`

Widziałam już “Fantastyczna 4: Nowy początek”. Jest tak, jak się spodziewałam

3 min. czytania
24.07.2025 12:01
Obserwuj nas na Google

Już w piątek 25 lipca na ekranach polskich kin zadebiutuje “Fantastyczna 4: Nowy początek”. Widziałam ten film przedpremierowo i mam dla was kilka słów, które możecie przeczytać przed seansem. Oczywiście - bez spojlerów. 

Pedro Pascal w filmie "Fantastyczna 4: Nowy początek”
fot. Materiały prasowe dystrybutora Walt Disney Studios Motion Pictures Poland

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym jest “Fantastyczna 4: Nowy początek”.
  • Kto gra główne role w filmie. 
  • Recenzja “Fantastyczna 4: Nowy początek” bez spojlerów.

O czym jest film “Fantastyczna 4: Nowy początek”?

“Fantastyczna 4” z 2015 roku odniosła ogromną porażkę, więc nic dziwnego, że zdecydowano się dać kultowym bohaterom “nowy początek”. Najpierw jednak krótkie tło historyczne - od Fantastycznej 4, zwanej inaczej Pierwszą Rodziną Marvela, zaczęło się całe uniwersum MCU. Dopiero po komiksie o nietypowej rodzinie z supermocami, wydanym w latach 60. XX wieku, przyszli bohaterowie tacy jak Spider-Man, Hulk, czy Iron Man. Jest to więc ważna dla Marvela i jego fanów ekipa, od której zaczęła się cała historia, dlatego oczekiwania wobec nowego filmu o “Fantastycznych” były niemałe. Dziś jednak nie o ty i więcej o tle serii przeczytacie tutaj: Marvel może pójść na rekord. Nowy film ma szansę zostać żyłą złota.

Bohaterami filmu są Reed Richards/Pan Fantastyczny (Pedro Pascal), Sue Storm/Kobieta Niewidzialna (Vanessa Kirby), Johnny Storm/Ludzka Pochodnia  (Joseph Quinn) oraz Ben Grimm/Stwór (Ebon Moss-Bachrach). Reed i Sue są parą, Johnny jest bratem Sue, a Ben przyjacielem rodziny. W wyniku błędu, do którego doszło podczas kosmicznej ekspedycji, ekipa wraca na Ziemię z supermocami. Dzięki niezwykłym umiejętnościom chronią planetę i jej mieszkańców przed złem i katastrofami. 

W “Nowym początku” Fantastyczni stają przed najtrudniejszym wyzwaniem. Albo oddadzą to, co dla nich najcenniejsze, albo ludzkość czeka zagłada. Galactus (Ralph Ineson), to największy przeciwnik (dosłownie i w przenośni), z jakim przyszło im się do tej pory zmierzyć. 

“Fantastyczna 4: Nowy początek”
Fot. Materiały prasowe dystrybutora Walt Disney Studios Motion Pictures Poland

Recenzja filmu “Fantastyczna 4: Nowy początek”

Nie różnię się szczególnie od większości dzisiejszego świata i również przepadam za Pedro Pascalem, dlatego to, co właśnie piszę, piszę z bólem serca. Pedro Pascal nie jest gwarantem sukcesu i “Fantastyczna 4: Nowy początek” jest tego przykładem. Ulubieniec widzów ostatnich lat wypadł jakoś tak nijak. O ile jego postać jest w pewien sposób pociągająca (idealny mąż, oddany ojciec, szalenie inteligentny naukowiec, a do tego superbohater z twarzą Pedro Pascala, ideał, prawda?), to czegoś tutaj brakuje. 

Brakuje na pewno chemii między Pascalem i Kirby. Ta para po prostu do siebie nie pasuje, przez co magnetyczni aktorzy zwyczajnie bledną. Zaskoczeniem okazał się jednak Joseph Quinn, czyli filmowy Johnny Storm. Choć przypadła mu rola “tego mniej inteligentnego” w ekipie, który na ekranie ma raczej bawić i luzować atmosferę, nie wyszedł na tym ani przez chwilę żenująco. Quinn świetnie wykorzystał potencjał postaci i wydaje się być najbardziej autentyczny z całej czwórki “Fantastycznych”. 

Pedro Pascal jako Mr. Fantastic
Fot. Materiały prasowe dystrybutora Walt Disney Studios Motion Pictures Poland

Nie oznacza to jednak, że “Fantastyczna 4: Nowy początek” nie ma swoich mocnych stron. Warstwa wizualna produkcji jest świetna. Świat przedstawiony na ekranie nawiązuje do lat 60. ubiegłego wieku - stroje, fryzury, scenografia, tu wszystko ze sobą gra i cieszy oko. Nie jest to oczywiście pełne odwzorowanie tamtego okresu, “nasza” przeszłość miesza się z superbohaterską rzeczywistością, w której istnieją dużo bardziej zaawansowane technologie niż te, które możemy wyobrazić sobie dzisiaj. Mamy więc i retro, i futuryzm. 

A co z fabułą? Jest przewidywalnie, motyw rodziny, który jest tutaj motywem przewodnim, momentami bywa przedstawiony cliché, ale nie mogę powiedzieć, że jest nudno. Jak w tytule - jest tak, jak się spodziewałam, ale to też nie oznacza, że to zły film. Momentami jest zabawnie, można się również wzruszyć i na chwilę wstrzymać oddech z emocji. Dużym plusem jest, że to jedna z tych produkcji superbohaterskich, które nie wymagają wcześniejszego przygotowania od widza. Nie trzeba znać genezy czy poprzednich części, by iść na seans, co na pewno jest ułatwieniem dla tych, którzy albo zaczynają swoją przygodę z gatunkiem, ale nie są wielkimi fanami superbohaterów, ale od czasu do czasu mają ochotę na coś w tym klimacie.

Podsumowując - “Fantastyczna 4: Nowy początek” to film, na którym można się dobrze bawić, który wątkiem rodziny rozgrzeje niejedno serce, a scenografią i strojami ucieszy chyba każde oko. Mam jednak wrażenie, że ta produkcja trafi jednak bardziej do młodszego niż starszego widza i że brakuje tu iskry między głównymi bohaterami, w których wcielają się Pedro Pascal i Vanessa Kirby. Na szczęście jest Joseph Quinn. 

Oglądaj

Źródło: Radio ZET