldoror”, to film, który powstał 15 lat. Oparty jest na prawdziwej tragedii, stąd tyle czasu zajęło jego powstawanie. Co na to reżyser?
“Nie, nie, nie, nie. Myślałem o tym projekcie od dawna, to bardzo głośna sprawa w Belgii. Nikt nie chciał się jej dotknąć. Byłem bardzo młody, kiedy o tym myślałem. 15, 20 lat temu, coś takiego. Więc oczywiście, byłem dość młody i nikt mi nie ufał i nikt nie myślał, że będę w stanie się tym zająć. To budowało się z czasem, wymagało wiele skupienia, badań i wiele, wyborów” - wyjaśnił Fabrice du Welz.
Inna sprawa to to, ile w “Operacji Maldaror” jest prawdy. Czy widz po seansie będzie znał belgijski dramat z lat 90. z mordercą Marcem Dutroux na czele?
“To przede wszystkim film. Gotuję go z wielu różnych elementów, z tymi prawdziwymi i fałszywymi. Moją rolą jest próba nakręcenia jak najlepszego filmu. Nie jestem prawnikiem, nie jestem sędzią, więc nie muszę być przywiązany do rzeczywistości. Jest wiele różnych rzeczy, początek filmu jest całkowicie wymyślony oczywiście, ponieważ nie ma Chartiera, nie ma Jeannne, nie ma sycylijskiej rodziny, ale to są ludzie, których można spotkać w Charleroi w południowej Belgii. Poza tym złoczyńcy są oparci na prawdziwych postaciach i wiele sytuacji, przedstawionych w filmie, jest opartych na prawdziwych zdarzeniach. Ale ja bawię się różnymi aspektami tej rzeczywistości. Wie pani, co to jest rzeczywistość? Co to jest prawda? Ja nie wiem. Więc staram się zrobić coś dość oderwanego od rzeczywistości i przejść przez rodzaj katharsis dla ludzi, aby trochę uleczyli się z tej historii. Gdybym chciał nakręcić bardzo realistyczną historię, nakręciłbym dokument, ale tak nie jest” - powiedział mi Fabrice du Welz.
“Zrobiliśmy, zbudowaliśmy, napisaliśmy i zmontowaliśmy tę historię tak, aby była zrozumiała dla belgijskiej publiczności, ale także dla japońskiej, koreańskiej czy polskiej. Nie trzeba mieć wszystkich narzędzi i wszystkich elementów, aby zrozumieć, co dokładnie wydarzyło się w Belgii w 95 roku. Jeśli komuś podoba się film, później może oczywiście zrobić research, ale myślę, że film jest bardzo, bardzo prosty w odbiorze, można płynąć, można śledzić film, to wszystko. To nie jest film intelektualny, można go oglądać, nie trzeba być przygotowanym” - dodał reżyser.
“Operacja Maldoror” porównywana jest do “Siedem” (1995) Davida Finchera. Zapytałam Fabrice’a du Welza, czy Fincher miał wpływ na jego twórczość i jakimi innymi twórcami się inspiruje.
“Cóż, myślę, że David Fincher jest oczywiście wpływem. Uwielbiam tego filmowca, odkąd byłem dzieckiem. Miałem 20 lat kiedy "Siedem" miało premierę. Film wywarł na mnie bardzo duży wpływ. Ale teraz bardziej jestem za "Zodiakiem" w pewnym sensie, też jest oparty na śledztwie, ale w inny sposób” - usłyszałam.
Fabrice du Welz wspomniał też o fascynacji polskim kinem: “Uwielbiam polskie kino. Oczywiście to z lat 70. i 80. Byłem, byłem pod wielkim wrażeniem Żuławskiego, wczesnego Polańskiego. Żuławski jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ widziałem praktycznie wszystkie jego filmy. Myślę, że w jego filmach jest pewnego rodzaju histeria, pewnego rodzaju szaleństwo i liryzm. Są bardzo polityczne, to szaleństwo, nikt już takich filmów nie robi. To inna epoka, to inna planeta. I oczywiście lubię też wczesnego Polańskiego, Wajdę” - powiedział reżyser.
"Operacja Maldoror" to film wart sprawdzenia i choć trwa ponad dwie godziny, praktycznie w ogóle się tego nie odczuwa. Jeśli zastanawiacie się, czy warto kupić bilet w kinie akurat na tę produkcję, to z całą odpowiedzialnością mówię, że warto.
Źródło: RadioZET.pl